No, ale o tym już zdaje się było - w prawie jest luka. Konfiskata mienia pochodzącego z przestępstwa (przemyt/podrabianie marki) powinna powodować przejście własności rzeczy na Skarb Państwa... a wtedy państwo może z tym zrobić co chce. Rozdać dzieciom, spalić, zagrzebać w ziemi.Ja bym nie demonizował firmy - nie wchodzi tu raczej w grę motyw z ochroną potencjalnych utraconych korzyści, jako że te dzieci, którym planowano kurtki oddać, i tak nie byłyby w stanie nabyć oryginałów. Chodzi raczej o to, że obdarowani mogliby spróbowac odsprzedać dalej ten towar, a jeżeli faktycznie podróbki były lichej jakości, to mogłoby to rzutować na ocenę marki przez potencjalnych dalszych nabywców. Reputacja firmy zaś to w dobie globalizacji 95 % skuteczności.Oczywiście, teraz muszą jakoś nadrabiać, żeby nie wyjśc na bezduszną korporację, jak starają się ich odmalować media.Ale cóż, dziennikarze... z zasady to uniwersalni dyletanci. Dlatego nie oglądam telewizji.