Sens życia, filozofia, polityka, gospodarka

+
Status
Not open for further replies.
No ale gdzieś się wiję i wymiguję, że czytałam i #wiemlepiej? Przyznałam, że nie wiedziałam, że słyszałam coś tam, zajrzałam do artykułu, przeskrolowałam go pobieżnie i poprosiłam jitiego, żeby się odniósł. Odniósł się, wyjaśnił, doczytam sobie.
 
https://www.youtube.com/watch?v=mCajFZcxPEA

To jest idealna parodia tego jak się dokonuje takie analizy jak w pierwszym, wyjściowym artykule. Na podstawie tego co autor pisał o x-menach i batmanie mogę to jasno powiedzieć, jak pisałem do całej reszty nie mam wystarczającej wiedzy by się z autorem spierać, ale jego wywody o niebezpieczeństwie i zagrożeniu jakie niosą ze sobą książki fantasy skłania mnie do stwierdzenia, że robił to dokładnie tak jak KOwiec :p
 
Na ten temat zdania są podzielone. Swego czasu Dukaj popełnił cykl artykułów, w których to zjawisko analizuje, moim zdaniem, ciekawie (długie są, uprzedzam):
Wyobraźnia po prawej stronie cz.1
Trochę sie zdziwiłem widząc Twardocha na liście nowych autorów, którzy będą kontynuowali ideowy marazm w literaturze. Potem rzuciłem okiem na datę publikacji i wszystko stało się jasne. Moim zdaniem można odrzucić to stwierdzenie:
trzeba dopuścić mechanizmy ewolucji, rewizji, „dopasowywania” poglądów do rzeczywistości, a polska fantastyka nie ma na to szans: od lat utrzymuje się tu miażdżąca przewaga autorów o poglądach prawicowych.
Nie chodzi o to, że prawicowa dominacja minęła (i to akurat bardzo mnie cieszy). Ewolucja jest możliwa też w ramach określonej idei. Wystarczy zmienić lekko sposób postrzegania problemu albo znaleźć zupełnie nowy problem do wyrażenia się. I tu można podać przykład właśnie Twarocha, który zamiast walczyć z poprawnością polityczną najpierw przedstawił ciekawie problem rewolucji i kontrrewolucji w Sternbergu (kojarzy mi się ta wizja z promowanym kilka lat temu przez hipster prawice hasłem postkoserwatyzmu) albo poświęcił się problemowi tożsamości w nowszych książkach.

Zresztą wszystkie elementy charakterystyczne dla klasycznej SF wydają się tu pochodzić jeszcze z naiwnej fantastyki przedlemowskiej (np. ukryty na Księżycu statek kosmiczny zbudowany w sekrecie przez genialnego naukowca, który „wyprzedził swoją epokę”).
A to już tylko mój prywatny wtręt. dlaczego nikt na poważnie nie zajmuje się retro S-F? Chciałbym zobaczyć np. kontynuacje tego filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=OROLRvKamdE
 
 
Kolega chyba nie trafił w wątek. ;)


Swoją drogą, takie "blogaski" to dopiero początek, oto końcowe stadium rodem z Ameryki:




People of Asa land, it's only just begun.
 
Honorowy członek ttkdn.



A tego to i ja nie wiem.


co to *** jest ttkdn!

ludzie, o czym wy gadacie! co za szyfry!

---------- Zaktualizowano 16:16 ----------

(wcale bym tak nie zrobił)

Hmm...
z.
 
Last edited by a moderator:
Pierwszy post w nowym roku. Mam nadzieję, że dyskusje tutejsze nie będą ani trochę mniej zażarte, niż w minionym roku. Niechaj będzie jeszcze ciekawiej.
 
To będzie odpowiedź na "archaiczny" - w sensie czasu powstania a nie treści - post.
Przepraszam zainteresowanych sieczką o lewakach i prawakach w polskiej fantastyce za to, że się "wciąłem".

Poczytałam też trochę więcej na ten temat i podtrzymuję opinię, że internet zaczął się od wojska - tu jeden artykuł z autorami, których afiliacje pozwalają mi przypuszczać, że znają temat.

1. Zarzuciłem mijanie się z prawdą jednemu z Twoich źródeł.
2. Podałem link do polskiej "Wiki".
3. Odpowiedziałaś, że polska Wiki to przy angielskiej lub niemieckiej lekki badziew.
4. Zarzuciłem Ci granie odrobinę nie fair, bo hasło było do sprawdzenia w dowolnojęzykowej "Wiki". Zamiast sprawdzić odesłałaś mnie do Pana Orlińskiego.
5. Podaję linki do angielskiej wersji: https://en.wikipedia.org/wiki/ALOHAnet oraz do niemieckiej: https://de.wikipedia.org/wiki/ALOHAnet
6. Niemiecki znam bardzo słabo (przepraszam) ale doczytałem tam, że (podobnie w angielskiej wersji "Wiki") protokoły sieciowe stworzone na użytek tej akademickiej sieci zostały użyte do stworzenia ARPANET-u - a ten (IMO) był armijnym przedsięwzięciem.

Tu mógłbym w zasadzie poprzestać. Jednak nie mogę ze względu na pewne pryncypia.

7. Mam, niestety, tyle lat, że gdy internet powstawał, to byłem w zasadzie dorosły. A na pewno byłem zdolny do samodzielnego myślenia na poziomie, który i dzisiaj doceniam. Niewiele lat później studiowałem kierunek ściśle zgodny z tematem zagadnienia. Pan Wojciech Orliński nie jest dla mnie tak znaczącym autorytetem, jak był (i nadal jest) profesor (wtedy doktor), który uczył mnie przedmiotu "Sieci komputerowe" - wtedy to się internet nie nazywało.
A autorytetem tym został dla mnie nie dla tego, że ma jakiś tytuł, tylko dlatego, że widziałem i słyszałem jak wykłada.

A tak BTW dodam:

8. Użycie przez armię otwartej architektury sieci i stochastycznego, w pewnym sensie, standardu sieciowego (w późniejszej wersji - Ethernet), tak jak to zaprojektowano na potrzeby sieci ALOHA, do własnych potrzeb armii było (IMO) jednym z klasycznych błędów pt. "Jajogłowi wymyślili - my to użyjemy i wygramy. Hurrra!!!!". Gdyby Armia stworzyła internet zlecając to kilku ośrodkom naukowym z dokładną specyfikacją celu jaki chciałaby uzyskać, to kontrola nie tylko treści lecz także dostępu na/do takiej sieci byłaby (IMO) o niebo łatwiejsza. No chyba, że Dijkstra maczałby w tym palce. Wtedy byłoby tylko trochę inaczej. Lecz nic straconego. Już za parę (paręnaście) lat chyba tak właśnie będzie, jak urządziliby to Sigismund wraz z Vattierem. Obecnie "zielone ludziki" są mądrzejsze a technologia bardziej dla pracujących dla nich ośrodków "oswojona".

PS. Pozwolę sobie, prosząc o wyrozumiałość, na pewien dość swobodny, cytat związany z dyskusją, rzekłbym - aluzyjnie.
"Rzucanie palenia jest łatwe - wielokrotnie to robiłem." - Witkacy.

PPS. Wszystkim użytkownikom forum na czele z tymi, którzy szanują oponentów (niewielu tu takich lecz @zi3lona i @undomiel (IMO) do nich należą) życzę by w nowym roku mieli oprócz zdrowia także szczęście i wiele chwil, gdy uśmiech sam na usta się ciśnie. By często im oczka błyszczały. Oraz żeby mieli z górki wystarczająco, by poczuć komfort psychiczny.
 
Last edited:

Pendolino się popsuło.

Nie jest może to nic nadzwyczajnego, ale za takie pieniądze to psuje się dość często.


Firma Alstom płaciła olbrzymie łapówki i musi zapłacić gigantyczne odszkodowanie.
Bardzo jestem ciekawy jak to było w Polsce. Nie wieżę, że akurat u nas grali czysto.
"Choć kto wie. Biorąc pod uwagę, że na naszej kolei nie robi się przecież żadnych przekrętów to możliwe." :huh:

---------- Zaktualizowano 11:50 ----------

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku dla wszystkich forumowiczów :)
 
Nikt tu nie szanuje zdania oponentów, po prostu niektórzy to maskują, żeby wypaść na dojrzalszych i wiarygodniejszych w swym zdystansowaniu.;)

Nie napisałem nic o szanowaniu zdań oponentów. Pisałem o oponentach personalnie. :p

Choć argumenty oponenta też wypadałoby szanować. Szczególnie wtedy, gdy je rozumiemy a nie za bardzo nam wychodzi ich nieszanowanie przez zbicie.

[PISANKA] Istnieje wtedy (przyznajmy, że niewielka), szansa na nauczenie się czegoś. [PISANKA]

---------- Zaktualizowano 16:11 ----------

Co prawda trochę już zgubiłam clue naszej rozmowy, ale tak, czy inaczej, możemy chyba przejść do agree to disagree

To cieszy - OK - zamknijmy temat.
 
Last edited:
Nie napisałem nic o szanowaniu zdań oponentów. Pisałem o oponentach personalnie. :p
Hmm, jak w dyskusji światopoglądowej odróżnisz nieszanowanie poglądów oponenta od nieszanowania jego osoby?

Uważam, że wypisujesz skretyniałe farmazony, ale osobiście bardzo cię szanuję...
 
Hmm, jak w dyskusji światopoglądowej odróżnisz nieszanowanie poglądów oponenta od nieszanowania jego osoby?

Uważam, że wypisujesz skretyniałe farmazony, ale osobiście bardzo cię szanuję...

Trafiłeś prawie w centrum tarczy. Argumentum ad personam jest klasycznym, mocnym przykładem nieszanowania oponenta i racjonalnie rzecz biorąc w żaden sposób nie odnosi się do jego poglądów. Począwszy od łagodnego "Te, mały, zapnij se rozporek. He he he!" a skończywszy na tym, co można ładnie obejrzeć na tym forum i w tym temacie, w niektórych postach dotyczących "prawaków" i "lewaków" w polskiej fantastyce.
 
Argumentum ad personam
Ad personam, jak sama nazwa wskazuje, tyczy się osoby autora, a mogę przecież napisać, że Cię bardzo lubię, szanuję etc., ALE wypisujesz takie i owakie rzeczy. Nie oddzielisz poszanowania dla adwersarza od szanowania jego poglądów, z którymi możesz się nie zgadzać i które możesz uważać za wierutne bzdury, ale decydujesz się ich nie mieszać z błotem z uwagi na szacunek do rozmówcy.
 
Status
Not open for further replies.
Top Bottom