Tak z ciekawości z zobaczyłem i chyba tak nie było- Faktycznie , nauczyciel Historii mi kit sprzedał .Źle słyszałeś.
http://atrapa.net/legendy/nowa-matura.htm
Tak z ciekawości z zobaczyłem i chyba tak nie było- Faktycznie , nauczyciel Historii mi kit sprzedał .Źle słyszałeś.
To z Szymborską to mit, który wziął się stąd:Wisława Szymborska dostała 0 punktów za analizę własnego wiersza na maturze tak kiedyś słyszałem . Z analizowała go dobrze tyle że inaczej i ponad program matury![]()
Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Po pierwsze: znajomi królika i tak się dostaną. Zawsze. Reszcie wyrabiamy nawyk działania w schematach. Jestem na tyle stary, że zdawałem egzaminy ustne na studia. Sprawdzali eksperci - po prostu pracownicy uczelni na którą zdawałem. Z dzisiejszej młodzieży (piszę o przedmiotach ścisłych) dostałoby się na te studia 10-25% populacji zdających. Mamy piękne klucze do matur (na poziomie podstawy), które powinny być egzaminami DO gimnazjum. A działanie w schematach? Cóż - nie daj Bóg zachorujesz na coś co się lekarzowi w schemacie nie mieści (aktualnie jesteśmy w trakcie ćwiczeń takich sytuacji zagrożeń). Wolałbyś wtedy być leczony przez kogoś kto działa w oparciu o schematy a poza nimi się gubi, czy przez kogoś, kogo nauczono myśleć i rozwiązywać problemy?Racja, że klucze bywają... głupawe, ale wprowadzenie tam dowolności byłoby chyba jeszcze gorsze? Bo mimo wszystko sądzę, że układając klucze eksperci są lepsi od przeciętnego nauczyciela, który potem te prace sprawdza.
Mógłbyś rozwinąć? Bo chyba nie bardzo masz pojęcie o nowych maturach, tym, jak są sprawdzane etc. Jeśli jedna rzecz działa tam niezawodnie, to właśnie równe traktowanie i "obiektywność" w sensie równych standardów dla wszystkich. Ewentualnie to ja nie wiem o jakiejś dziurze w systemie.Po pierwsze: znajomi królika i tak się dostaną. Zawsze.
Tu się zgodzę.Mamy piękne klucze do matur (na poziomie podstawy), które powinny być egzaminami DO gimnazjum.
Ale co to ma wspólnego z maturą? To raczej kwestia tego, że uczelnie dostają hajs za ilość przyjętych studentów.Z dzisiejszej młodzieży (piszę o przedmiotach ścisłych) dostałoby się na te studia 10-25% populacji zdających.
Nie znam nikogo, kto dostałbym uprawnienia lekarskie po samej maturze. A jeśli jakikolwiek kierunek zachował jeszcze jakieś realne wymagania do dostania się i ukończenia go, to właśnie lekarski.. A działanie w schematach? Cóż - nie daj Bóg zachorujesz na coś co się lekarzowi w schemacie nie mieści (aktualnie jesteśmy w trakcie ćwiczeń takich sytuacji zagrożeń). Wolałbyś wtedy być leczony przez kogoś kto działa w oparciu o schematy a poza nimi się gubi, czy przez kogoś, kogo nauczono myśleć i rozwiązywać problemy?
Świat się kończy, zi3lona nie podpiera się ukochanymi danymi statystycznymi i na tej bazie formułuje swoją opinię :troll:.(...) (tu potrzeba jakichś twardych danych, bo to moja intuicja głównie).
Istnieją pule miejsc rektorskich. Do powiedzenia trochę mają dziekani w procedurach odwołań. Po określonym czasie, za zgodą władz uczelni możesz się przenieść z kierunku na kierunek, w tym międzywydziałowo. Jeżeli jesteś "nikim" raczej Ci się to nie uda, lecz jeżeli jesteś krewnym lub znajomym królika - jak najbardziej masz szansę. W Krakowie na Medycynę wprowadzono onegdaj możliwość zdobycia dodatkowych punktów za dziwny przedmiot o nazwie "Rozmowa Kwalifikacyjna". Można było zdobyć od zera do pięciu punktów. Nie wiem czy to dalej jest aktualne, lecz władze uczelni są mocno niezależne od władzy państwowej i tego rodzaju "kwiatki" mogą być bez trudu dalej "sadzone". BTW - jest to poniekąd także odpowiedź na ostatnią uwagę w Twoim poście.Mógłbyś rozwinąć? Bo chyba nie bardzo masz pojęcie o nowych maturach, tym, jak są sprawdzane etc. Jeśli jedna rzecz działa tam niezawodnie, to właśnie równe traktowanie i "obiektywność" w sensie równych standardów dla wszystkich. Ewentualnie to ja nie wiem o jakiejś dziurze w systemie.
Uczelnie nie dostają hajsu wprost proporcjonalnego do liczby przyjętych studentów. To co napisałeś to sprawa znacznie bardziej skomplikowana. Obecnie nabór prawie wszędzie jest redukowany i niż demograficzny ma z tym niewiele wspólnego. Okazało się, że jest to świetny sposób sposób na zaoszczędzenie kasy kosztem kadry naukowo-dydaktycznej. Jak? Ano tak: dano pracownikom uczelni 30% podwyżki w ciągu 3 lat. W zamian za to zmniejszono limity przyjęć studentów przy naborze, zwiększono pensum i zamieniono laboratoria na ćwiczenia, ćwiczenia na wykłady itp. Efekt: zredukowano prawie do zera liczbę nadgodzin i wielu pracowników naukowo-dyd., szczególnie na uczelniach technicznych, zarabia MNIEJ po podwyżkach niż zarabiało przedAle co to ma wspólnego z maturą? To raczej kwestia tego, że uczelnie dostają hajs za ilość przyjętych studentów.
Myślenie i twórcze rozwiązywanie problemów znacznie łatwiej wykształcić u dzieci i ludzi młodych, na studiach zazwyczaj bywa za późno. Wyrobione nawyki działań schematycznych jako znacznie łatwiejsze (stosujemy algorytm i po sprawie) wygrywają już z powodu wygody z koncepcją działania twórczego (ten straszny ból między uszamiNie znam nikogo, kto dostałbym uprawnienia lekarskie po samej maturze. A jeśli jakikolwiek kierunek zachował jeszcze jakieś realne wymagania do dostania się i ukończenia go, to właśnie lekarski.
Absolutna racja. I to, że tam tyle osób idzie to moim zdaniem dobrze. Niestety prawie wszyscy te studia kończą. A to już w obecnych realiach nie jest dobrze.Na studia idzie teraz dużo więcej osób, niż te kilkadziesiąt-kilkanaście lat temu. Siłą rzeczy znajduje się wśród nich więcej osób, które zwyczajnie mają niższy poziom i głównie to rzuca się w oczy. Imo, liczba tych zdolniejszych się nie zmniejszyła, po prostu jest więcej tych przeciętnych i słabych (tu potrzeba jakichś twardych danych, bo to moja intuicja głównie).
Bigos robię, są jakieś priorytety, sam rozumiesz.Świat się kończy, zi3lona nie podpiera się ukochanymi danymi statystycznymi i na tej bazie formułuje swoją opinię
Dokładnie tak, tylko odwrotnie. Polecam ostatnie zdanie mojego posta. Nie mam pojęcia, skąd wniosek, że tak uważam.Firnomir, czyli uważasz, że poziom osób po nowej maturze idących na studia oraz dzisiejszych studentów jest dobry? W sensie ogólnym? Tj. Uważasz, że forma/metody nauczania, szeregowania wiedzy i jej sprawdzania są dobre, a absolwenci szkół średnich na dobrym poziomie (znów: ogólnie biorąc)?
A jak bigos, to wybaczamBigos robię, są jakieś priorytety, sam rozumiesz.
[PISANKA]Matury maturami, ale interpretacja lektur zależna od widzimisię nauczyciela... Dowiedziałem się wczoraj, że Mont Blanc leży w Szwajcarii, a Wioletta (Włoszka, druga miłość Kordiana) była kurtyzaną, o którym to fakcie nie znalazłem w dramacie ani słowa, choć analizowałem później w zaciszu ową scenę po kilkakroć.
Ten system zastąpił jedne niedoskonałości innymi. Obawiam się, że Gauss mógłby nie zdać matury rozszerzonej w dzisiejszych czasach. Gościu miewał często pomysły będące pięknymi, prostymi rozwiązaniami trudnych problemów, jednakże bardzo często wychodził poza (ówczesny) schemat. Jego rozwiązania mogłyby być doskonałe i piękne lecz zdecydowanie spoza klucza. Inna sprawa, że przy jego geniuszu byłby uznanym matematykiem nawet bez dyplomu ukończenia przedszkola.Dokładnie tak, tylko odwrotnie. Polecam ostatnie zdanie mojego posta. Nie mam pojęcia, skąd wniosek, że tak uważam.
Bronię jedynie systemu, w którym matury sprawdza się wg klucza - to najmniejsze możliwe zło.
Warto przeczytać, bo wnioski w jakimś stopniu na pewno słuszne/ciekawe chociaż artykuł ma pewną skazę bo jest oparty o prawo Moora które obecnie jest już mało miarodajne.Inny temat, ale...
http://waitbutwhy.com/2015/01/artificial-intelligence-revolution-1.html
Fajny artykuł z WbW o sztucznej inteligencji. Długi, ale nie za długi (podział na dwie części to był dobry pomysł) i jak zwykle - napisany bardzo przystępnym językiem.
Nie wiedziałem, myślałem, że obowiązuje.... prawo Moora które obecnie jest już mało miarodajne.
A uświadomiłeś owego nauczyciela o błędach? Jaka była jego reakcja? Czy może bezpieczniej jednak było nie uświadamiać, też rozumiem z doświadczenia...Matury maturami, ale interpretacja lektur zależna od widzimisię nauczyciela... Dowiedziałem się wczoraj, że Mont Blanc leży w Szwajcarii, a Wioletta (Włoszka, druga miłość Kordiana) była kurtyzaną, o którym to fakcie nie znalazłem w dramacie ani słowa, choć analizowałem później w zaciszu ową scenę po kilkakroć.
Oba te stwierdzenia są prawdziwe przecież. Okupacja niemiecka została przerwana przez wojska radzieckie, miały też one znaczący udział w pokonaniu hitlerowskich Niemiec.żołnierze radzieccy wyzwolili Polskę i rozprawili się z hitlerowskimi Niemcami