Kontrowersyjna teza moim zdaniem. Statystycznie da się udowodnić przewagę VW Polo nad Maybachem bo znacznie więcej ich się sprzedaje. Tylko co z tego wynika? Szczególnie w przypadku źródeł (o których wspomniałaś) jest to argument nieco chybiony. Tam wartością nadrzędną, niezależną od techniki przekazy, jest wiarygodność informacji oparta o system niezależnych recenzji. W przypadku książek i e-booków en masse liczy się IMO trend. Ile z e-booków, które zakupiłaś masz także w wersji papierowej? A nawet jeżeli Ty masz je wszystkie, to wydaje mi się, że statystyczna większość populacji czytelników e-booków już nie.
Nie bardzo rozumiem, jaki jest Twój punkt?
Że jeśli się porówna dane sprzedażowe dotyczące e-booków i książek (w skali poszczególnych krajów, w skali Europy, łotewer), to nie można wyciągnąć wniosków na temat tego, czego więcej się sprzedaje? I trendów? Bo trochę nie rozumiem zacytowanego fragmentu.
(Oraz, jak słusznie zauważył
@maritimus - książka i ebook to ta sama treść, więc i ebooki, i książki wliczają się do ogólnego poziomu czytelnictwa - ale to uwaga zupełnie na marginesie.)
Racja. Jednakże zanik pewnych pisemnych technik przekazu informacji, mam nadzieję, dałem radę wykazać. Nawet posługując się mało wiarygodnymi ogólnikami i garścią bezspornych faktów.
Ale tu nie ma nic do wykazywania chyba? Pewne sposoby zapisu były zastępowane przez inne, wygodniejsze, efektywniejsze, trwalsze i uczy się tego na historii. Kontrowersja nie leży w temacie historii technik piśmienniczych, tylko pozbawiania dzieci umiejętności uznawanej przez lata za podstawową. Bo nie zawsze pod ręką jest tablet, czy telefon, a wraz z rozwojem techniki i nośników pamięci, zmienił się też nieco nasz sposób zapamiętywania. Więc może się okazać, że wprowadzone rozwiązanie będzie niedźwiedzią przysługą, na dłuższą metę. Pewnie Finowie mają jakieś opracowania związane z możliwymi skutkami, ale wszystko i tak wyjdzie w praniu. Ale to znowu jest zagadnienie dla jakiegoś pedagoga, neurobiologa, czy psychologa dziecięcego, ja mogę bazować tylko na potocznej wiedzy, ewentualnie pogrzebać za bardziej fachową literaturą. Ale temat nie interesuje mnie aż tak bardzo, żeby go teraz rozgrzebywać.
A propos Twojej uwagi o emocjach generowanych w czasie dyskusji - jeżeli czujesz się urażony, to zapewniam, że nie było (ani nie jest) to moją intencją. Nie podchodzę do tematu z jakąś specjalną emocją - po prostu sobie dyskutujemy. I, jak to w ferworze dyskusji, padają różne argumenty, ale żadne nie były argumentami personalnymi, ani obraźliwymi, jak sądzę?
@undomiel9
Znaczy ja czytając ten fragment miałam wrażenie, że autor potrafi dopisać teorię spiskową do każdego wydarzenia, które nie pasuje do jego światopoglądu. W dodatku robiąc błędy merytoryczne. Nie moje porno, zdecydowanie.