Buuu, ha, ha ...ser-ekxD said:No comment. Ta zakłamana baba jakby miała choć cień przyzwoitości to powinna się przy takim wyniku sama zdymisjonować... Ale tego pewnie nie zrobi.
I to zdanie podsumowuje chyba całe to referendum, oraz bezsens tego co się obecnie dzieje w polskiej polityce. Niby ludzie wybierają rządzących, ale to tak jakby człowiek miał wybierać między kiłą a rzeżączką.Firnomir said:Poza tym, bądźmy szczerzy, w tym referendum nikomu o samą W-wę nie chodziło.
Ale to warszawiacy (tzn. z meldunkiem) głosowali.Firnomir said:Poza tym, bądźmy szczerzy, w tym referendum nikomu o samą W-wę nie chodziło.
Mniejsze złoFirnomir said:Niby ludzie wybierają rządzących, ale to tak jakby człowiek miał wybierać między kiłą a rzeżączką.
Bez meldunku chyba też można było, tylko się trzeba gdzieś było zgłosić wcześniej. Jak dla mnie, to brzmi to dziwnie, ale znam osoby twierdzące, że tak robiły.maritimus said:Ale to warszawiacy (tzn. z meldunkiem) głosowali.
maritimus said:szeroko zakrojona akcja dopisywania się do listy osób niezameldowanych, a przebywających z "zamiarem stałego pobytu" ).
Błąd ser-ku mój kochany. Z tej grupy 27,2%, 6,2% (zapewne wkręconych przez gadki o "obowiązku obywatelskim" ) opowiedziało się za pozostawieniem GHW na stanowisku. Tak więc naprawdę odwołania Pani Prezydent chciało nieco ponad 1/5 warszawiaków.ser-ekxD said:Gdyby przyszło te 2% więcej ludzi, to by było ważne. A wątpię, że wszyscy Warszawiacy się dokładnie zmówili, by akurat nie przyszło tylu, by to głosowanie unieważnić. Po prostu tak im się trafiło.
No nie rozśmieszaj mnie z tymi argumentami. Poszedł cały żelazny Warszawski elektorat PiS, a propaganda zachęcająca do tego ruchu przez dwa tygodnie praktycznie nie schodziła z wszelkich możliwych mediów. Ci co mieli pójść poszli. Wielce możliwe, że poszło nawet więcej (szeroko zakrojona akcja dopisywania się do listy osób niezameldowanych, a przebywających z "zamiarem stałego pobytu" ).ser-ekxD said:Fakt, że mało ludzi przyszło. Ale raczej jestem zdania, że prędzej nie poszli bo brak czasu, bo "mi się nie chce", czy bo "pewnie i tak bez mojego głosu ją wywalą". Dopiero potem jak dla mnie było myślenie "nie idziemy, to referendum będzie nieważne".
Sprawa jest bardzo prosta. Są ludzie niezdecydowani, tacy którzy nie do końca są pewni na kogo chcą głosować. Niektórzy jeszcze się zastanawiają, niektórzy dopiero w momencie kampanii zaczynają się tym interesować. Tacy ludzie są podatni na wszelkiego rodzaju sugestie. A takich sugestii nie brakuje w czasie kampanii przedwyborczej. Sprawa referendum w Warszawie wcale nie była takim lokalnym wydarzeniem, biorąc pod uwagę to że zaangażowani w to byli praktycznie wszyscy czołowi politycy polscy w tym premier, prezydent i prezes. Moim zdaniem strasznie naiwne jest uważanie że w tym wypadku sprawa rozbija się tylko między kandydatów, nie między poszczególne partie. Na początku rzeczywiście to była inicjatywa lokalna, później to był zwyczajny pokaz siły naszych ogólnopolskich partii politycznych.wsad3a said:Nie bardzo mogę pojąć jak postawa jakiejś partii może wpłynąć na wynik wyborów czy referendów lokalnych. W samorządowych wyborach jeszcze nigdy nie zagłosowałem na kandydata ze względu na jego przynależność partyjną. Widać cokrajmiasto to obyczaj.
Jeśli o mnie chodzi to w kampanię mógłby zamieszać się komitet noblowski, dalajlama, papież i kosmici, a i tak by mnie to nie ruszyło. Podobnie jak ja myślą ludzie z mojego otoczenia więc nie opieram swojej wypowiedzi wyłącznie na własnych przemyśleniach. Jakby nie było w czasie każdych wyborów samorządowych politycy robią szopkę "głosujcie na naszych". Postawa w stylu "głosuję na tych co są z tej samej opcji co prezes/premier/przewodniczący" w wyborach lokalnych wydaje mi się nie logiczna.Czarek3336 said:...Sprawa referendum w Warszawie wcale nie była takim lokalnym wydarzeniem, biorąc pod uwagę to że zaangażowani w to byli praktycznie wszyscy czołowi politycy polscy w tym premier, prezydent i prezes.
To teraz powiedz mi, ile osób głosuje na wyczucie, a ile zna faktyczny program partii czy kandydata? Powiedz ile osób głosuje bo rzeczywiście utożsamia siebie i swoje poglądy z tym co reprezentuje dana partia lub kandydat, a ilu głosuje tak a nie inaczej, bo tak im się wydaje, bo tego zobaczyli w telewizji i coś mądrego powiedział itp. Ile osób glosuje na kandydata, nie na partię? Dam sobie rękę uciąć że jesteś w mniejszości. Ludzie zazwyczaj są nie logiczni, a inni ludzie na tym żerują (patrz kampania wyborcza). Ludzie lubią być oszukiwani i sami na to pozwalają. To jest nie logiczne, niezbyt mądre, ale jednak tak jest...wsad3a said:Jeśli o mnie chodzi to w kampanię mógłby zamieszać się komitet noblowski, dalajlama, papież i kosmici, a i tak by mnie to nie ruszyło. Podobnie jak ja myślą ludzie z mojego otoczenia więc nie opieram swojej wypowiedzi wyłącznie na własnych przemyśleniach. Jakby nie było w czasie każdych wyborów samorządowych politycy robią szopkę "głosujcie na naszych". Postawa w stylu "głosuję na tych co są z tej samej opcji co prezes/premier/przewodniczący" w wyborach lokalnych wydaje mi się nie logiczna.
Nie było, za krótki okres do terminowych. Premier musiałby mianować komisarza - a swoją drogą zapowiedział, że i tak byłaby to HGW.Voryngh said:Ostatnio wyniki wyborów samorządowych w ogóle odbiera się jak taki przedwyborczy poligon. Pamiętacie, co działo się w Elblągu? No właśnie... Wawa jest o tyle symboliczna, że to stolica, więc jakby nie patrzeć, tu koncentruje się polityka krajowa. Jeśli była szansa na to, że będą kolejne wybory, to nie dziwię się, że sprawa została tak nagłośniona.
Hierarchowie koscioła katolickiego zawłaszczyli sobie kościół całkowicie i wszelką krytykę uznają za atak na wiarę, a nie na siebie.Firnomir said:Dobry pretekst do powrotu do przerwanego przez to śmieszne referendum tematu ateizmu.