Ale ja nie bardzo rozumiem Twoją ironię czy jakiś atak.
Nie, nie sprawdzam każdej książki pod kątem scen gwałtu, zresztą same sceny zależą od reszty tekstu, ale czasem coś przekracza mój próg tolerancji - jedyny King, którego nie przeczytam po raz drugi, to "Pod kopułą", z uwagi na bardzo dokładnie opisaną scenę gwałtu na kobiecie, która zostaje potwornie okaleczona, a sam akt trwa bardzo długo, ona zaś nie próbuje się uwolnić, bo całej scenie przygląda się jej 2-letnie dziecko i sprawcy grożą, że jemu zrobią to samo. Mocna, ze szczegółami scena. Dlaczego mam się godzić na taki obraz? Bo zaczęłam czytać książkę lubianego autora i mam to znieść, a jak nie dam rady, to nie umiem się bawić po dorosłemu?
Nie rozumiem Ciebie.
Piszesz, że nie oburzyłoby Cię wyjście gracza, który nie chce w czymś brać udziału - no i git, o to mi chodzi. Że sam byś nie zmuszał. No i dobrze, o tym mówię. Ale dalej twierdzisz, że gracz nie wie, co się dalej stanie, więc de facto godzi się z góry na wszystko, tak? No więc dla mnie nie do końca tak, bo istnieją rozmaite granice i między innymi na tym chyba polega dobra sesja, że gracze są dobrani pod kątem dopasowania do tematu, hm?
Jeśli ktoś mi zaproponuje wspólną grę w świecie smoków i elfów, to ja się najpierw dopytam, co konkretnie ma na myśli. Niech rzuci przykładowa grą, systemem. Niech powie, jak widzi poziom zbrutalizowania. I albo się zgodzę, albo nie - o takim zrozumieniu i porozumieniu mówię.
I nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale większość kobiet, które znam, traktuje atak werbalny równie poważnie, co fizyczny. To, że nie ma dotykania podczas sesji, to jest jakieś, powiedzmy, zabezpieczenie - zresztą sądzę, że gdyby znany od dzieciństwa kumpel złapał Cię nagle przy wszystkich za krocze w ramach rpgowej interakcji (dozwolonej przez MG wcześniej), to poczułbyś się co najmniej zażenowany. I zmierzam do tego, że jakieś mocne, zbrutalizowane opisy skierowane do dziewczyny mogą zadziałać tak samo. Nie muszą, ale mogą. Co warto najpierw ustalić, nie uważasz? W każdym razie ja tak widzę poważną sesję rpg i poważnego prowadzącego.
Bo każdy ma inny próg wrażliwości.
Pomijając, że prawdopodobnie najpierw chciałabym uczestniczyć w danej sesji jako widz/słuchacz, żeby poznać styl prowadzenia i konwencję.
W kontekście artykułu imo prawdopodobne jest, że niektóre z opisywanych tam dziewczyn źle trafiły po prostu. Może coś nie było dogadane, może uważały, że muszą ciągnąć coś do końca wbrew sobie (jak myślisz, dlaczego tak uważały?).
Imo jeśli jest komunikacja, to takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, a jeśli mają, to ktoś gdzieś zrobił błąd.
Ed. Tak mi przyszło do głowy, że przecież z grami jest tak samo: jest taka seria, nie pamiętam tytułu, ale łazisz po starym szpitalu psychiatrycznym - typowy horror, pielęgniarka-zombie z zaszytymi ustami. Mógłby mi ktoś zapłacić ciężkie pieniądze, a ja bym nawet palcem tego nie tknęła. Czy to ze mnie robi złego gracza, lamę, niedorosłą osobę?
To dlaczego nie mogę móc sobie wybrać zawczasu, w sesji o jakim natężeniu brutalności nie wezmę udziału?