SMiki55, nie dziwię się, że nerwy puszczają jak się słyszy o tak bezdusznym okrucieństwie - zwłaszcza jeśli takich czynów dopuszczają się osoby, które teoretycznie miały być orędownikami religii "miłości bliźniego".
Dla mnie kompletnie niezrozumiała jest ta paraliżująca niemoc: nauczycielki, lekarze, urzędnicy woleli udawać, że nic się nie dzieje, bo to zakon. Do diaska, to tylko ludzie - i za swoje czyny powinni ponosić odpowiedzialność. Żyjemy w XXI wieku - czemu nadal panuje tak paniczny strach przed narażeniem się kapłanom?