Przede wszystkim: nigdzie nie nakłaniałem nikogo do przejścia na wiarę katolicką. Jeśli ktoś coś takiego zauważył - cóż, nie jestem specem od okulistyki, nie wytłumaczę mu, dlaczego.Nie rozumiem, dlaczego nie zgadzając się z czymś nie potraficie tego zaakceptować czy chociaż tolerować. Zamiast tego rolę księży znosicie do poziomu "po gówno oni", z Kościoła, na który składają się także wierzący (bo chyba w końcu nie wiecie, czym jest Kościół, a jeśli do niego należę, to wybaczcie, ale mimo uszu tekstów tego rodzaju nie przepuszczę), robicie nie-wiadomo-co.Czy ja mówię wam: "Głupi jesteście, w Boga nie wierzycie"? Ja cały czas odpowiadam na wasze "obiektywne" poglądy na katolicyzm (który składa się na chrześcijaństwo i trudno nazwać go odłamem - to raczej inne formy wiary w Chrystusa są odłamami - i nie chodzi mi tu o same wierzenia, ale o historię).Więc bardzo was proszę: nie nazywajcie mnie "ultras" katolikiem. Ja tu nie wyskakuję z "popartą argumentami" krytyką ateizmu czy waszej religii.Mike -> - każda religia zawiera sprzeczności, różnie się je tłumaczy. Nie jestem teologiem, nie mnie tu cokolwiek usprawiedliwiać.- Móiwsz, że średniowiecze, to "stanie w miejscu"... Więc powiedz mi - dlaczego wiedza (księgi) była właśnie domeną klasztorów? Nie twierdzę, że Kościół nie wstrzymywał postępu. Ale czy postęp jest zawsze dobry? (tu można podywagować na ten temat) Wcześniej czy później wymknie się spod kontroli, przewróci porządek moralny, na czele którego stoi religia. W Europie było to chrześcijaństwo (palenie na stosach zaczęło się jeszcze przed schizmą wschodnią, ograniczanie się do katolicyzmu to, łagodnie powiedziawszy, niedopatrzenie), w Indiach - hinduizm, w Chinach - buddyzm i konfucjonizm, na Bliskim Wschodzie - islam itd. Każda z religii ma własne dogmaty i filozofię, w wielu miejscach podobną, i troszczy się o swoją jedność.- ten święty (nazwany Słupnkiem) może nie tyle przestał, co spędził na czymś przypominającym gniazdo na słupie kilkanaście(dziesiąt? tak, skleroza nie boli ) lat - modląc się żarliwie (podobno - to, że przyjęto go w poczet świętych wcale nie znaczy, że teraz bawi w raju - raczej że to, co o nim wiemy jest godne naśladowania. Nie musisz się też do niego modlić - lista świętych jest tak długa, że jeśli nie wystarcza ci Maria i 12-u apostołów, to o wstawiennictwo do Boga - bo modlić się do świętych jak do Boga nie możesz, poprosisz tego, który wydaje ci się najodpowiedniejszy) i jedząc to, co przynieśli mu okoliczno mieszkańcy. Poświęcił życie na Ziemi (prawda, że ładny symbol?) dla Boga.- sprawę kultu świętych starałem się rozpatrzyć punkt wyżej- kapłan też człowiek - czy tego chcemy, czy nie. Podobnie jest z katechetami. Ja miałem okazję poznać kilku księży, którzy naprawdę potrafili nauczać i robili to na zasadzie "a to dlatego, że..." a nie "bo tak".Mam nadzieję, że argumenty choć częściowo cię zadowolą Mike. Miło, ze ktoś w końcu jakieś podał, nie nazywając tu nikogo fanatykiem i nie wkładając mu w usta czegoś, czego nie powiedział.Nowy -> ja nie będę usprawiedliwiać Kościoła - on sam to robi, to, ze nie chcesz tego słuchać/czytać, to już nie moja sprawa. Karitas to organizacja, jakby nie patrzeć, religijna. pomoc różnie można kojarzyć - zarówno jako materialną, jak i duchową. W każdym razie napisałeś swoją wypowiedź w takim tonie jakby Kościół sprzeniewierzył nie swoje pieniądze. A tak nie jest. Watykan nie zbiera podatków jak niegdyś dziesięciny - wierni sami składają ofiarę. Jeśli zawiedziono ich zaufanie - pamiętają.A powiedz mi - czy Kościół ma tak wielkie kożyści z posiadania największego kościoła w jednym z najbiedniejszych krajów? Już prędzej to państewko zarobi na turystyce niż Watykan na ogromnym kościele, który musi otrzymywać, a zysków nie przyniesie, bo nie ma kto dać tam ofiary?Twoje zarzuty średnio trzymają się kupy (podobnie jak ten rym).


