Tak zapytam - gdzie wy, wierzący ludzie tolerancyjni i otwarci na poglądy jesteście? Czemu nie protestujecie przeciwko tej parodii miłości do bliźniego, którą jadowicie sączą z ambon przedstawiciele kleru polskiego? Czemu milczycie, gdy ksiądz Oko, nadpapież Tomasz Terlikowski, bądź któryś z innych przedstawicieli "inteligencji katolickiej" w obrazowy sposób wizualizuje w telewizyjnym programie publicystycznym swoje fantazje na temat homoseksualnego seksu analnego? Czemu nie działacie, gdy któryś z hierarchów zaczyna mądrzyć się na temat lgnących dzieci? Skąd to ciche przyzwolenie na szlam od wielu lat zatruwający polski kościół rzymskokatolicki? Gdzie byliście, gdy książęta polskiego kościoła nakładali knebel Bonieckiemu? Czemu nie reagowaliście na serię upokorzeń, jakich wobec Lemańskiego dopuścił się abp. Hoser?z natury jestem tolerancyjną, otwartą na poglądy innych osobą wierzącą .
Podobno jest Was ponad 90% w tym kraju - nie bardzo w to wierzę, ale przyjmijmy, że tak. Czy to oznacza, że większość z Was jest dyszącymi nienawiścią prymitywami, którzy tylko czekają na chwilę, gdy opadną ostatnie pozory cywilizacyjnego okrzesania i tłumnie ruszycie z pochodniami i widłami, gromiąc po drodze wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób nie przystają do Waszej wizji świata? Nie chcę w to wierzyć i nie wierzę.


