Poziom trudności
Jestem "starszą młodzieżą". Wiedźmina znam, z krótkich form literackich drukowanych w "Fantastyce" lub "Nowej Fantastyce" - przyznam, że już nie pamiętam.
Potem był szał na powieści.
Rozczarowanie filmem - Olbryski jako król elfów - nie wypowiem się bo nie wypada, Zamachowski jako Jaskier, proszeeee. A potem gry, oczywiście musiałam kupić i kupiłam, zagrała. Nie jestem wybitnym graczem RPG, raczej gram na najłatwiejszym poziomie i delektuje się fabułom i zagadkami, niż walkami. Części pierwsza mnie nie zawiodła, choć mogło być lepiej. Wyszła dwójka no i kupiłam. Odpaliła, nastawiła na najłatwiejszy poziom, żeby delektować się przygodą no i trach, szlag mnie jasny trafił - połamałam zęby na Kerjanie.
Dziękuje bardzo więcej nie kupię Wiedźmina, bo zamiast fajniej rozgrywki, przeżywania przygody, dostałam coś co będzie leżało w koncie na szafce i zbierało kurz, może od czasu do czasu spróbuje zabić tego potwora i może, może pójdę dalej, i może skończe gre, ale jednak mocno zawiedziona.
Pewnie wypowiedź moja nikogo nie zainteresuje, bo co kogo obchodzi baba w słusznym wieku, tylko, że ta baba ma kasę i płaci za gry, bo stać ją na kupienie orginału.
Ps. Małżon kazał się podpisać pod moim postem, a on jest lepszy w te klocki RPG.
Jestem "starszą młodzieżą". Wiedźmina znam, z krótkich form literackich drukowanych w "Fantastyce" lub "Nowej Fantastyce" - przyznam, że już nie pamiętam.
Potem był szał na powieści.
Rozczarowanie filmem - Olbryski jako król elfów - nie wypowiem się bo nie wypada, Zamachowski jako Jaskier, proszeeee. A potem gry, oczywiście musiałam kupić i kupiłam, zagrała. Nie jestem wybitnym graczem RPG, raczej gram na najłatwiejszym poziomie i delektuje się fabułom i zagadkami, niż walkami. Części pierwsza mnie nie zawiodła, choć mogło być lepiej. Wyszła dwójka no i kupiłam. Odpaliła, nastawiła na najłatwiejszy poziom, żeby delektować się przygodą no i trach, szlag mnie jasny trafił - połamałam zęby na Kerjanie.
Dziękuje bardzo więcej nie kupię Wiedźmina, bo zamiast fajniej rozgrywki, przeżywania przygody, dostałam coś co będzie leżało w koncie na szafce i zbierało kurz, może od czasu do czasu spróbuje zabić tego potwora i może, może pójdę dalej, i może skończe gre, ale jednak mocno zawiedziona.
Pewnie wypowiedź moja nikogo nie zainteresuje, bo co kogo obchodzi baba w słusznym wieku, tylko, że ta baba ma kasę i płaci za gry, bo stać ją na kupienie orginału.
Ps. Małżon kazał się podpisać pod moim postem, a on jest lepszy w te klocki RPG.


