Sens życia, filozofia, polityka, gospodarka

+
Status
Not open for further replies.
Tak to działa, gdy zbliżają się wybory, to PO aby podnieść słupki, wciska dobrze nam znany kit i propagandę sukcesu - jakoby to Polska rosła w siłę, zielona wysepka i w ogóle miód i orzeszki, a w rzeczywistości, to szkoda gadać...

Naprawdę się można uśmiać, jak sięgnie się pamięcią wstecz i przypomni się o tych wszystkich obiecanych gruszkach na wierzbie - orliki chyba najlepiej wyszły.
To jest zadziwiające, jak można szarej masie sprać mózg, tak by nie uczyła się na błędach, tylko robiła to samo - niezdecydowana większość wybiera to "mniejsze zło".
 
Naprawdę się można uśmiać, jak sięgnie się pamięcią wstecz i przypomni się o tych wszystkich obiecanych gruszkach na wierzbie - orliki chyba najlepiej wyszły.
To jest zadziwiające, jak można szarej masie sprać mózg, tak by nie uczyła się na błędach, tylko robiła to samo - niezdecydowana większość wybiera to "mniejsze zło".
Właśnie, właśnie - tak to działa. Od zawsze.
 
W mojej ocenie - nie ma na kogo głosować.
Nie chodzi o to, że z chwilą otrzymania mandatu człowiek staje się idiotą, tylko o to, że wobec braku JOMów nie głosuje się na osoby, tylko na partie... wobec czego na dobrą sprawę szary Kowalski nie ma pojęcia, kto z listy wejdzie do sejmu.
Wyborcza kiełbacha z każdej strony, a jak to wychodzi, chyba każdy widzi.
Mydło i Zabłocki, może nie?

I, nie wiem, może jestem jakaś dziwna i nieogranięta, ale mam wrażenie, że dotarcie do "żłoba" zmienia nawet najlepszych ludzi. Przestają się liczyć obietnice dawane obywatelom, a zaczyna się polityka, także wewnątrzpartyjna - przepychanki, wygryzanki, ustawki; o porozumieniach między ugrupowaniami nie wspomnę, bo musiałabym brzydko nazwać partię PSL chociażby.

Szary obywatel zaczyna się w tym momencie czuć zbędny, bo jego potrzeby czy oczekiwania nie znaczą dla polityków nic. Nic. I buzia w kubełek najlepiej, my ćmoki, wszak nie wiemy, co to jest POLITYKA dalekowzroczna, globalna. Mamy swoje mrówcze sprawy, a tam wyżej idzie o wyższą stawkę. Za ciemni jesteśmy. I roszczeniowi zapewne.
Prawda?

...tylko po co w takim razie obiecywać cokolwiek, skoro później się okazuje, że i tak
a) nie ma pieniędzy
b) nie ma chęci
c) nie ma czasu
d) nie ma potrzeby.
 
...tylko po co w takim razie obiecywać cokolwiek, skoro później się okazuje, że i tak
a) nie ma pieniędzy
b) nie ma chęci
c) nie ma czasu
d) nie ma potrzeby.

Nie zapomnij o
e) obietnice były składane w zupełnie innej sytuacji polityczno-gospodarczej
f) kryzys
g) sprzątanie po poprzedniej ekipie

Też nie widzę jakiegoś godnego głosu kandydata. Znaczy się poczekam, popatrzę kto przed wyborami będzie miał największą szansę pokonać PIS (czyli PO lub ewentualnie SLD znając życie) i zagłosuję. Wyjątek oczywiście stanowi Twój Ruch, których uważam ostatnimi czasy za ludzi bardziej niebezpiecznych od PIS.
 
No to ja właśnie z tego powodu zagłosuję na wszystko inne, byle nie PO - ale to już osobista ansa, bo to ich uparta i głupia polityka mi psuje w kilku sferach życia od dłuższego czasu, więc przynajmniej pod tym względem mam wybór jasny. Na kogo nie ;)
 
Last edited:
@undomiel9 @Nars
Mam podobny problem do Was - też nie mam na kogo głosować. Bo na senie politycznej mamy albo coś, co z braku laku trzeba nazwać pseudocentrum (PO, PiS - obie partie tak naprawdę w moich oczach nie mają żadnej tożsamości ideowej, ta druga ma tylko Smoleńsk i walkę z Układem, pierwsza walkę z PiSem), pseudolewicę (SLD, TR) i lekko szurniętą oszołomprawicę (reszta w zasadzie). Starałem się przezwyciężyć swój, trochę irracjonalny, wstręt do SLD, ale potem odżyła sprawa więzień CIA, a ja nie jestem zwolennikiem torturowania ludzi, więc odrzucenie powróciło. Najbliżej mi do jakichś ugrupowań planktonowych, które z braku środków nie mają najmniejszych szans na realną władzę. Na chwilę obecną zagłosuję tylko, jeśli będzie realna szansa na to, że PiS wygra/Korwin przekroczy próg wyborczy. Choć przed tym drugim zapewne sam się uchroni, kontrolnie mówiąc coś o Hitlerze, żeby poparcie mu przed wyborami spadło.
 
Nie, Fileemonie, o ile masz rację, że było tak w przypadku referendum o odwołanie HGW, to nie, nie zawsze tak jest. Btw, na kogo głosuje tak oddany człowiek lewicy jak Ty?
 
Sądząc z nastrojów panujących wśród znajomych, z którymi rozmawiałam, to jednak Fileemon ma rację: albo ktoś deklaruje, że nie idzie na wybory, albo, że ostatecznie pójdzie, żeby zagłosować na "mniejsze zło", bo przecież nie PiS.
Inna sprawa, na ile PiS jest faktycznie taki zły, a na ile to jest w jakimś stopniu uparte stanowisko PO w tej sprawie, lansowane wszędzie na zasadzie zniszczenia Kartaginy.
 
Ludzie nie głosują na Korwina nie dlatego, że mówi coś o Hitlerze, ale dlatego że balansuje na granicy progu wyborczego. Wielu więc w obawie przed zmarnowaniem swojego głosu i wygraną Większego Zła głosuje na Mniejsze Zło.

W tej chwili sondaże mają za duży wpływ na decyzje ludzi, szczególnie w odniesieniu do partii balansujących na progu wyborczym.

Rozwiązaniem mogłaby być zmiana prawa wyborczego na takie, które pozwala oddać dwa głosy o różnej wadze... Głos alternatywny brany byłby pod uwagę tylko w przypadku gdy progu wyborczego nie przekracza partia na którą wyborca oddał głos priorytetowy. Jednak tak naprawdę każda komplikacja jakiegokolwiek systemu rodzi kolejne problemy. Dlatego zresztą system w którym żyjemy potrzebuje przemielić straszliwe ilości pieniędzy aby na koniec wydalić jakąś podłą jałmużnę.
 
@undomiel9
Ale jemu chyba chodzi o to, że nie oddając głosu popiera się PO, o czym pisał już wcześniej. Btw, kto "wszędzie lansuje" pogląd, że PiS jest gorszy niż jest w rzeczywistości? I dlaczego miałby to robić? Bo takie myślenie niebezpiecznie zbliża człowieka do myślenia o świecie w kategoriach właśnie pisowskich - układ szkaluje, układ kłamie, a wszędzie resortowe dzieci.
@mrruczit
To jak odpalanie broni jądrowej, żeby przekonać ludzi, że należy zlikwidować jej zapasy. :p
 
Sądząc z nastrojów panujących wśród znajomych, z którymi rozmawiałam, to jednak Fileemon ma rację: albo ktoś deklaruje, że nie idzie na wybory, albo, że ostatecznie pójdzie, żeby zagłosować na "mniejsze zło", bo przecież nie PiS.
Inna sprawa, na ile PiS jest faktycznie taki zły, a na ile to jest w jakimś stopniu uparte stanowisko PO w tej sprawie, lansowane wszędzie na zasadzie zniszczenia Kartaginy.
Naprawdę mało Ci poczynań Macierewicza do spółki z Kaczyńskim, by z czystym sumieniem stwierdzić, że PiS to nie tyle nieudolna partia tak jak PO, ale coś więcej, to ugrupowanie zagrażające stabilności tego kraju. Tu naprawdę nikt nikogo nie musi przekonywać, to widać gołym okiem.

Spójrzmy też na zwolenników PiS. Ja jestem w stanie stwierdzić, że PiS to nie jest samo zło, być może są tam i wartościowe jednostki. Teraz czy takie słowa w kierunku PO są w stanie przejść przez gardło zagorzałemu zwolennikowi Prawa i Sprawiedliwości? To pytanie retoryczne. Czy to nie zastanawiające?
 
Nie wiem, nigdy nie byłam gorącą zwolenniczką Prawa i Sprawiedliwości (chociaż prawa oraz sprawiedliwości jestem permanentnie) ani w ogóle żadnej partii, nawet tej, którą sukcesywnie wyborczo POpierałam.

@Firnomir - z całym obiektywizmem, na jaki mnie stać - pochodzącym z czasów głosowania na Platformę - muszę przyznać, że zasłanianie się przez nich walką z PiS jako Szkodnikiem i Złem dorównuje polityce PiSu pt. "wszystkiemu winne jest PO, a nawet jeśli nie, to i tak tak".
A, moim zdaniem, zarówno Platforma, jak i PiS mają w swoich statutowych programach bardzo dobre punkty i założenia.
Z tym, że na założeniach się zwykle kończy w obu przypadkach. Jaki więc sens deprecjonować PiS, skoro samemu się ma na koncie dokładnie ten sam poziom nawalenia?
 
Status
Not open for further replies.
Top Bottom