Ale po co miałby zapraszać? ???Trudno mi ocenić, na ile to rola faktycznie ważna, a na ile figurancka, ale jest się przynajmniej czego trzymać - że coś do powiedzenia będzie miał.
Oczywiście zakładając, że sam nie zaprosi tu Rosjan z czołgami niczym Konrad Mazowiecki Krzyżaków. Na chwilę.
Nom, wybitnie długo nam się tam udało posiedziećPrzypominam, że my też kiedyś zajęliśmy Kreml...
SLD idzie na prawo? Miodnie. W końcu będziemy mieć w kraju porządną i normalną partię liberalną.Janik: SLD musi iść do centrum
Właśnie. Gdzie jest, do cholery ciężkiej, lewica w naszym kraju? PO to partia centroprawicowa, SLD - jak widać na załączonym cytacie, RP to wydmuszka, która próbuje zagospodarować lewicowy elektorat, ale ktoś im zapomniał powiedzieć, że lewicowość to nie tylko (i przecież nie zawsze) antyklerykalizm, Zieloni bardziej skupiają się na tłuczeniu chochoła GMO i atomofobii, niż na jakichś konkretnych lewicowych postulatach...
Żebyś nie był zaskoczony.SLD idzie na prawo? Miodnie. W końcu będziemy mieć w kraju porządną i normalną partię liberalną.
Cóż... dotychczas SLD wydawało się najnormalniejszą partią w tym bagnie.Żebyś nie był zaskoczony.
Heh gdyby SLD połączyło gospodarczy pragmatyzm Wilczka z socjalistycznym "purytanizmem" to może nawet sam bym na nich zagłosował ale niestety raczej nie ma co liczyć na polska partię akcji ludowej.SLD idzie na prawo? Miodnie. W końcu będziemy mieć w kraju porządną i normalną partię liberalną.
Palikot a w trakcie kompanii grał na wielu rzeczach i tonował wynikające z tego sporu. Liberałom pokazywał komisje przyjazne państwo, lewicowcom - Nowicką. A to wszystko uzupełnił elektoratem przekonanym przez wibrator i blanty. Startował z ofertą dla wszystkich, którym nie podobało się to co było więc trudno mówić o jakimś lewicowym sukcesie.To nieprawda, że w Polsce nie da się zbić kapitału politycznego grając na lewicowych hasłach. Popatrz, jaki świetny start miał Palikot
Trochę przypomina mi to wypowiedzi znajomych wolnościowców, którzy cały czas mi powtarzają, że Partia Libertariańska ma coraz lepsze struktury w Polsce i niedługo uda się im wyrwać ruch wolnościowy z rąk Korwina. Ludzie w lewicowym obiegu pewnie więcej słyszą o zmianach u Zielonych. Mi ciężko przypomnieć sobie jakieś akcje, które mogłyby przyciągną do tej partii rzesze ludzi .(ok zawsze może się okazać, że Grodzka jest osobą o wiele bardziej charyzmatyczną niż przypuszczam)Albo świeższy przykład - Zieloni. Jeszcze kilka lat temu nikt o nich nie słyszał, dziś powoli wyrastają na poważną siłę polityczną i ich popularność wśród wyborców cały czas wzrasta.
Nie mam zamiaru bronić rządu, z którym niezbyt mi po drodze, ale w jaki sposób to oceniasz? Ciekawi mnie metodologia. Bo można albo w odniesieniu do "co by było, gdyby rządziły partie X i Y zamiast W i Z", ale to totalnie bez sensu, albo w odniesieniu do ekip poprzednich, ale to też w sumie niezbyt, albo w odniesieniu do rządów z krajów o podobnej sytuacji - z tym, że tutaj trudno podać sensowny przykład.7 lat rządów i tylko takie "efekty"? Cieniutko.
ale jednak go bronię, bo mi nie po drodze.Nie mam zamiaru bronić rządu, z którym niezbyt mi po drodze..
Bronię, kiedy atakowany jest w głupi sposób. Bo wiesz, Filemonku, to nie jest tak, że rząd albo jest Zły i wówczas należy negować wszystko co robi, albo cudowny oraz nieomylny. Wiem, to trudne, ale spróbuj to przyswoić.ale jednak go bronię, bo mi nie po drodze.
Fir, chopie, czytasz czasami to co napisałeś?
Wiesz, to co zaliczono na sukces tego rządu to albo jest mało znaczące (np. posłanie sześciolatków do szkół istny "sukces") albo rząd miał na to mały wpływ np. budowa autostrad.Nie mam zamiaru bronić rządu, z którym niezbyt mi po drodze, ale w jaki sposób to oceniasz? Ciekawi mnie metodologia. Bo można albo w odniesieniu do "co by było, gdyby rządziły partie X i Y zamiast W i Z", ale to totalnie bez sensu, albo w odniesieniu do ekip poprzednich, ale to też w sumie niezbyt, albo w odniesieniu do rządów z krajów o podobnej sytuacji - z tym, że tutaj trudno podać sensowny przykład.
Sześciolatki to akurat "trudne reformy", a nie "sukcesy" - choć akurat dla mnie to jest sukces, jestem zwolennikiem tej reformy. Nie rozumiem fragmentu o braku wpływu rządu na autostrady - to kto ten wpływ ma w takim razie? : o Najbardziej podoba mi się wzrost pensji minimalnej (po uwzględnieniu inflacji to 40%) i reformy demograficzno-okołoprzedszkolne, te drugie doceniam, bo sporo osób z mojej rodziny korzysta.Wiesz, to co zaliczono na sukces tego rządu to albo jest mało znaczące (np. posłanie sześciolatków do szkół istny "sukces") albo rząd miał na to mały wpływ np. budowa autostrad.
Jeśliby rząd naprawdę rządził, a nie administrował to jeździlibyśmy po szerokich autostradach, szybką koleją i pływali statkami po obu naszych rzekach (wiem to cios poniżej pasa) i byli niezależni energetycznie.
Na autostrady rząd ma ograniczony wpływ. Wystarczy ogłosić przetarg i wybrać wykonawcę. Każdy rząd mógłby to zrobić. To tylko administracja nie rządzenie.Sześciolatki to akurat "trudne reformy", a nie "sukcesy" - choć akurat dla mnie to jest sukces, jestem zwolennikiem tej reformy. Nie rozumiem fragmentu o braku wpływu rządu na autostrady - to kto ten wpływ ma w takim razie? : o Najbardziej podoba mi się wzrost pensji minimalnej (po uwzględnieniu inflacji to 40%) i reformy demograficzno-okołoprzedszkolne, te drugie doceniam, bo sporo osób z mojej rodziny korzysta.
Niezależność energetyczna? Ale że na czym zbudowana? : o
No dla mnie rezygnacja z powszechnej służby wojskowej jest tak oczywista, że nawet tego za zaletę nie brałem. Tekst o NATO jest tak z dupy, że aż nie wiem co powiedzieć. W czym ma pomóc? Bo ja zagrożenia wojną nie widzę. Ale ok, załóżmy, że ktoś Polskę atakuje. Na logikę - musi to być sąsiad. Niemcy, Czechy i Słowacja odpadają, tutaj się chyba zgodzimy? Litwa tym bardziej. Takoż Ukraina. Białoruś? I bez rezerw Polska powinna wygrać, a w razie czego ma sojuszników z UE* oraz NATO, którym nic nie powinno stać na przeszkodzie, żeby pomóc - bo Niemcom na przykład dużo bardziej by się opłacało wysłać parę czołgów, niż tracić partnera handlowego. Rosja? Ok, załóżmy, że nagle się okazuje, że olewa nas i UE, i NATO. To totalna bzdura, no ale ok. I tutaj mamy dwa scenariusze: armia zawodowa dostaje srogi łomot, bo nie ma rezerwy. Armia zawodowa + poborowi dostają srogi łomot, bo Rosja i tak ma 10x silniejszą. Gdyby NATO miało nas olać (a nie ma żadnego powodu, by to robić, teoria gier, jeśli wszyscy sojusznicy oleją zobowiązania, to sojusz się rozpada, wszyscy tracą bezpieczeństwo, jeśli jacyś pojedynczy członkowie sojuszu - to zapewne z niego wylecą i też stracą, bardziej się opłaca dołączyć niż czekać), to istnienie obowiązkowej służby wojskowej byłoby indyferentne dla wyników możliwych konfliktów zbrojnych.Jednym z największych błędów tego byłego już rządu była rezygnacja z obowiązkowej służby wojskowej. Trzymiesięczne intensywne szkolenie wojskowe (dla chętnych wydłużone do np. roku) zakończone przysięgą powinno być utrzymane. W rezerwie są już tylko coraz starsi, a garstka żołnierzy zawodowych nie jest w stanie nas obronić. NATO nam nie pomoże.
To co to jest rządzenie? oONa autostrady rząd ma ograniczony wpływ. Wystarczy ogłosić przetarg i wybrać wykonawcę. Każdy rząd mógłby to zrobić. To tylko administracja nie rządzenie.
Przecież właśnie napisałeś, że rozbudowa infrastruktury komunikacyjnej to tylko administracja. I akurat tą się zajęto. Energetyką też, aczkolwiek mniej. Reszta - racja.Naprawdę trudne reformy zostawiono na później. Reforma służby zdrowia, finansów publicznych, reforma sądownictwa, administracji, rozwój i odbudowa infrastruktury komunikacyjnej, energetycznej.
Czekaj, Ty chcesz pełnego sprywatyzowania energetyki? oO Jak to się ma do "bezpieczeństwa energetycznego", "niezależności" etc.?Niezależność energetyczna. Choćby utrzymanie elektrowni i firm przesyłowych w rękach publicznych. Mało brakowało, a nie doszłoby do rozbudowy elektrowni w Opolu wbrew interesowi publicznemu. Tylko zgodna interwencja władz lokalnych spowodowała, że jednak do tej rozbudowy dojdzie. Tusk zasługuje tu na pochwałę, bo wspomógł lokalnych włodarzy.
Powinniśmy też zacząć wydobywać gaz łupkowy i zacząć (znowu) korzystać z gazu koksowniczego, który obecnie jest niewykorzystany.