Firnomir said:
Ej, ale co jest złego w obowiązkowej edukacji dla sześciolatków?
Serio chcesz wykład? Bo ja mogę długo.
W obowiązkowej edukacji 6-latków nie ma zupełnie nic złego. I ja jestem za.
Oto, przeciwko czemu jestem:
- bo obowiązkowa edukacja 6-latków była przez lata. W zerówce. Z czytaniem, pisaniem i liczeniem. Ze świetną opieką pań nauczycielek. A teraz się wywaliło program nauki, panie nauczycielki nazwało pogardliwie przedszkolankami (większość ma magistra i kursy zrobione lepsze, niż niejeden nauczyciel 1-3), powiedziało, że przedszkole niczego nie uczy i trzeba do szkoły.
- bo się mówi społeczeństwu, że należy gonić Zachód, tam niemal wszędzie 6-latki są w szkole - tylko zapomnieli dodać, że obowiązkowo w mniej niż połowie krajów UE, a najlepsze wyniki edukacyjna ma Finlandia i Dania (7-latki w szkole), a UK już się zaczyna na Skandynawię oglądać i robić badania, z których wynika, że sformalizowana nauka od 6 roku życia przynosi więcej szkód, niż pożytku, bo jest szybki skok wiedzy, a potem coraz gorzej, dużo gorzej, niż gdyby uczyć później, a wolniej.
- bo się mówi jw, że "Zachód" taki do przodu - tylko zapomina dodać, że pierwsze klasy szkoły często wyglądają tak, jak u nas przedszkole. Drobny szczegół.
- bo się zapowiada, że w klasie zabawa na dywanikach przeplatana z nauką w ławce i w ogóle dostosowane do wieku dziecka wszystko, tymczasem program nauki wymaga 45 min w ławce i tak się to realizuje.
- bo się mówi, że szkoły są gotowe na 6-latki, tymczasem nie są nawet na 7,8 i 9-latki - nauka na dwie zmiany, a nawet trzy, przepełnione świetlice, w stołówkach młodsze dzieci są wypychane z kolejek, często podstawówka jest razem z gimnazjum i 6-latek leci ze schodów, bo za nim rozpędzony 14-latek, że o innych atrakcjach typu brak szatni, papieru toaletowego i ciepłej wody nie wspomnę.
- bo dotąd się robiło w poradni badania, czy 6-latek ma gotowość szkolną i do szkoły szły dzieci bardziej rozwinięte, a teraz na tej podstawie się mówi, że 6-latki sobie radzą. I nieważne, że promil tych sześciolatków.
- bo sam minister Boni powiedział, że dzieci mają iść wcześniej do szkoły, żeby szybciej pracować na emerytury.
- bo Polska leżu w unijnych statystykach w zakresie edukacji dzieci 3,4-letnich, więc trzeba 6-latki wykopsać, żeby zrobić miejsce.
- bo nauczyciele nie mogą stracić etatów, a idzie niż, trzeba załatwić im godziny.
To tak w mocnym skrócie. I nie trzeba do tego żadnej wiedzy, wystarczy czytać, oglądać, co się dzieje, rozmawiać z szeregowymi nauczycielami, a nie dyrektorami szkół w obecności Ministry. Zajrzeć do raportu NIKu i Sanepidu.
Ja wiem, że szkoły nigdy nie wyglądały, jak na filmach i jakoś człowiek żyje, ale reformy robi się chyba po to, żeby było lepiej, a nie gorzej?
We wspomnianej Finlandii reformę edukacji wdrażano bodaj 13 lat, nim puszczono pierwsze roczniki, a u nas się chce puścić dzieci najpierw, a potem zobaczyć, jak to będzie.
W dodatku ze mnie i podobnie, jak ja nastawionych rodziców posiadających ww wiedzę robi się matki-kwoki, PiSowskie oszołomki i zastraszone przez Elbanowskich analfabetki. Robią to prorządowe media, robi to redaktor Lis, robi to Superniania (z którą sobie publicznie pogadałam i nie znalazła kontrargumentów na to, co mówiłam, poza "dzieci są mądre, sobie poradzą"), robi to pani minister z krzywym uśmieszkiem.
Serio jestem gamoniem? Napisałam tam w punktach same bzdury i nieprawdy? Otóż nie. I potwierdza to cały PAN, rękami i nogami przeciwny źle wprowadzanej reformie. Potwierdza grono szanowanych psychologów.
I to wszystko na oczach społeczeństwa, które tak jest zorientowane, że się tylko pyta "co złego w 6-latkach w szkole"? Nie mam do ciebie pretensji, Fir, to nie jest niezbędna ci wiedza, bo dzieci jeszcze raczej nie masz i temat Ci totalnie obcy, a informacje masz dość pobieżne - przy okazji widać, jak stereotypowo to jest przedstawiane przez tych, którym to pasuje.
W referendum padnie też m. In. pytanie o likwidację gimnazjum i powrót rozszerzonego programu nauki historii, fizyki czy chemii w LO. Krótko mówiąc to, o czym się od dawna mówi jako o niewypale edukacyjnym.
I mi się cholernie nie podoba, że PO to celowo spłyca do "Elbanowscy zastraszyli milion ludzi w Polsce, bo nie chcą dzieci w szkole". A problem jest bardzo, bardzo złożony.
To coś jest mocno nie tak.