Wiesz, może być coś takiego, że ta zgraja mówi wiedźminowi, że tylko on może dostać się do komnaty wielkiego władcy potworów znanego pod przydomkiem "Kajtek" i stamtąd ukraść (jeżeli to tylko możliwe niepostrzeżenie) szkatułkę w której znajduje się lek na całe zło tego świata i zaprowadzi pokój na wieki. Wiedźmin idzie do starego zamku na wzgórzu (jak w dreszczowcach- podczas burzy i gradu piorunów), tam zaczyna się walka z Kajtkiem, ale w końcu udaje się go zabić i ukraść szkatułkę. Wiedźmin przynosi ją na miejsce. Czarodziej kładzie szkatułkę na pentagramie, prosi wszystkich o zebranie się w koło, bo tylko w ten sposób uda się zdjąć zaklęcie, dzięki któremu szkatułka jest zamknieta i "nietykalna". Wreszcie po chwili medytacji udaje się otworzyć szkatułkę a w środku....flaszka!


