Na próby jeżdżę chyba od 3 lat i za każdym razem właśnie wtedy przechodzi, to fakt. Naokoło różnie
Ale bardzo lubię ten klimat, lubię sobie wyobrażać, że te pola chyba bardzo podobnie wyglądały 6 wieków temu, tu skoszone, tam złote, przepalone rżyska, zieleń wzgórz też na bogato - lato w pełni, dziki skwar, namioty i stroje "z epoki", konie koniują, rycerze rycerzują. W zeszłym roku kupiłam sobie cudną kaletkę (którą potem dumnie nosiłam na evencie w CDPR) od samego prowadzącego komentarz bohurtowy, do którego kramu trafiłam przypadkiem i którego poznałam po głosie, i który mi cierpliwie tłumaczył, że to jest właśnie kaletka, a nie żadna torebka. Jak też on się nazywa, znowu zapomniałam
Przydałaby się więc bezdeszczowa pogoda, bo połowa przyjemności to te kramy i całkiem spoko jedzonko. A do jedzonka to ja pierwsza.......
No i Twój post nastroił mnie duchowo . Ehh gdyby to nie ta trasa 500 kilometrów to bym bywał tam częściej. Dziś wyjazd, w pełnym reko będę około 1 w nocy .
Zapraszam na próbę! - Wypatruj gościa z zielonym krokodylem .
A co do deszczu to będziemy rytualnie rozganiać chmury xD.
Grunwald, Grunwald i po Grunwaldzie!
Rekonstruktorzy z pola obozowego wrócili do swych domostw już jakiś czas temu, ale wiadomo, trzeba się otrząsnąć, wrócić do rzeczywistości, dlatego post "pogrunwaldowy" wbija dopiero dziś
Jeśli miałbym określić tegoroczną edycje jednym słowem to napisał bym - rollercoaster - Tak chodzi tu o pogodę.
Ja, a wraz ze mną moja ekipa przybyliśmy w nocy z wtorku na środę. Szybka (jak na gabaryty naszego obozowiska) "rozkwaterka", chwila przy ognisku i regeneracja przed "Grunwaldzką środą turniejową".
Jak sama nazwa wskazuje, we środę w grunwaldzkich szrankach rozpoczyna się rycerska rywalizacja, ale nie byle jaka. Turnieje na Grunwaldzie mają rangę Mistrzostw Polski. O przebiegu i wynikach można poczytać na oficjalnych kanałach, więc nie będę tutaj powielał informacji. Napomknę tylko, że członkini NBRu, moja przyjaciółka Laura Piñero Valiente zajęła 4 miejsce turnieju bojowym kobiet
Kiedy emocje związane z walkami nieco opadły, oddaliśmy się kwintesencji tego typu wyjazdów czyli życiu obozowemu. Ognisko, śpiewy, wędrówki do obozów innych chorągwi i spotkania ze znajomymi których nie często widujemy. Wtedy człowiek wie że życie jest piękne .
Niestety nie wszystko idzie wedle założeń i jest coś na co absolutnie nie mamy żadnego wpływu. Tym czymś jest między innymi ogromna nawałnica, której towarzyszyły opady deszczu na niepotykaną skalę. Mniej więcej od godziny 21 zaczęło lać i nie była to przelotna burza bo intensywność opadów zachowała się aż do około 4.30 rano xD. Cytując naszego dowódcę czyli jednego z najbardziej doświadczonych rekonstruktorów w Polsce - "Takiego Grunwaldu najstarsi ludzie nie pamiętają". Czy przeszkodziło nam to w dobrej zabawie? Absolutnie nie! Impregnowana bawełniana pałatka to "świat i ludzie" . Uderzenia piorunów w bardzo bliskiej odległości od obozowiska, z częstotliwością mniej więcej jeden na sekundę uzupełniały scenę o efekty świetlne. Jednym słowem w nocy było jasno jak w samo południe. Czwartek przywitał nas 30 stopniowym upałem dając warunki do rekonesansu, więc szybko oceniliśmy straty i przenieśliśmy jeden z namiotów ponieważ woda sięgająca kolan w sąsiedztwie łóżka nie jest niczym przyjemnym xD.
Czwartek to dalszy ciąg Mistrzostw Polski, więc nie dziwota że po południu w okolicach szranek pojawia się coraz większa publiczność. Wśród niej znalazłem @undomiel9 wraz z rodzinką z czego bardzo się ucieszyłem . Niestety nie było nam dane dłużej porozmawiać ponieważ w ciągu kilku minut aura zmieniła się nie do poznania i znów przyszła nawałnica o skali tej z poprzedniej nocy . Powrót z pod szranek do obozowiska był jednym słowem mokry xD. Na szczęście opady trwały około godziny, więc jak po sinusoidzie znów bylismy na pogodowym szczycie wykresu w 30 stopniowym upale. Ktoś nie obyty załamał by ręce i zakrzyczał "Ja chce do domu!" ale nie ludzie z Chorągwi Świętego Jerzego którzy dostali od dowódcy status powodzian i zaczęli bawić się w coś a'la GRUNSTOCK . Reszta dnia minęła na wykręcaniu wody z nogawic oraz pokrzepianiu się czymś mocniejszym przy ognisku.
Piątek - wigilia przed bitwą. Pogoda była już bardziej łaskawa, więc rano można było trochę "poczilować" i na luzie wziąć udział w kilku zabawach zorganizowanych przez członów chorągwi. Potem przyszedł czas na Próbę Generalną inscenizacji Bitwy Pod Grunwaldem czyli chyba najbardziej bekowy moment całego wyjazdu. Od Rekonów dla Rekonów. W mojej chorągwi motywem przewodnim przebieranek na generalkę był wypad na plaże, więc nie mogło zabraknąć zapowiadanego dmuchanego krokodyla, a i flaming się znalazł xD. Następnie w wolnym czasie można było pochodzić sobie po obozach oraz kramach gdzie nigdy nie mogę odmówić sobie zakupu czegoś nowego dla uzupełnienia mojego rekonstrukcyjnego ubioru. Było mi tym przyjemniej że i tego dnia spotkałem @undomiel9 i tym razem już na spokojnie pogadaliśmy o "Starych Polakach" . Serdeczne pozdrowienia .
Piątkowy wieczór to tradycyjna uczta chorągwi. Pasowanie nowych rycerzy, przemowy, pyszne jedzonko i zacne trunki. Pójście spać o 5 rano stało się normą .
Sobota to kulminacja Grunwaldu czyli już XXVI Inscenizacja Bitwy Pod Grunwaldem. W tym roku ze względu na ograniczoną ilość blach w mojej ekipie postanowiłem dać możliwość wystąpienia jako zbrojny nowym członkom mojego bractwa, którzy pierwszy racz wybrali się na to wydarzenie. Nic jednak straconego ponieważ i tak brałem czynny udział w inscenizacji, tym razem jako cywil, co na pewno jest dużo bardziej komfortowym wyborem ze względu na panujące tego dnia upały
Chcąc maksymalnie wykorzystać ostatni dzień na polu obozowym znów do snu utuliła mnie godzina 5.
Niedziele rozpocząłem żałobną mszą świętą za Wielkiego Mistrza i wszystkich poległych w bitwie 614 lat temu. Msza odprawiona po łacinie w oprawie średniowiecznej Scholii Grunwaldzkiej.
Następnie szybki ogar obozowiska i około południa ruszyliśmy w 500 kilometrową trasę powrotną.
Podsumowując tegoroczny Grunwald mogę powiedzieć jedno. Były momenty grozy, były momenty zwątpienia, ale na szczęście tylko momenty bo zdecydowaną większość czasu bawiłem się WYŚMIENICIE! Już nie mogę doczekać się XXVII edycji
Pięknie żeś nam to Pan wszystko wyśpiewał, Panie @ZUBER92
Potwierdzam: i ja tam byłam, cydr jabłkowy piłam, objadłam się plackami i zmokłam przed szrankami
Faktycznie był to jeden z bardziej mokrych Grunwaldów, a takich burz najstarsi rycerze nie pamiętają - bohurt nie doszedł do skutku, wielka szkoda. Ale w tym błocie to by było mało bezpieczne. Deszczyk się jednak przydaje, roślinki lubią, a najważniejsze, że następnego dnia udało się obejrzeć próbę generalną i wepchać jeszcze kilka placków.
Klimat panuje tam niezrównany, a co dodatkowo szanuję, to ogromną grzeczność i sympatyczność uczestników - wszyscy są przemili, zajarani (tematem!), i nawet jeśli zdzierają z Ciebie w kramach za srebrne pierścionki, to robią to z takim wdziękiem i w aurze REKO, że sypię groszem bez oporów.
Polecam tego allegrowicza na górze i bardzo polecam się tu wybrać wszystkim, którzy lubią takie klimaty - zwłaszcza środa, czwartek i piątek (za rok po skończonej próbie idę oglądać turniej łuczniczy!), bo wtedy więcej jest uczestników niż widzów i można sobie na spokojnie wszystko oglądać, kręcić się wśród rzemieślników, popić i pojeść świeżutko przygotowane rzeczy i chłonąć wszystko.
Ode mnie też zdjęcie na pamiątkę i do zobaczenia za rok.
A i owszem . Jest to na prawdę super przygoda. Polecam każdemu kogo zainteresowania zmierzają w kierunku historii. Grup rekonstrukcyjnych w Polsce jest całe mnóstwo i nie ma co się ograniczać tylko do okresu około grunwaldzkiego. Jeśli o mnie chodzi to nie jest to moja ulubiona epoka ale od danej epoki ważniejsi są ludzie z którymi się to robi. Nawet jak masz blisko grupę odtwarzającą czasy Starożytnego Rzymu lub dajmy na to okres WWII to wal tam jak w dym
Czego możecie się spodziewać? Oficjalnych zawodów w walkach buhurtowych w formule 5 vs 5 wliczanych do kalendarza Polskiej Ligi Walk Rycerskich w ramach organizacji Buhurt International.
Nie zabraknie drużyn z Polski jak i z zagranicy.
Tak jak w ubiegłym roku jednym z naszych patronów jest CD PROJEKT RED za co serdecznie dziękujemy FB The Witcher
Rzutem na taśmę okazało się, że wraz z kolegami z NBRu będę obecny jutro na Turnieju Rycerskim w Siewierzu. Jeśli ktoś planował być, ma nie daleko lub będzie nawet przejazdem to zapraszam "zbić pione" i pogadać
Moi drodzy,
Zamek Ogrodzieniec położony na jurze krakowsko-częstochowskiej to wspaniałe miejsce, które jest związane z uniwersum Wiedźmina. Wszyscy pamiętamy (choć wolimy zapomnieć xD) słynną bitwę o wzgórze Sodden z pewnej ekranizacji
Jak co roku nadarza się okazja odwiedzenia tej majestatycznej ruiny i to w nie byle jakim anturażu. Mianowicie wielkimi krokami zbliża się 25 Turniej Rycerski na zamku Ogrodzieniec. W kalendarzu wydarzeń rekonstrukcyjnych jest to jedna z najbardziej słynnych pozycji, która co roku przyciąga tłumy rekonstruktorów z całej Polski i Europy oraz widzów mogących obserwować między innymi turniejowe zmagania, życie obozowe czy inscenizacje bitwy o zamek.
Wstępne plany zakładają moją obecność .
Serdecznie zapraszam!
Mikołaj Wierzynek prosi na polowanie, wielki turniej i na ucztę do swego domu najwspanialszych królów i wszystkich książąt, panów i gości. A zostaną oni ugoszczeni, uczczeni, obsłużeni i podejmowani chlebem, winem, wszelkimi rodzajami pożywienia i napojów, wszelkim ptactwem, rybami i innymi gatunkami mięs – szalony byłby, kto by o to wszystko pytał, bo nie powinno się o to, ponieważ niepodobna na takie pytania odpowiedzieć: tak zostaną wspaniale ugoszczeni, a dziać się to będzie roku pańskiego 1364, przed wigilią Szymona i Judy Tadeusza.
Tym oto zaproszeniem zachęcono nas do uczestnictwa w tegorocznej edycji turnieju w Toszku. Motywem przewodnim, jak łatwo zgadnąć była sławetna uczta u Wierzynka z 1364 roku. Jest to jedno z tych wydarzeń w sezonie, które prawdziwie przenosi uczestników w czasie.
Wielki zaszczyt swoją obecnością uczynili nam najznamienitsi goście a wśród nich:
Kazimierz król Polski
Karol Święty Cesarz Rzymski, król Czeski
Ludwik król Węgierski
Piotr król Cypru i Jerozolimy
Władysław książę Opolski
Siemowit książę Mazowiecki
Bolko książę Świdnicko-Jaworski
Przemysław książę Cieszyński
"Toszek" to wydarzenie, które co roku przyciąga około setkę osób z Polski i zagranicy chętnych czerpać z rekonstrukcji historycznej okresu późnego średniowiecza to co w niej najpiękniejsze, najbardziej intensywne. Jest to turniej typowo "dworski" a co za tym idzie głównymi atrakcjami jest interakcja z obyczajem, jadłem i ogólnie rozumianą etykietą europejskich dworów królewskich i książęcych tamtych czasów. Nie mogło zatem zabraknąć przebogatych strojów, łowów na dzikiego zwierza, turnieju rycerskiego, tańców z epoki, warsztatów z średniowiecznych aktywności, gier i zabaw oraz przede wszystkim wystawnych, wielodaniowych uczt.
Poniżej mała fotorelacja.
Próba Tańca
Warsztaty z kaligrafii
Turniej rycerski
Namiot władców
Fraucymer
Podziwiamy zmagania w szrankach
Wysoki stół
Sala w (prawie) całej okazałości
Jeśli miałbym podsumować tegoroczny Toszek to tylko słowami: olśniewający, przepyszny, magiczny. Gigantyczny wysiłek i praca wykonana przez organizatorów jest wręcz nie do opisania ale efekty mówią same za siebie. Już nie mogę doczekać się kolejnej edycji gdzie na pewno zawita przedstawicielstwo Niepołomickiego Bractwa Rycerskiego!
Mamy marzec i sportowe walki rycerskie powoli wracają do życia!
15.03.2025 odbył się Zimowy Turniej Sportowych Walk Rycerskich w Chrzanowie.
W szrankach stanęli rycerze z całej Polski aby potykać się w konkurencjach miecza i tarczy oraz miecza długiego.
Oprócz podstawowego turnieju odbyły się eliminacje do Rycerskiej Kadry Polski w konkurencjach broni drzewcowej oraz miecza i puklerza.
O zaciętości walk świadczyła pokaźna ilość wiórów z tarcz usiana w obszarze szranek oraz 3 złamane miecze
Fajne byłyby takie pojedynki na tle murów obronnych, baszt, zamków itp. ale niestety z jednej strony pogoda a z drugiej zapewnienie infrastruktury widzom.