hehe "nie kompromituj się wypowiedziami na tematy o których nie masz bladego pojęcia" z resztą tego posta stanowi wyborny żart@SMiki55
Nie kompromituj się wypowiedziami na tematy, o których nie masz bladego pojęcia.
@AndrewXRW
Fakt, ma niewielkie kompetencje, ale ma duży wpływ na KE, a ta już może sporo. O ile pamiętam to ją powołuje i ma prawo odwołać. To lobbing PE doprowadził też do zniesienia roamingu, trwają też w nim prace nad ujednoliceniem oraz poprawą prawa dotyczącego ochrony danych osobowych. Aczkolwiek wolałbym, żeby mógł więcej - choć chyba nie o to Ci chodziło.![]()
W skrócie parlament może krzyczeć(wyrażać opinię) jak wiemy z doświadczenia i traktatu lizbońskiego nikt nie musi tej opinii słuchać i działać według tego co parlament sobie tam robi. Choć często jest zbieżna z działaniami Komisji europejskiej.
KE nie jest powoływana przez parlament, ani odwoływania. Poszczególnych członków komisji parlament tylko opiniuje i teoretycznie zatwierdza - ale w rzeczywistości tylko opiniuje, bo jak RE się uprze to ma możliwość nie zastosowania się do opinii i zatwierdzenia PE, dalszego powoływania tych samych ludzi po odczekaniu chyba trzech tygodni - nie pamiętam dokładnie. Nigdy się to nie działo, bo PE zazwyczaj przyklepuje wszystko co mu się pod nos podsuwa.
Widzie że ktoś się wczoraj Pani Roży nasłuchał i o lobbinu na rzecz romingu będzie znów mówił - co to znaczy? W jaki sposób ktokolwiek w parlamencie zrobił coś czego komisja europejska nie mogłaby zrobić bez pomocy tego organu?
Co będą z tych prac na ujednoliceniem prawa, jak parlament nie ma inicjatywy ustawodawczej? mogą sobie równie dobrze modele kleić - tyle samo to realnych zmian przyniesie w prawie.
Parlament europejski jest tylko przykrywą, by autorytarny system, w jakim sprawuje się władzę w unii nazywać "demokracją" bo mamy powszechne wybory. Realną władzę ma KE - i to ustawodawczą, wykonawczą i po części także sądowniczą (dlatego sprawowanie władzy jest autorytarne, bo jeden organ skupia wszystkie aspekty) Ciężko powiedzieć że wyborcy mają nawet pośredni wpływ na wybory KE - bo premierzy w wyborach państwowych nie mówią nigdy kogo będą popierali przy wyborach KE, często w państwach rządzi rząd mniejszościowy, albo premier może totalnie olać wyborców - bo kto go będzie w państwie rozliczał z działań UE.
Zresztą kto po aferach z Reutersa i ukrywaniu przez KE swych wydatków jeszcze tej instytucji ufa?


