Sapkowski live, czyli wywiady, wywiady...

+
Ciekawe jak reszta sie prezentuje. Jaka jest jakość papieru, czy też jak zredagowano tekst?

To wydanie Rozdroży zdaje się być kontynuacją pięknej edycji kolekcjonerskiej wydanej parę lat temu...
Kupiłam kiedyś to wydanie na prezent i jest ono naprawdę świetne. Swoją jakością zawstydza ono wszystkie wydania "kolekcjonerskie" dostępne w Polsce...

Pierwsze dwa tomy opowiadań są tam ilustrowane.
Tomy powieści nie mają już ilustracji, ale wciąż jest to cudowne wydanie...
1750867380051.png

1750867654129.png
1750867670023.png


Najbardziej zachwycona jestem ich okładką Wieży Jaskółki...


Przegląd całej kolekcji:
Post automatically merged:




EDIT:

Do wątku o Rozdrożu Kruków wrzuciłam post o innych zagranicznych wydaniach...


Grafika ta wykorzystana będzie co najmniej w wydaniu angielskim, francuskim, włoskim, arabskim, portugalskim, fińskim, słoweńskim, słowackim i japońskim. Zapewne tak będą wyglądać okładki większości wydań na całym świecie...

1750885406066.png
1750885264568.png
1750885293778.png
1750885334102.png

1750885444795.png
1750885553700.png
1750885466724.png
1750885503265.png
1750885582667.png


Ciekawe, że prawie na wszystkich okładkach jest angielski "THE WITCHER". Zapewne to za sprawą międzynarodowej popularności tytułu gier oraz serialu Netflixa...



Unikatowe okładki będą mieć Niemcy, Czesi, Słowacy i Rosjanie

1750885685866.png
1750885849905.png
1750885965818.png
1750885986755.png


Udało mi się znaleźć tylko parę wyjątkowych okładek. Co ciekawe: wszystkie są u naszych sąsiadów, którzy twórczość Sapkowskiego lubią chyba najbardziej, najmocniej i najdłużej. W państwach sąsiednich Wiedźmin był znany i lubiany (i w całości przetłumaczony) jeszcze zanim marka zyskała globalną sławę ogólnoświatową po premierze gier i serialu Netflixa...
 
Last edited:
Co do wywiadów z Sapkowskim, z okazji premiery Rozdroża w USA amerykański wydawca Orbit zorganizował Ask Me Anything na Reddicie, a wybrane pytania tam zadane mają trafić pod oko ASa. Całkiem sympatyczna akcja, ciekaw jestem finalnego efektu i jego ciętych odpowiedzi :D

Oczywiście to też okazja dla nas wszystkich, by zadać pytanie, niestety po angielsku (wątpię, by SuperNOWA połasiła się kiedykolwiek na taką akcję).

https://www.reddit.com/r/Fantasy/comments/1mqw6ej
 
Raison kiedyś zastanawiał się o co chodziło w spojrzeniu Geralta, kiedy opowiadał Ciri o Aelirenn, postanowiłem zadać to pytanie w jego imieniu, zobaczymy czy Sapek odpowie.

Choć sam wolałbym go spytać, jakim cudem Vesemir był w stanie przeprowadzić przemiany Geralta, Eskela i Lamberta, skoro do przemian ponoć potrzebny był czarodziej, magia i ogólnie wiedzący znający sekret mutacji, a z tego co dowiedzieliśmy się w Rozdrożu, jakoś dał radę bez tego.
I o co chodziło z tym, że przeprowadzanie prób było błędem i zdecydowano się z tego wycofać, skoro bez tego nie da się przemienić człowieka w wiedźmina.
 
Last edited:
a z tego co dowiedzieliśmy się w Rozdrożu, jakoś dał radę bez tego.

Wręcz przeciwnie? Rozdroże pokazało, że atak na KM nie był zbytnim sukcesem i nie zaburzył jakoś strasznie produkcji wiedźminów. Oprócz Vesemira przeżył jeszcze Byrnjolf, jest też możliwe, że inni starsi wiedźmini również. Nie jest też wspomniane, w którym momencie zaprzestano mutacji, wiemy tylko, że niedługo przed 1229, bo Geralt jeszcze zdążył się załapać. I raczej czarodzieje byli przy tym.

I o co chodziło z tym, że przeprowadzanie prób było błędem i zdecydowano się z tego wycofać, skoro bez tego nie da się przemienić człowieka w wiedźmina.

Wg Prestona chodziło o moralność. Czy to prawda, czy nie, to już zależy, czy uznamy Prestona jako wiarygodne źródło.
 
w którym momencie zaprzestano mutacji, wiemy tylko, że niedługo przed 1229, bo Geralt jeszcze zdążył się załapać.
Chyba raczej na pewno później, bo było wspomniane że było parę młodzików w treningu w KM, jak Geralt opuszczał twierdzę, a jeszcze Lambert i Coen musieli się załapać, a oni byli od niego dużo młodsi.
Wręcz przeciwnie?
Ale co wręcz przeciwnie?
W każdym razie w Krwi Elfów wyraźnie pisało że do przeprowadzania przemian i Próby Trwa potrzebna jest magia i czarodziej, a nigdzie w Rozdrożu nie ma mowy o tym by w Kaer Morhen stacjonował jakiś mag, ani przed i po ataku, więc nawet jak więcej wiedźminów ogarniających te sprawy przeżyło, nie bardzo wyjaśnia jak to robili.
Szczerze wątpię, by Sapkowski jeszcze pamiętał takie rzeczy. Poza tym myślę, że przyjemniej by mu się zrobiło, gdyby zadawano też pytania dotyczące niekoniecznie wiedźmina.
Idzie się zdziwić jakie on rzeczy pamięta. Lepiej bierz pod uwagę że możesz dostać odpowiedź na to pytanie. Poza tym, raczej musi się liczyć z tym że ludzie go będą pytać głównie o to, skoro niedawno wydał kolejną książkę o wiedźminie.
Z resztą, o co innego go pytać? Jak Bereś próbował go wypytywać o politykę, sprawy społeczne, osobiste to pytania te ignorował lub zbywał.
A o Żmiję tym bardziej nikt go nie spyta XD
 
Ale co wręcz przeciwnie?

Vesemir nie musiał sam mutować Geralta, bo nigdzie nie jest powiedziane, że czarodzieje opuścili KM. Skoro czarodzieje są potrzebni do Prób, a te Próby są przeprowadzane, to wskazuje, że czarodzieje są w Kaer Morhen. Temu RK nie zaprzecza.

Chyba raczej na pewno później, bo było wspomniane że było parę młodzików w treningu w KM, jak Geralt opuszczał twierdzę, a jeszcze Lambert i Coen musieli się załapać, a oni byli od niego dużo młodsi.

Niekoniecznie dużo młodsi, a według Prestona w momencie rozmowy, 1230 bodajże, już mutacji się nie przeprowadza ze względu na moralność i ryzyko owych Prób. Może tam być różnica 10 lat, może 15, jeśli Lambert i Coën byli zmutowani w młodszym wieku. Jeśli Lambert zmutowany był na przykład w wieku lat 6 w roku 1228, to jest 11 lat młodszy niż Geralt.

Nawet zakładając, że Preston mówi, że Prób zaprzestano całkowicie tylko w Mirabel i Beann Grudd, ze względu na wypadki, a w Kaer Morhen dalej tych, którzy zostali, spróbuje się zmutować (na co może wskazywać Holta "ciekawe, ilu przeżyje"), to nie jest wspomniane w RK, że czarodzieje opuścili Kaer Morhen. Być może którymś z pozostałych malców faktycznie jest Lambert, który załapał się jako ostatni rzut dzieci przyjętych do twierdzy, gdy jeszcze Próby były na stole. Tylko wtedy pytanie, czy Coën był mutowany w Kaer Morhen, czy może powstały jeszcze inne placówki oprócz zamkniętych Mirabel i Beann Grudd, o których Preston nie miał pojęcia lub zataił ich istnienie (imo całkiem możliwe opcje, jakiś mag oszołom mógł chcieć zapobiec zaginięciu takiej wiedzy).

Tak czy siak, clue jest takie, że magowie mogli być w KM i mogli przeprowadzać Próby, kiedykolwiek by one miały mieć miejsce. Wiemy, że nie ma ich w KM dopiero w Krwi Elfów.
 
bo nigdzie nie jest powiedziane, że czarodzieje opuścili KM.
To czemu ich nie było w czasie ataku? I nie ma nic co by wskazywało, że byli później?
Tylko wtedy pytanie, czy Coën był mutowany w Kaer Morhen, czy może powstały jeszcze inne placówki oprócz zamkniętych Mirabel i Beann Grudd,
Przez tekst z Krwi Elfów, że Coen zimował po raz pierwszy w KM, fani lubili interpretować to tak, że był obcym wiedźminem z szkoły Kota lub Gryfa, ale to się dość kiepsko zestarzało, skoro Sapkowski zaprzeczył istnienia podziału na szkoły i był tej całej idei dość niechętny (Nie bardzo rozumiem czemu, skoro inne miejsca szkolenia wiedźminów istniały). Można to chyba wytłumaczyć tak, że Coen trenowany był w Kaer Morhen, a po latach szlaku po prostu pierwszy raz tam zimował, i przy okazji poddano go jakiejś eksperymentalnej próbie, mającej zastąpić Próbę Traw, stąd jego niezbyt dobrze zmutowane oczy.
czy może powstały jeszcze inne placówki oprócz zamkniętych Mirabel i Beann Grudd, o których Preston nie miał pojęcia lub zataił ich istnienie (imo całkiem możliwe opcje, jakiś mag oszołom mógł chcieć zapobiec zaginięciu takiej wiedzy).
W sumie dobrze by było by faktycznie istniały jakieś placówki o których Preston nie wiedział, bo dzięki temu nie przeczyło by to istnieniu growym szkołom Niedźwiedzia i Żmii. Choć w tej ostatniej raczej nie mam wątpliwość, że intencją Sapkowskiego było to, że w Nilfgaardzie wiedźminów nigdy nie było.
 
Przez tekst z Krwi Elfów, że Coen zimował po raz pierwszy w KM, fani lubili interpretować to tak, że był obcym wiedźminem z szkoły Kota lub Gryfa, ale to się dość kiepsko zestarzało, skoro Sapkowski zaprzeczył istnienia podziału na szkoły i był tej całej idei dość niechętny (Nie bardzo rozumiem czemu, skoro inne miejsca szkolenia wiedźminów istniały). Można to chyba wytłumaczyć tak, że Coen trenowany był w Kaer Morhen, a po latach szlaku po prostu pierwszy raz tam zimował, i przy okazji poddano go jakiejś eksperymentalnej próbie, mającej zastąpić Próbę Traw, stąd jego niezbyt dobrze zmutowane oczy.
Hmm? No z tymi osobnymi placówkami niebędącymi szkołami chodziło mu chyba właśnie o to, że o ile nie było różnic na poziomie Gryffindorów itp. ani żadnych "wojen domowych" jak wymyślili Talsorianie, o tyle jak najbardziej wiedźmin wyszkolony w jednej placówce mógł spędzić kawał życia nie odwiedzając żadnej innej, jak w przypadku Coëna.
 
Raison kiedyś zastanawiał się o co chodziło w spojrzeniu Geralta, kiedy opowiadał Ciri o Aelirenn, postanowiłem zadać to pytanie w jego imieniu, zobaczymy czy Sapek odpowie.
Szczerze wątpię, by Sapkowski jeszcze pamiętał takie rzeczy. Poza tym myślę, że przyjemniej by mu się zrobiło, gdyby zadawano też pytania dotyczące niekoniecznie wiedźmina.
@raison_d_etre A jednak odpowiedział :D
Choć nie wiem czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje.
In Blood of Elves, when Geralt and Ciri are at Shaerrawedd, there is a line (my translation): “Witcher didn't seem to notice. He looked at a sculpture, and he was far, far away, in a different world and time.” I want to ask, what was it about Geralt's look, did he and Aelirenn have some sort of connection? Is this a plot thread that was removed from the final version of the saga?

No, it wasn't a "plot thread" at all. Nonetheless, I sense the seed of a potential new storyline here, so thank you for the suggestion.
Ciekawe o co mu chodzi z tym new storyline. Może w następnej książce będzie coś więcej o Aelirenn.
 
Nie wiem czy dziękować za chęć i starania, czy też pogonić za niszczenie moich marzeń. Postanowiłem całkowicie zignorować pierwszą część odpowiedzi, a druga daje nadzieję na coś ciekawego. Tym milej mi będzie, gdy coś z tego wyjdzie.
 
Nie wiem czy dziękować za chęć i starania, czy też pogonić za niszczenie moich marzeń. Postanowiłem całkowicie zignorować pierwszą część odpowiedzi, a druga daje nadzieję na coś ciekawego. Tym milej mi będzie, gdy coś z tego wyjdzie.
Wiesz, jest taka historia o piracie, który kiedyś znalazł skrzynie ze skarbem, potem je stracił, były na szczycie wzgórza na które nie mógł się wspiąć, i mógł tylko latami o nich marzyć. W końcu jakiś inny pirat postanowił dla niego wspiąć się na wzgórze i sprawdzić te skrzynie, po czym stwierdził, że weźmie je dla siebie. Ale starszy pirat od razu zrozumiał, w czym rzecz: Skrzynie okazały się być puste, a ten młodszy chciał mu oszczędzić rozczarowania. Ale starszemu wystarczyło to, że teraz już przynajmniej wie co tam było i może move on with it.

No i tu widzę podobnie, i z możliwości umrzeć nigdy nie dowiadując się odpowiedzi, a ją poznać, choć jest rozczarowująca, to drugie wydaje mi się lepsze.
 
Niszczyciel marzeń.
Mimo wszystko cały czas nie rozumiem tej sceny. Użyte słowa wyraźnie sugerują, że Geralt coś wspomina, że przenosi się myślami w odległy czas. Trudno mi sobie wyobrazić, że Sapkowski rzucił takim zdaniem zupełnie od czapy i całkowicie bez związku z niczym. Przyjmijmy, że po prostu z wiekiem już zapomniał co mu wówczas po głowie chodziło i teraz jego podświadomość uwolni te dawne pomysły.

Oczywiście żartuje sobie z tym grymaszeniem. Wielkie dzięki za podniesienie tego tematu.
 
Last edited:
Ależ klasyczna Sapkowszczyzna w tym wywiadzie :coolstory: . Moje ulubione wypowiedzi to wszystkie w stylu: nie było to istotne dla fabuły, więc nic o tym nie pisałem i nie wiem, jak jest. Jak będzie to istotne, to coś wymyślę i napiszę.
Mnie rozbawiła sekcja komentarzy pod którymś z newsów na temat tego wywiadu - ktoś się bardzo zaśmiewał, że Sapkowski odpowiadał w ten sposób na pytania o jakieś detale typu kolor włosów wieśniaka w trzecim rzędzie, że "ehehe, BO NIE WIE". Nie no, jasne, bo na tym polega opowiadanie historii, że każda niteczka gdzieś prowadzi, jak w życiu. A na wszystko ma być konkretna odpowiedź 0-1, żeby potem fanbaza mogła gasić tych mniej zorientowanych, co jest w kanonie ("bo autor tak powiedział w wywiadzie we wrześniu 2001 r. w Trzebnicy"), a co nie jest ("autor stanowczo zanegował, zapytany o to o 22:17, idąc Piotrkowską w mieście Łódź").
Bodaj tylko Tolkien z takim zamysłem pisał, a i jemu nie bardzo wyszło, bo, no, nie da się zabezpieczyć wszystkiego? Życia by nie starczyło.

Godzę się, że z książkami jest jak z Wiedźminem 3: wjeżdżasz do miasta, widzisz dziesiątki domów, ale nie do każdego da się wejść i zlootować, i to nic złego, bo robią za ładny element otoczenia i to jest ich cała funkcja. A ja sobie mogę powyobrażać, kto tam mieszka i co trzyma w piwnicy. W sumie faktycznie jak w życiu :D
 
Z drugiej strony jednocześnie gdy chciał, potrafił opisywać naprawdę mikroskopijne znaczeniowo scenki, odnosząc się po kilku tomach do czegoś, o czym wspomniał dawno temu, przykładowo losy Very Loewenhaupt.
 
Top Bottom