Okazuje się, że Abigail chyba była naprawdę niewinna, mimo niektórych dowodów jakie można było znaleźć. Otóż jeżeli została spalona na stosie przez wieśniaków, w Akcie IV od Guślarki możemy dowiedzieć się, że nie jesteśmy w stanie rozwiązać pewnego zadania osobiście, bo na naszych rękach jest krew niewinnych, krew właśnie wiedźmy Abigail (mniej więcej takie są słowa Guślarki). Wynika z tego, że ostatecznie Wiedźma nic tutaj nie zawiniła.Właściwie to zastanawia mnie taki obrót sprawy, ponieważ występują dwa nie do końca zgodne motywy (albo raczej pozornie niezgodne, ale o tym za chwilę). Jak wiadomo, można się dowiedzieć, że Bestia straci swą moc, jeżeli odpowie się poprawnie na jej zagadkę. Jeżeli pomożemy wieśniakom i spalimy Abigail - walka jest banalna. Dużo inna sytuacja, gdy pomożemy wiedźmie. Wtedy walka już taka prosta nie jest. Sugerowałoby to, że tak naprawdę winy ponosi Abigail - wtedy Bestia nie traci swojej mocy, gdy pomożemy czarownicy. Natomiast w późniejszym etapie sytuacja zostaje przez Guślarkę przedstawiona, jakoby Abigail była niewinna, a my zbrukaliśmy sobie ręce jej krwią. Myślę, że w takim wypadku, gdy wybraliśmy opcje pomocy i obrony Abigail, Bestia powinna stać się słabsza (o ile naprawdę chodzi tutaj o jakąś zagadkę i utratę mocy Bestii w związku z tym).Może faktycznie Abigail jest winna, ale tylko wyczarowania (wspomagania czarami, żeby przyzwać) Bestii i o to tutaj chodzi, bo w sumie jak się okazuje przecież nie jest winna grzechów jakie zarzucają jej wieśniacy (w większości, bo do końca też nie jest okazem niewinności - jednak z pewnością jest dużo lepszą osobą niż te gnidy, a przede wszystkim potem naprawdę się zmienia). To by poniekąd wyjaśniało moce Bestii w walce z nią i późniejsze konsekwencje zabicia Abigail.


