Bo grzywna od zwykłego obywatela różni się od grzywny od LP tylko wysokością pobieranej sumy i częstotliwością rabunku. Państwo pobiera od obywateli grzywnę co miesiąc, a od LP będzie pobierało grzywnę co rok. Dodatkowo 2 pierwsze kary za dobre prowadzenie firmy LP mają niesamowicie wysokie. A zwykły obywatel kary za przedsiębiorczość ma mniej-więcej stałe.
Jakieś takie bardzo prorządowe, niestety.Hmm, coś takiego znalazłam, ale stare dosyć.
Tyle mniej to i ja wiem o LP, że są siedliszczem nepotyzmu i wygodnie się tam żyje. Imho jeśli wszystkie inne przedsiębiorstwa tego typu są pod nadzorem państwa, to nie widzę w tym pomyśle niczego złego. O ile faktycznie nie chodzi o prywatyzację, której jestem raczej, w przeciwieństwie do forumowych liberałów (wtf?!), przeciwny.Hmm, coś takiego znalazłam, ale stare dosyć.
"Wpada" do mnie państwo i zabiera pieniądze na rzecz ludzi, którzy nie potrafią zorganizować sobie życia.@Sheladin - powiedziałem, że jak państwo zabiera kasę w formie powszechnego podatku, który został wcześniej w ramach odpowiednich procedur ogłoszony, to to nie jest rabunek. Gdyby do domu wpadli Ci żołnierze i skonfiskowali zapasy z lodówki na rzecz swojej jednostki, to to by był rabunek.
"Zabierzemy wam hajs, bo macie garaże i TV" - tak bardzo nierabunkowy system.@Sheladin - powiedziałem, że jak państwo zabiera kasę w formie powszechnego podatku, który został wcześniej w ramach odpowiednich procedur ogłoszony, to to nie jest rabunek.
To nazwij to karą pieniężna jak tak bardzo trzymasz się zasad, które państwo samo nagina.@Sheladin
I nie, grzywna!=podatek!=rabunek. (!= - znak nierówności jak coś) Grzywna to, w moim języku (i przy okazji także oficjalnym języku RP), "kara pieniężna nakładana przez organy sądowe lub administracyjne".
Teraz już jest, przez chwilę nie było żadnego, jednego on zamienił na "Do usunięcia", a drugiego usunęłaś Ty.@Firnomir
E: U mnie post Sheladina był zdublowany, więc jeden usunęłam. Czy znaczy, że teraz nie ma żadnego?
Jak najniższego, który utrzymałby właśnie policję i wojsko i może konsulaty, bo reszta jest zbędną (MEN, , NFS i całe MZ np), bo resztę możemy w zupełności samemu zadbać.@Sheladin
Ciekawi mnie tylko, czy jesteś anarchokapitalistą (bo tylko w taki sposób dałoby się uniknąć podatków), czy może zwolennikiem pogłównego, który miałby służyć wyłącznie utrzymaniu policji oraz, jak Cię znam, wojska. I teraz przez chwilę przemyśl obie opcje i ich konsekwencje.
Pewnie, że nie, ale zabranie tak ogromnej sumy może spowodować, że Lasy nie będą miały pieniędzy (nie mogą zrezygnować całkowicie z uprawy) na haracz i będą musiały się po kawałku odsprzedawać, a natura powinna być wszystkich. Tym bardziej w przypadku takim jak Polska, gdzie Lasy Państwowe są naprawdę dobrze zarządzaną firmą i nie muszą być utrzymywane z podatków (tak jak Szpitale, ZUS czy Szkolnictwo).Co do "2. Na budowę drug podobno miała być akcyza i podatek paliwowy." - finansowanie czegoś z dwóch źródeł jednocześnie nie jest chyba najtrudniejszą koncepcja na świecie?
Widzę, że post @Sheladin zniknął. Odnośnie drugiego akapitu - padało tam określenie podatku dochodowego mianem "kary pieniężnej za bycie przedsiębiorczym" i analogicznie w przypadku abonamentu RTV i jeszcze czegoś od nieruchomości.
Powiedziałbym, że bliżej mi Misesa, który wierzył w państwo minimalne.@Sheladin
Tak z ciekawości, to swoje teorie ekonomiczne tworzysz samemu, czy opierasz się na jakichś autorach? Bo nawet najbardziej prawicowi myśliciele, których znam (Hayek, Smith) nie głosili aż takich herezji, jak utrzymywanie z pieniędzy publicznych wyłącznie aparatu represji i konsulatów. I nie, Janusz Korwin Mikke nie zalicza się do grona myślicieli.
Ale piszesz o jakiejś wyimaginowanej, obłej i doskonale sferycznej sytuacji. Świat jest miejscem dużo bardziej zniuansowanym, a gdyby to było takie proste, już dawno by funkcjonowało. A tymczasem wystarczy porównać takie kraje jak np. Dania, gdzie jest położony dosyć duży nacisk na rolę państwa i na dbanie o tzw. "socjal" (upraszczam, ale wiadomo) i Somalię, która w zasadzie nie ma państwa, tylko lokalnych watażków (tych przedsiębiorczych, wszak) - niemalże spełnienie marzeń wszystkich, uważających podatki za grabież. Osobiście wolałabym jednak mieszkać w Danii.(...)
A kto jest tym rzeczywiście potrzebującym? Jedynymi potrzebującymi są matki wychowujące chore dzieci i te chore dzieci, ale to można załatwić przez fundacje. Reszta jak np. zasiłek dla bezrobotnych czy fundusz alimentacyjny jest całkowicie zbędna, bo zamiast wędki, ludzie dostają rybę.
Lepiej mniej ograniczać swobodę gospodarczą i pozwolić każdemu zadbać o siebie i o sowich bliskich, niż uciskać tych, którym coś się udało.
(...)
Porównujesz w zasadzie dwie całkowicie różne kultury, dwa całkowicie różne klimaty (dosłownie) ale to nic, bo przeciwko Danii można postawić Hong Kong, który dzięki wolności rozwinął się niesamowicie.Ale piszesz o jakiejś wyimaginowanej, obłej i doskonale sferycznej sytuacji. Świat jest miejscem dużo bardziej zniuansowanym, a gdyby to było takie proste, już dawno by funkcjonowało. A tymczasem wystarczy porównać takie kraje jak np. Dania, gdzie jest położony dosyć duży nacisk na rolę państwa i na dbanie o tzw. "socjal" (upraszczam, ale wiadomo) i Somalię, która w zasadzie nie ma państwa, tylko lokalnych watażków (tych przedsiębiorczych, wszak) - niemalże spełnienie marzeń wszystkich, uważających podatki za grabież. Osobiście wolałabym jednak mieszkać w Danii.