Akurat dla rządzących są duże lepsze ustroje, które dają im dużo więcej swobody i władzy niż demokracja. Nie wyśmiewam też mniejszości. Niepokoi mnie jednak fakt że w imię demokracji która to przecież jest "władzą większości" mniejszość zaczyna tą większością rządzić. A że mniejszość głośniej krzyczy? Mniejszość krzyczy głośniej, bo większość milczy. Ciszę łatwo przekrzyczeć. A większość nie ma powodu żeby robić hałas, bo to tylko mniejszość jest niezadowolona. Co więcej, mniejszość ma jakieś dziwne przeświadczenie że jest większością a nawet głosem całego narodu. A krzyczy bo przecież można mieć swoje zdanie prawda? No chyba że jest inne niż moje, wtedy jest się lemingiem(można zamiennie używać słowa lewak. Bo w sumie te dwa słowa mają dokładnie takie znaczenie jakie chcę aby w tym momencie miały) bez prawa do własnego zdania. Albo inaczej: ma się umysł otumaniony i zaćmiony propagandą i kłamstwami jakichś złych rządzących ludzi, lub też innych ludzi którzy do tej władzy chcą się dorwać, zarówno jedynych i drugich jedynym celem jest doprowadzenia do całkowitego upadku kraju. Musi tak być, bo przecież jak można myśleć inaczej niż ja? A skoro tak jest to tacy ludzie też nie powinni mieć prawa głosu. I tak wpadamy w błędne koło polskiej demokracji. Jest tylko jedna prawda objawiona w którą mają wierzyć wszyscy. Jeśli ktoś nie wierzy to nie powinien się odzywać a najlepiej jeszcze powinien postępować tak jakby wierzył. Nikt nie dopuszcza istnienia odcieni kolorów. Wszystko jest czarne albo białe. A tak nie powinno być. Jeśli wszyscy myślą tak samo, to nie myśli nikt, a w najlepszym wypadku myśli tylko jedna osoba.
Jak powiedział pewien Francuz zwany Voltaire'm: Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć.
Przerabiając to na nasze warunki będzie to brzmiało tak: Nie zgadzam się z tym co mówisz, dlatego oddam życie, abyś nie miał prawa tego powiedzieć.
Ludzie w Polsce powinni przestać patrzeć tylko przez pryzmat siebie, swojej własnej sytuacji, oraz własnych poglądów. To że ja nie mam pracy nie oznacza że inni też nie mają. A to że inni coś mają a ja nie mam, nie oznacza że inni musieli to ukraść lub zdobyć nielegalnie. Również to że każdy człowiek jest inny, żyje w trochę innych warunkach, napotyka inne sytuacja życiowe, determinuje że każdy ma prawo mieć inne poglądy. Dopóki takie zachowania się nie zmienią, dopóty w Polska i Polacy nie będą mogli czerpać korzyści z demokracji. Bo ustój już demokratyczny, ale myślenie jeszcze totalitarne