@
zi3lona
Tak więc wszelkie działania oparte na podstawie wiary w jej istnienie są zabobonami, amen.
Btw, od kiedy wymaga się podania dowodu negatywnego od kogoś, kto zaprzecza? Na gruncie nauki nie da się rozstrzygnąć prawdziwości całej masy zdań - na przykład tego, że jeśli chory na raka odda wszystkie swoje pieniądze w zamian za zebrane przeze mnie zioła, to będzie miał większą szansę na wyzdrowienie. Ale jakoś nie sądzę, że byś mnie broniła, gdybym próbował komuś takie zioła wciskać. (zaznaczam - nie chodzi tutaj o właściwości samych ziół, tylko fakt kupienia ich ode mnie za dokładnie cały majątek, nie mam zamiaru tłumaczyć, jak to działa, trzeba wierzyć)
@
undomiel9
Twierdzę, że dowolna wiara religijna jest zabobonem, ponieważ doskonale wpisuje się w definicję zabobonu. To nie jest obraza, gdyż moje zdanie nie jest oceną, a stwierdzeniem empirycznie sprawdzalnego faktu. Masz słowniki, sprawdź, jeśli mi nie wierzysz. Załóżmy, że mówię "Janek jest głupi" - obrażam go. Ale jeśli z jakiegoś powodu trafiłem na jego papiery od psychologa czy psychiatry i wiem, że jego IQ wynosi 68, to wypowiadając zdanie "IQ Janka wynosi 68" nie obrażam go. Oczywiście kwestia tego, że rozpowszechnianie takiej informacji jest nieetyczne i nielegalne, to inna sprawa, chodzi mi o to, że istnieje zasadnicza różnica między zdaniami sprawozdawczymi oraz ocennymi, te pierwsze bowiem poddają się waloryzacji logicznej, drugie zaś, dopóki nie przyjmiemy że istnieje zestaw obiektywnie istniejących i dających się doświadczyć wartości, już nie.
Gdybym mówił "wierzenia KK są debilne", to bym pogardzał i obrażał. Kiedy ze słownikiem w ręku oraz opisem istniejących praktyk wskazuję na ich nazwę, to po prostu mówię prawdę - ewentualnie kłamię, ale wówczas powinnaś mi pokazać, w którym miejscu bądź zamilknąć.
Nie przeczę, że w tym temacie zdarzało mi się dokonywać ocen KK - nie mniej w tej rozmowie się to nie zdarzyło. A kiedy to robiłem, to starałem się swą ocenę uzasadnić - przez wskazanie wartości, do jakich się odwołuję.