W całej fabulę wiedźmina zawsze chodziło o koniunkcję sfer - nawet w intro do W3 jest jej poświęcone.
Starsza krew to wyhodowany ładunek genetyczny zdolny w pewnym sensie do jej powtórzenia, a przynajmniej otwarcia bram między światami na jakiś czas.
Jak znajdę to wrzucę przerywnik filmowy z gry potwierdzający moje słowa a mówiący o wspólnym świecie zamieszkanym przez elfy sprzed koniunkcji.
Jeśli intencje Avallacha pozostały takie same jak w sadze to moja teoria o wykorzystaniu Ciri przez Avallacha do własnych celów, innych niż jej bezmyślna śmierć w imię nieuzasadnionej przepowiedni białego zimna okaże się prawdziwa.
edit
I co to zmienia? Jeśli udowodnię swoją teorię o prawdziwych zamiarach Avallacha wobec Ciri to czy nie może okazać się prawdziwa bo ty uważasz inaczej?
edit.
Jak możesz to proszę przypominj mi jakie zamiary w książkach Sapkowskiego miał elfi wiedzący Avallach?
Czy to nie on sprowadził ją do Tir na Lia przed oblicze Auberona?
Czy to nie przed Avalachem ostrzegały Ciri najbardziej jednorożce w telepatycznej komunikacji w świecie Aen Elle?
Zaraz wkleję cytat.
edit2
w międzyczasie znalazłem ciekawą dyskusję na ten sam temat na forum międzynarodowym:
http://forums.cdprojektred.com/threads/44505-Eredin-and-Avallach-Book-lore
EDIT3
obiecany cytat o pierwotnych intencjach Avallacha względem Ciri:
Ryży potrząsnął głową, jego róg znowu wykonał niebezpieczny ruch. Siny zarżał. W
czaszce Ciri zadudniło jak w studni, a myśl, którą wychwyciła, była nieładna.
- Aha! - krzyknęła. - Jesteście tacy sami jak oni! Albo uległość i posłuszeństwo, albo
śmierć? Nie boję się! A wykorzystać się nie dam!
Znowu poczuła w głowie zamęt i chaos. Trochę potrwało, nim z chaosu wyłoniła się
czytelna myśl.
To dobrze, Gwiazdooka, że nie lubisz być wykorzystywana. Nam właśnie o to chodzi.
Właśnie to chcemy zagwarantować tobie. Sobie. I całemu światu. Wszystkim światom.
- Nie rozumiem tego.
Jesteś groźnym orężem, niebezpieczną bronią. Nie możemy pozwolić, by broń ta wpadła
w ręce Króla Olch, Lisa i Krogulca.
- Kogo? - zająkała się. - Ach...
Król Olch jest stary. Ale Lis z Krogulcem nie mogą zdobyć władzy nad Ard Gaeth,
Wrotami Światów. Raz już zdobyli. Raz już utracili. Teraz nie mogą nic więcej, jak tylko
błąkać się, błądzić wśród światów małymi kroczkami, sami, jak widma, bezsilnie. Lis do Tir
ná Béa Arainne, Krogulec i jego jeźdźcy po Spirali. Dalej nie mogą, nie mają sił. Dlatego
marzą im się Ard Gaeth i władza. Pokażemy ci, w jaki sposób oni już raz wykorzystali taką
władzę. Pokażemy ci to, Gwiazdooka, gdy będziesz stąd odchodzić.
- Nie mogę stąd odejść. Nałożyli na mnie czar. Barierę. Geas Garadh...
Ciebie nie można uwięzić. Jesteś Panią Światów.
- Akurat. Nie mam żadnego dzikiego talentu, nie panuję nad niczym. A Mocy wyrzekłam
się tam, na pustyni, rok temu. Konik świadkiem.
Na pustyni wyrzekłaś się kuglarstwa. Mocy, którą ma się we krwi, wyrzec się nie można.
Wciąż ją masz. Nauczymy cię, jak z niej korzystać.
- A nie jest przypadkiem tak - krzyknęła - że tę moc, tę władzę nad światami, którą
jakoby mam, chcecie zdobyć wy?
Nie jest tak. My tej mocy zdobywać nie musimy. Albowiem mamy ją od zawsze.
Zaufaj im, poprosił Ihuarraquax. Zaufaj, Gwiazdooka.
- Pod jednym warunkiem.
Jednorożce poderwały głowy, rozdęły chrapy, z ich oczu, przysiągłbyś, sypią się skry.
Nie lubią, pomyślała Ciri, gdy stawia się im warunki, nie lubią nawet dźwięku tego słowa.
Pest, nie wiem, czy dobrze robię... Oby tylko nie skończyło się tragicznie...
Słuchamy. Co to za warunek?
- Ihuarraquax będzie ze mną.
Starsza krew to wyhodowany ładunek genetyczny zdolny w pewnym sensie do jej powtórzenia, a przynajmniej otwarcia bram między światami na jakiś czas.
Jak znajdę to wrzucę przerywnik filmowy z gry potwierdzający moje słowa a mówiący o wspólnym świecie zamieszkanym przez elfy sprzed koniunkcji.
Jeśli intencje Avallacha pozostały takie same jak w sadze to moja teoria o wykorzystaniu Ciri przez Avallacha do własnych celów, innych niż jej bezmyślna śmierć w imię nieuzasadnionej przepowiedni białego zimna okaże się prawdziwa.
edit
@crass2012
Delikatnie nie dociera? Skończ bredzić. Przynajmniej w moim kierunku.
Jak słusznie zauważyłeś w swoim pierwszym poście tylko ty to zauważyłeś, że Avallach namówił Ciri, żeby zaklęła samą siebie.
Powodzenia.
I co to zmienia? Jeśli udowodnię swoją teorię o prawdziwych zamiarach Avallacha wobec Ciri to czy nie może okazać się prawdziwa bo ty uważasz inaczej?
edit.
Jak możesz to proszę przypominj mi jakie zamiary w książkach Sapkowskiego miał elfi wiedzący Avallach?
Czy to nie on sprowadził ją do Tir na Lia przed oblicze Auberona?
Czy to nie przed Avalachem ostrzegały Ciri najbardziej jednorożce w telepatycznej komunikacji w świecie Aen Elle?
Zaraz wkleję cytat.
edit2
w międzyczasie znalazłem ciekawą dyskusję na ten sam temat na forum międzynarodowym:
http://forums.cdprojektred.com/threads/44505-Eredin-and-Avallach-Book-lore
EDIT3
obiecany cytat o pierwotnych intencjach Avallacha względem Ciri:
Ryży potrząsnął głową, jego róg znowu wykonał niebezpieczny ruch. Siny zarżał. W
czaszce Ciri zadudniło jak w studni, a myśl, którą wychwyciła, była nieładna.
- Aha! - krzyknęła. - Jesteście tacy sami jak oni! Albo uległość i posłuszeństwo, albo
śmierć? Nie boję się! A wykorzystać się nie dam!
Znowu poczuła w głowie zamęt i chaos. Trochę potrwało, nim z chaosu wyłoniła się
czytelna myśl.
To dobrze, Gwiazdooka, że nie lubisz być wykorzystywana. Nam właśnie o to chodzi.
Właśnie to chcemy zagwarantować tobie. Sobie. I całemu światu. Wszystkim światom.
- Nie rozumiem tego.
Jesteś groźnym orężem, niebezpieczną bronią. Nie możemy pozwolić, by broń ta wpadła
w ręce Króla Olch, Lisa i Krogulca.
- Kogo? - zająkała się. - Ach...
Król Olch jest stary. Ale Lis z Krogulcem nie mogą zdobyć władzy nad Ard Gaeth,
Wrotami Światów. Raz już zdobyli. Raz już utracili. Teraz nie mogą nic więcej, jak tylko
błąkać się, błądzić wśród światów małymi kroczkami, sami, jak widma, bezsilnie. Lis do Tir
ná Béa Arainne, Krogulec i jego jeźdźcy po Spirali. Dalej nie mogą, nie mają sił. Dlatego
marzą im się Ard Gaeth i władza. Pokażemy ci, w jaki sposób oni już raz wykorzystali taką
władzę. Pokażemy ci to, Gwiazdooka, gdy będziesz stąd odchodzić.
- Nie mogę stąd odejść. Nałożyli na mnie czar. Barierę. Geas Garadh...
Ciebie nie można uwięzić. Jesteś Panią Światów.
- Akurat. Nie mam żadnego dzikiego talentu, nie panuję nad niczym. A Mocy wyrzekłam
się tam, na pustyni, rok temu. Konik świadkiem.
Na pustyni wyrzekłaś się kuglarstwa. Mocy, którą ma się we krwi, wyrzec się nie można.
Wciąż ją masz. Nauczymy cię, jak z niej korzystać.
- A nie jest przypadkiem tak - krzyknęła - że tę moc, tę władzę nad światami, którą
jakoby mam, chcecie zdobyć wy?
Nie jest tak. My tej mocy zdobywać nie musimy. Albowiem mamy ją od zawsze.
Zaufaj im, poprosił Ihuarraquax. Zaufaj, Gwiazdooka.
- Pod jednym warunkiem.
Jednorożce poderwały głowy, rozdęły chrapy, z ich oczu, przysiągłbyś, sypią się skry.
Nie lubią, pomyślała Ciri, gdy stawia się im warunki, nie lubią nawet dźwięku tego słowa.
Pest, nie wiem, czy dobrze robię... Oby tylko nie skończyło się tragicznie...
Słuchamy. Co to za warunek?
- Ihuarraquax będzie ze mną.
Last edited:


