U mnie podobnie: ktoś ruszył temat - temat, po namyśle, z gatunku "element rpg, jeden z wielu" - i zrobił z niego bicie na alarm. Bo dokładnie tak ten tekst odbieram. Nikt nie napisał wprost "gracze w rpg to seksualni zboczeńcy, chowajcie kobiety i dzieci", ale dał to do zrozumienia. Poza tym porównywanie reklamy Pyrkonu do fragmentów rozgrywki to, wg mnie, kula w płot.
O ile do reklamy mam sporo zarzutów i uważam w dalszym ciągu, że jest nie tyle nietrafiona, co nieuczciwa (i wcale nie dlatego, że tematyka rpg jest mi bliska, tylko z uwagi na dominujący motyw w reklamach w ogóle), o tyle tutaj wzięto kilka wypowiedzi dziewczyn, z których co najmniej dwie chyba nie do końca miały pojęcie, co robiły na sesji, a inne dwie niezbyt dobrze trafiły, jeśli chodzi o klimat, współgraczy i własne preferencje, i zrobiono z tego "temat" o seksie w specyficznym środowisku.
Od razu mówię: z sesjami nie miewam do czynienia, ale mam wrażenie, że to jest chyba tak, że na początku określa się zasady. Jeśli gra się z nieznajomymi, to określa się je tym bardziej. Nie wiem, co ja bym zrobiła w analogicznej sytuacji, chyba zależy właśnie, czy to by był krąg znajomych, czy nie, ale krókie "nie" w momencie, kiedy mi wątek nie odpowiada, powinno zadziałać. O ile, rzecz jasna, grają poważni ludzie, a nie - za przeproszeniem - gówniarzeria.
Niektóre tematy są trudne: gwałt, morderstwa na dzieciach, takie rzeczy. W "Wiedźminie" tego mnóstwo przecież. Wszystko opiera się o kontekst i cel, i musi być zaakceptowane przez wszystkich uczestników rozgrywki. Wszyscy muszą być świadomi, w co brną.
Wydaje mi się, że bohaterki artykułu nie były świadome, albo - czytam drugi raz i zaczynam mieć podejrzenia - coś powyciągano, przejaskrawiono.
Jak mówi mrru, jak zacytował Ćwieka Nighty - to buduje bardzo zły obraz społeczności. Obraz wyjęty z kontekstu, postawiony na równi z innymi zjawiskami i celowo podbijający bębenek.