Wszystko już zostało powiedziane i napisane. Na każdy temat jest gdzieś jakaś notka, wpis, felieton, artykuł, czy opasłe tomiszcze. Właściwie to wszelkie dyskusje nie powinny mieć już miejsca, bo przecież wystarczy odsyłać do wypowiedzi innych. Dyskusje jednak ciągle się zawiązują, bo każdy jest przekonany, że to właśnie jemu uda się sformułować rzecz tak, że przekona swego oponenta. Nie ważne, że mądrzejszym od niego nie udało się to wcześniej. Tamten z opasłego tomiszcza pisał ogólnie, gdzieś do świata. W dyskusjach mamy konkretnych adwersarzy i powstające za każdym razem na nowo środowisko, kontekst tych dyskusji.W przypadku, kiedy ktoś napisał notkę/artykuł/posta na temat, który mnie interesuje i zgadzam się z jego zdaniem, nie widzę sensu w pisaniu tego samego raz jeszcze. Wolę odesłać do rzeczonej notki. Tobie to nie odpowiada, rozumiem. Kwestia sposobu prowadzenia dyskusji i tyle.
Hmm jeśli ktoś mądry (jak pisze autor) stara się przekazać w swych książkach idee, to nie warto własnie na takich ideach wychowywać nowe pokolenie. Czerpać z jego mądrości? Autor później nie raz chwalił jeszcze Pratchetta, więc nie sądzę by to stwierdzenie było ironią.Książka potrafi być niebezpieczna. Zwłaszcza książka fantastyczna, w której można zgubić się w metaforach i łatwo dać się zamknąć w świecie działającym zgodnie z ideologią autora. Terry Pratchett jest mądry i zabawny, co nie znaczy, że nie wychowuje zwolenników Kongresu Nowej Prawicy. (...)
1. Sugerowanie, że ktoś po czytaniu Pratchetta poprze KNP jest głupie - ale z innego powodu. Potencjalny wyborca KNP nie zrozumie Pratchetta tak, jak sugeruje autor artykułu. Ba, zapewne wcale go nie zrozumie. To literatura zbyt dwuznaczna, niuansowa.Na litość, jakie bzdury. To jest jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistości, niż artykuliki o grach propagujących przemoc... https://archive.today/VqC8r
Dlatego zrozumie go po swojemu, mało subtelnie. Mam takiego znajomego, więc przebijam anecdatą. Sugerowanie, że ktoś po czytaniu Pratchetta poprze KNP jest głupie - ale z innego powodu. Potencjalny wyborca KNP nie zrozumie Pratchetta tak, jak sugeruje autor artykułu. Ba, zapewne wcale go nie zrozumie. To literatura zbyt dwuznaczna, niuansowa.
Co za bełkot.Do dziś przewraca mi się w żołądku na wspomnienie o apologii niewolnictwa wyrażonej explicite przez głównego bohatera Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza - a bynajmniej nie jest to ani wyjątek, ani nawet najbardziej obrzydliwa rzecz, na jaką się natknąłem w czasie moich zmagań z polską fantastyką.
Każda przedstawicielka płci pięknej w dwóch pierwszych tomach Pana Lodowego Ogrodu (nie wiem jak jest dalej, ale mocno powątpiewam w jakiś progres) albo rozkłada nogi przed którymś z dwóch głównych bohaterów (bo są dwaj, choć w sumie mógłby być jeden, ponieważ oba wątki sprowadzają się do tego samego, ale o tym za chwilę) albo to wredna zdradziecka zołza, wypisz-wymaluj – wstrętna feminazistka. (...) Pośród kandydatów jest też kobieta, która mimo spełnienia wymagań postawionych przez naszego herosa koniec końców i tak zostaje w domu – bo jej obecność mogłaby rozpraszać wszystkich samców w grupie.
Zacytuję slwstra, który odparł podobny argument u mnie na FB słowami:Rozumiem, że nie wolno już napisać książki, w której jakaś szeroko rozumiana grupa jest poniżana albo przedstawiona w złym świetle, a system inny niż demokratyczny ukazany jako lepszy - nawet książki fantasy.
Dawno nie słyszałem czegoś równie absurdalnego. Ależ oczywiście, że autor korzystając ze swojej wolności chce być czasem zły czy xyz-stowski, sam lubię być zły pisząc opowiadania albo grając w eRPeGi - kraść, mordować i podpalać, chociaż nie pochwalam tego w realu. Traktowanie fikcji jako asumpt do krytykowania autora za jego postawę społeczną, to jakaś totalna abstrakcja. Idąc tym tokiem rozumowania, wszyscy autorzy hentaiowych doujinshi to gwałciciele i pedofile, którzy trzymają w piwnicach małe dziewczynki.jednak mamy prawo przyjąć, że autor, gdy prezentuje coś jako "od siebie" to waloryzuje to moralnie pozytywnie, bo zasadniczo, w ealnym świecie, nikt siebie nie uznaje za przedstawiciela "sił zła".
Od momentu, w którym pewne poglądy są niewłaściwe.Ale od kiedy w sumie używanie literatury jako środek ekspresji własnych poglądów jest czymś niewłaściwym?
I w związku z tym?Od momentu, w którym pewne poglądy są niewłaściwe.
Ekspresja nieładnych poglądów jest nieładna.I w związku z tym?
Jak jakaś książka mi się nie podoba, to jej po prostu nie czytam. Nie nawołuję w internetach do patrzenia dzieciom przez ręce.Ekspresja nieładnych poglądów jest nieładna.
...i kończysz z dwunastolatkiem grającym w Manhunta (albo czytającym któreś z krwawych Frazetta style fantasy), doskonały argument.Jak jakaś książka mi się nie podoba, to jej po prostu nie czytam. Nie nawołuję w internetach do patrzenia dzieciom przez ręce.
Nie wiem, kto to jest slwstrm, mrw czy inny chj, nie bronię też poglądów autorów fantastyki - bronię fikcji jako wolnej przestrzeni, w której można mówić, co się chce.Ale przecie szitsztorm wokół arta mrw
Zluzuj, schowaj tarczę i przeczytaj art Wiśniweskiego jeszcze raz - on tam nigdzie nie nawołuje do cenzury literatury fantastycznej.bronię fikcji jako wolnej przestrzeni, w której można mówić, co się chce.