Jeśli ja na przykład jestem przeciwny jakiemukolwiek finansowaniu kościoła(z samej zasady instytucji ogłupiającej ludzi) ze środków państwowych, to nie znaczy, że z automatu jestem za marnowaniem pieniędzy na cyrk z udziałem Madonny.
Znaczy gdyby na pomysł tego samego muzeum wpadło Stowarzyszenie Wielbicieli Jarmużu i Środków Piorących, to by było ok? ;>Jeśli ja na przykład jestem przeciwny jakiemukolwiek finansowaniu kościoła(z samej zasady instytucji ogłupiającej ludzi) ze środków państwowych, to nie znaczy, że z automatu jestem za marnowaniem pieniędzy na cyrk z udziałem Madonny.
Jeśli byłoby to finansowane z ich środków, to nie widzę problemu.Znaczy gdyby na pomysł tego samego muzeum wpadło Stowarzyszenie Wielbicieli Jarmużu i Środków Piorących, to by było ok? ;>
Tak dopytuję, bo mnie to intryguje.
Na cycki Melitele! Na jaja Vejopatisa! Czy to oznacza, że nie dasz składki na wosk do świec, jak inni wojowie Jego (tfu!) Mości Króla Henselta?Jeśli ja na przykład jestem przeciwny jakiemukolwiek finansowaniu kościoła(z samej zasady instytucji ogłupiającej ludzi) ze środków państwowych, to nie znaczy, że z automatu jestem za marnowaniem pieniędzy na cyrk z udziałem Madonny.
po tym, co napisałaś można odnieść fałszywe wrażenie, że KK w Polsce ma taką samą pozycję, co geje, feministki i dżenderyści, których, notabene, zaczynam podejrzewać, że KK stworzył. a takie założenie jest fałszywe, jakkolwiek byś nie próbowała, żeby było inaczej.Mhmmm, w ten sposób, no ok.
Nie mogę się za bardzo przyłączyć, ponieważ wtrącania się KK do własnego życia za bardzo nie zaobserwowałam, a wtrącanie się, że tak powiem, ogólne, mierzi mnie dokładnie w tym samym stopniu, co wtrącanie się feministek, gejów, propagatorów gender - czyli niespecjalnie. O ile, oczywiście, nie zacznie to wchodzić na mój teren i cośtam mi ustawiać.
Wtedy naprawdę nie ma dla mnie większej różnicy, czy to KK czy feministki.
Mój jedyny wpis w tym temacie będzie brzmiał następująco: jeśli chcesz, by nie było do dupy, to nie pisz tego tutaj tylko zorganizuj lub uczestnicz w a)demonstracji, b) strajku, c)pospolitym ruszeniu.
To, że na forum pomarudzimy nie poprawi sytuacji naszego kochanego i pięknego kraju.:victory:
cóż, jako, ze jesteś człowiekiem, który większą wagę, niż do słów, przykłada do obrazków, dyskusja tylko na tym zyska.@socchi twoim awatarem jest Urban? Więcej mi nie potrzeba.
Większość nawet najbardziej przytłaczająca, nie może mi nakazywać właściwego sposobu na chociażby wychowania dzieci. Czy to poprzez przepisy, czy poprzez społeczne piętnowanie. Dopóki nie krzywdzę innych nikt mi nie może mówić "jak żyć".@zielona w 966 Polska została ochrzczona, Badanie CBOS z listopada 2011 roku wykazało, że 95% mieszkańców Polski deklaruje się jako katolicy(źródło:Wikipedia). Tyle w tej kwestii. Mniejszość nie może wchodzić na głowę większości.
To są wyniki wyssane z palca przecież.Badanie CBOS z listopada 2011 roku wykazało, że 95% mieszkańców Polski deklaruje się jako katolicy(źródło:Wikipedia). Tyle w tej kwestii. Mniejszość nie może wchodzić na głowę większości.
A słyszałeś kiedyś o czymś takim jak spirala milczenia? Ludzie często boją się przyznawać do odmiennych poglądów niż potwierdzające oficjalne status quo (które nim przestaje wtedy być).@Parachrist nie wspomniałem w ani jednym słowie o szykanowaniu czy narzucaniu czegokolwiek mniejszościom. Jestem po prostu przekonania, że jeśli ktoś chce mieć odrębne przekonania to niech uszanuje fakt, iż reszta preferuje status quo.
Dziwnie te słowa brzmią w zestawieniu z wynikami badań które przytoczył Master o 95% dorosłych wykształconych Polaków którzy wierzą w brzemienność dziewicy.Nie rozumiem takiego demonizowania (hue hue) Kościoła, bo to są dla mnie wpływy marginalne i sporadyczne
Generalnie racja co do tych badań, ale ten mit 95% ciągle jest gdzieś powielany. Nie wydaje mi się, by na dłuższą metę służyło to jakiejkolwiek stronie (nawiasem, sam znam katechetów, księży, a także "zwykłych" wierzących, których strasznie mierzi te powielanie mitu 95%) - to po prostu zakłamywanie rzeczywistości. Przejrzeć na oczy można chociażby porównując statystyki dot. bierzmowania z tymi dot. chrztu, bo o ile tradycyjnie czci się maluchów, to bierzmowanie już tak szybko nie następuje... Nawiasem mówiąc, ja też jestem ochrzczony, więc jeżeli to jest wyznacznikiem bycia chrześcijaninem, to wychodzi na to, że też nim jestem... Tyle że ile to ma wspólnego z rzeczywistością?To są wyniki wyssane z palca przecież.
Już nie będę się wypowiadał na temat sposobu badań CBOS-u, ale te wyniki zupełnie zupełnie nie przekładają się na realia. Może się to co najwyżej pokrywać z procentem ludzi ochrzczonych, co raczej nie przekłada się jednoznacznie na praktykujących katolików. Jeśli od tych 95% odliczyć ludzi traktujących wiarę sezonowo (uczęszczających do kościoła parę razy na rok/od święta i niepraktykujących w ogóle) oraz tych, co w ogóle zrezygnowali z wiary (z różnorakich powodów), to zostanie nam szacunkowo jakaś 1/3 społeczeństwa. Nie wydaje mi się, żeby to była większość, co najwyżej największa mniejszość.
Komunię też miałem ;D. Generalnie tak gdzieś do 11-12 roku życia byłem grzecznym, dobrym katolem i traktowałem wiarę na serio, przynajmniej na tyle, na ile może to robić bachor (chodziłem też prawie co niedzielę na mszę). Jak już zacząłem bardziej myśleć (w sensie potocznym, bo mając 5 lat również się myśli, ale...Że jest chrzest, komunia nawet.
Tylko że, hm. Na jakimś etapie człowiek dorasta i przestaje wierzyć w bajki, jeśli chce. Nie jest tak?Dziwnie te słowa brzmią w zestawieniu z wynikami badań które przytoczył Master o 95% dorosłych wykształconych Polaków którzy wierzą w brzemienność dziewicy.
@undomiel9
Nie, że całkowicie odrzucam Twoje argumenty, z niektórymi się zgadzam.
Nic mi do tego w co inni wierzą. Natomiast myślę, iż wiara w bajki(dzięki której pewne instytucje zbijają kokosy) jest rzeczą dosyć szkodliwą. A masy prowadzone przez fanatyków, zwłaszcza religijnych, mogą stać się niebezpieczne.