Taczcyzlagami said:
Ja stoję na stanowisku prewencji ogólnej, nie indywidualnej - kara nie ma slużyć "poprawie" czy "zapobiegnięciu powrotowi do przestępstwa" przez jednostkę, która już się czynu dopuściła i spowodowała chaos społeczny.Kara ma odstraszyć.Ma zdusić przestępstwo w zarodku. Morderca skazany na krzesło elektryczne pełni bardzo ważną funkcję społeczną - kiedy przypadkiem mały Jaś zapyta mamy, dlaczego nie wolno zabijać innych, mama może mu bez krętactw odpowiedzieć, że nie wolno, bo jak będzie zabijał, to mu wymiar sprawiedliwości usmaży mózg.Logika, jak zawsze:Wszyscy przestępcy to ludzie.
Wszyscy przestępcy to ludzie!! O to chodzi!! Traktujmy ich jak ludzi!!A wcześniejsza część tego posta.. Cóż, różnimy się w fundamentach. Ja chcę resocjalizować i chcę więzień, które resocjalizują, a nie karzą, odstraszając od przestępstw. Bo gdyby naprawdę więzienia resocjalizowały, to nie mówilibyśmy o tych problemach, gdzie morderca wychodzi z pierdla i znów morduje.
Taczcyzlagami said:
Tańczący, poczytaj sobie pierwszy lepszy podręcznik akademicki (polecam Aronsona)
Szacun, że argument trafił do TzL'a.
Taczcyzlagami said:
Zresztą, w więzieniach jest armia ludzi którzy mieli po prostu pecha (będziesz prowadził samochód zgodnie z przepisami, trzeźwy, ktoś wejdzie Ci w miejscu nieoznakowanym, potrącisz, odbije się od Twojego samochodu, uderzy głową w krawężnik tak niefortunnie że zginie i masz przymusowy turnus wakacyjny od życia na minimum 1,5 roku, pod warunkiem, że będziesz grzeczny)....
Nie sądzę, w tym przypadku raczej kara w zawieszeniu
Taczcyzlagami said:
Może i nazwiecie mnie Hitlerem, Stalinem, Pinochetem* i Lufcyferem w jednym, ale ja jestem za tym, żeby jak największą ilość przestępstw karać śmiercią. Z kradzieżą auta, na przykład, włącznie. Ew. więźniów zmuszać (tak, zmuszać - pracujesz albo na śniadanie masz chleb, na obiad chleb i wodę, a na kolację wodę), poza przypadkami gdzie naprawdę nie mogą, do pracy. Mają wyrobić tyle, by utrzymać siebie i całe więzienie, jak chcą mogą więcej - kasę dostaną po wyjściu, ew. mogą przekazać rodzinie. Ale to bardziej humanitarne wyjście, bo mimo wszystko uważam, że im mniej przestępców, tym mniej przestępstw, a im mniej przestępstw, tym lepiej. A i kradzież, i gwałt, i morderstwo to rzeczy, o których każdy wie, że nie wolno i przypadkiem nie zrobi.
Sorry, ale ja Cię nazwę po prostu gówniarzem. Dorośnij, wyprowadź się od rodziców, zacznij utrzymywać siebie, albo jeszcze lepiej, rodzinę. I wtedy osądzaj złodziei walczących o przetrwanie, o to, aby mu nie wyłączyli prądu w mieszkaniu. Nie wiesz chyba, jak niewiele zarabia się na najniższych stanowiskach i jak wiele trzeba odmówić swoim pociechom, aby wyjść na zero - i właśnie dlatego ludzie się buntują i okradają bogatszych od siebie. Z resztą, w tym miejscu moje oburzenie staje się osobiste, bo sam jestem złodziejem (zdarzyło się okradać duże korporacje jak i używać pirackiego oprogramowania).Ponadto przez Twoją argumentację, Firnomirze, przemawiają emocje, a nie rozsądek: ZABIĆ CHU7A, KRADNIE SAMOCHÓD, JAK JA NIE LUBIĘ, JAK KTOŚ MNIE OKRADA!! Powiedziałbym, że jeżeli ktoś jest tak mocno przywiązany do rzeczy materialnych, że wymaga kary śmierci dla złodziei, to nie zasługuje na ochronę prawa, no ale wtedy sam bym wpadł w tę pułapkę lekkomyślnego osądzania ("BO WSZYSTKO MA BYĆ TAK JAK JA CHCĘ, WIĘC ZA TO MA IŚĆ DO KRZESŁO ELEKTRYCZNE ALE ZA TO NIEWINNY BO TO DRUGIE JA ROBIĘ"

)Naprawdę, zapędzasz się z kradzieżą. Żona Ci rodzi - samochód nawalił - kradniesz samochód i zawozisz do szpitala. Potrzebujesz długopisu - pożyczasz od kolegi, ale hej! Zapomniałeś mu o tym powiedzieć! A może to nie był prawdziwy kolega i okłamuje sąd, aby Cię wyeliminować?

No przecież - toż kradzież, a więc śmierć! Bo oko za oko, ząb ząb, ale za długopis życie!

Oczywiście nie można negować człowieka, za to że się wypowiada, choć troszkę przy okazji negowania opinii to robię, bo cenię życie (jak to wegetarianie

) i porusza mnie tak nierozsądne, nieprzemyślane wypowiadanie się w kwestiach, które budują światopogląd innym ludziom i chociażby bardzo bezpośrednio, w drodze głosowania, mogą zadecydować o cudzym życiu. Zrozumiałbym to jeszcze, gdyby wprowadzenie kary śmierci faktycznie zmniejszało ilość morderstw, ale jeżeli wierząc źródle wspomnianym przez Iwonę, jest odwrotnie!Dodatkowo, Koziek poruszył ważną choć banalną kwestię: niewinni straceni na śmierć. TzL ma rację, karać śmiercią (jeżeli w ogóle!) powinno się tylko te osoby, których wina jest pewna. Niestety, sędziowie nie zawsze robią to co powinni, albo raczej ich zdanie na temat swej powinności różni się od zdania TzL. Człowiek, to niesamowita istota żywa. Co prawda historia każdego z ludzi jest ciekawsza od historii zwierzęcia raczej tylko w subiektywnym odczuciu innego człowieka, ale człowiek może nam swoją historię również opowiedzieć. Mury można zburzyć, niememu dać długopis, ale nie przywróci się człowieka do życia, żeby opowiedział Ci swoją historię (jeszcze! w przyszłości, gdy będą metody czytania pamięci, kara śmierci będzie w moim odczuciu *nieco* łagodniejsza). Kara śmierci to świetna metoda eliminowania wrogów politycznych (tak jak w tym głupim serialu, "Outbreak").
Taczcyzlagami said:
jak największą ilość przestępstw karać śmiercią.
jestem ZA, ja bym kazał rozstrzeliwać za 3 na świadectwie, (za 4- kamieniołomy),w ten sposób Polska stałaby się krajem najbardziej wyedukowanych ludzi na świecie.
No cóż, a więc uczniowie ze strachu nie robili by w życiu nic poza uczeniem się, a zatem nie było by w Polsce dobrych informatyków, a zatem bylibyśmy najbardziej zacofanym krajem na świecie. Choć raczej po prostu nauczyciele przestaliby dawać oceny gorsze niż 4, bo nie mieliby na to sumienia (a gdyby mieli, to dyrektor z sumieniem by ich zwalniał; gdyby tego nie robił, szkoła miałaby zła renomę i żaden rodzic nie posyłałby do niej swoich dzieci) - bo tak właśnie działają głupie, nieprzemyślane pomysły imbecyli.
Taczcyzlagami said:
Po pierwsze, "aż tak tragicznie" jak w Ruandzie nie jest, natomiast celem ma być wyeliminowanie zabójstwa w ogóle. Nawet, jeżeli rocznie będzie się popełniało 3 zabójstwa, obowiązkiem ustawodawcy jest myśleć, jak można by jeszcze bardziej ograniczyć.Poza tym, nie rozumiem toku myślenia - jeżeli zaczną nam spadać wskaźniki, dajmy na to , kradzieży, to znaczy, że mamy złagodzić karę? A może właśnie dlatego spadają, że ludzie się boją kary?
Wyeliminowanie zabójstwa w ogóle poprzez... Karę Śmierci?

Czyli najlepiej eksterminujmy całą ludzkość, zabójstwa też znikną

Wykonywanie kary śmierci to nie zabójstwo? A pomijając już to - jak można dążyć do utopii poprzez tak nieutopijne rozwiązania!No i powiedzcie, zwolennicy kary śmierci - czy ktoś z Was - czy to z chęci egzekwowania prawa, czy zarobienia pieniędzy czy przymusu - podjął by się bycia katem?Nazwijcie mnie hipokrytą, ale zgadzam się (choć waham się pod tym względem), że kara śmierci jest potrzebna w czasie wojny - dla szpiegów, którzy działają na rzecz obcego, wrogiego państwa. Zabicie takiego szpiega powinno przebiegać bez sądu, najszybciej jak to możliwe, poprzez spalenie jego ciała, tak, aby wszelki ekwipunek elektroniczny, jaki posiadał, również uległ zniszczeniu - albo inne zabezpieczenie przed wysłaniem przez niego danych. Uważam za moralne zabijanie w obronie swojego narodu, swoich rodzin, z miłości do nich, a nie z nienawiści do wroga, czy kogoś, kto nas okradł, zabił nam bliskiego, lub w celu zastraszenia (choć strach również działa na szpiegów - wyobraźmy sobie, że w naszym Państwie nie ma kary śmierci i wszyscy są na tyle praworządni, że nie zabiją szpiega, a potencjalni szpiedzy o tym wiedzą - skuszeni dobrym zarobkiem i pracą bez ryzyka od razu wyruszą do naszego kraju - nabroją, osłabią Polskę, trafią do więzienia... Ale osłabiona Polska padnie i władze zaborcy wypuszczą szpiegów na wolność).Jest kilka słabości w tym rozumowaniu, ale cóż, człowiek doskonały nie jest; gdyby napadało nas państwo cywilizowane, w cywilizowany sposób, to pewnie w ogóle nie broniłbym Polski jako państwa - nie uważam, że Polacy są szczęśliwi dlatego, że są Polakami - głównie dlatego, że w większości szczęśliwi nie są

.Gdyby jednak napadali nas jacyś Arabi (ale ze mnie rasol, co? xD) to szpiegów zabijałbym bez sądu, nawet mimo obecnemu prawu. Choć znowu, musiałbym mieć pewność, że są szpiegami...