Skończyłem obie kampanie.
Grę można spokojnie postawić obok kultowego remake'u jedynki. Choć osobiście uważam, że remake dwójki jest nawet lepszy.
Od lat nie czułem takiego napięcia grając w grę. To jak wszystko jest zaprojektowane, jak twórcy doskonale wiedza, jak gracze się zachowują, zwyczajnie zadziwia. Dla przykładu, zaraz na początku gry da się zebrać wydawałoby się całkiem pokaźną górkę amunicji, więc zacząłem być trochę za bardzo pewny siebie. Wtedy wystarczyły dwa, trzy spotkania z zombiakami, by ilość amunicji spadła do jednocyfrowej wartości i cała pewność siebie poszła się paść.
Do tego dochodzi fakt, ze nie da się zabić wszystkich zombiaków, więc trzeba jakieś pomijać, więc efektywnie zostawiasz sobie miejsca z "chodzącymi niebezpieczeństwami" i wtedy cały design gry zaczyna się łączyć w całość. Biegniesz z nadszarpniętym zdrowiem (bo nie miałeś wystarczająco miejsca w ekwipunku na więcej roślinek) korytarzem, w którym wiesz, że będą zombiaki, by zabrać ten jeden ważny przedmiot, goniony przez Mr X'a, gdy nagle z wentylacji u góry wyskakuje licker, a Ty jako gracz jesteś na granicy zawału serca.
Animacje stoją na najwyższym możliwym poziomie. Najlepszym przykładem są zombiaki, które doczekały się niesamowitej przemiany. Są piękne, realistycznie animowane (w sposób utrudniający celowanie), przy czym odpowiednio niezdarne (potykają się o ciała poległych towarzyszy, zamiast schodzić po schodach wybierają drogę na skróty skacząc przez barierkę). Do tego mają zaskakujący zasięg, gdy gracz jest odpowiednio blisko wyciągają łapy i idą na protagonistę w swoistej szarży. Rozwiązano nawet problem "kolejkowania" i teraz postać mogą zaatakować dwa zombiaki na raz, zadając odpowiednio większe obrażenia.
Sam(a) protagonist(k)a też reaguje na otoczenie i przeciwników pięknie animowanych kontekstowych reakcjach.
W genialny sposób oddano "feelig" grania w oryginał, pomimo drastycznej zmiany perspektywy. System celowania, mrok, animacje i wytrzymałość przeciwników, klaustrofobiczne lokacje, wszystko to razem tworzy płynną, acz powolną i wymagającą rozgrywkę, która oddaje klimat oryginału, jednocześnie będąc świeżą i na wskroś współczesną.
Historia jest względnie ta sama, ale dialogi są o niebo lepsze, postacie poboczne maja rozwinięte wątki. Zdecydowanie lepiej rozrysowane są relacje między Sherry i Claire oraz Leonem i Adą. Szczególnie w tym drugim wypadku czuć o niebo większą chemię miedzy postaciami, a cała relacja, jest przedstawiona w dużo bardziej wiarygodnych okolicznościach.
Gra jest tak dobra w pokazywaniu emocji protagonistów, ze nawet miedzy Claire i Leonem da się wyczuć nutkę chemii, której zdecydowanie nie było w oryginale.
W ramach czepiania się; środek kampanii przy pierwszym podejściu nieco się dłużył, a DLC z oryginalną muzyką, powinno być w podstawowej grze.
Koniec końców dostaliśmy fenomenalną grę, swoisty list miłosny dla fanów oryginału i świetne miejsce do zapoznania się z franczyzą dla nowych graczy. Na każdym kroku czuć pasję i dedykację twórców, gra jest wypchana zawartością i bonusowymi trybami, a w drodze są trzy darmowe fabularne deelceki.
Miałem gigantyczny hajp na tę grę, jarałem się jak Cintra po ataku Nilfgaardu, a tymczasem RE2R nie tylko sprostał moim wybujałym oczekiwaniom, ale mocno je przerósł.
9.5/10 Tak się robi remake'i.