"Seks homoseksualny jest dominującym sposobem zarażania AIDS w Ameryce Północnej i Unii Europejskiej". Myśle, że oni podświadomie rozumieją, ze nie sa normalni i dążą do autodestrukcji
To teraz się odniosę do homoseksualizmu, seks heteroseksualny jest głównym i dominującym sposobem zarażania AIDS w Afryce-największa populacja chorych na świecie, słaby argument kolego..."Seks homoseksualny jest dominującym sposobem zarażania AIDS w Ameryce Północnej i Unii Europejskiej". Myśle, że oni podświadomie rozumieją, ze nie sa normalni i dążą do autodestrukcji
Procentowo? Uwzględniając, ze homoseksualisto, jest dużo mniej niż ludzi normalnych?To teraz się odniosę do homoseksualizmu, seks heteroseksualny jest głównym i dominującym sposobem zarażania AIDS w Afryce-największa populacja chorych na świecie, słaby argument kolego...![]()
W takim przypadku dobrze by było (i to nie jest ironia tylko odrobina życzliwej prośby) byś zaczął wplatać w swoje posty takie frazy jak "moim zdaniem", IMO itp. I to z dwóch powodów (IMO):Oczywiście, że lekarze, specjaliści, psycholodzy. Nie jestem królem świata. Nie mam takiej mocy. I czy ktoś będzie alkoholikiem czy homoseksualistą - należny mu się szacunek, bo jest człowiekiem, ma serce i ludzie uczucia.
Aha. Jest tylko jeden problem? Lesbijki też wziąłeś pod uwagę, czy miłosiernie je z tej grupy wysokiego ryzyka i nienormalności wykluczasz?Procentowo? Uwzględniając, ze homoseksualisto, jest dużo mniej niż ludzi normalnych?
W ujęciu całościowym oczywiście, homoseksualiści to ledwie kilka procent społeczeństwa więc zestawianie chorych względem ich preferencji jest głupotą bo oczywiste jest że w ta sama choroba w znacząco się różniących ilościowo od siebie zamkniętych grupach zawszę będzie miała średnią wypadową wyższa w grupie o niskiej ilości członków.Procentowo? Uwzględniając, ze homoseksualisto, jest dużo mniej niż ludzi normalnych?
Byłoby dobrze gdybyś przestał wpisywać tyle razy w swoje posty "IMO". Jeśli ja piszę posta to chyba jest logiczne, że wyrażam swoje zdanie, chyba, że piszę inaczej hmm? Nie jestem agresywny, staję się taki kiedy ktoś zakazuje mi mieć własne zdanie i każe mi faworyzować homoseksualizm. I to, że ktoś jest agresywny nie jest miernikiem tego czy ktoś szanuje czyjeś opinie bardziej czy mniej.W takim przypadku dobrze by było (i to nie jest ironia tylko odrobina życzliwej prośby) byś zaczął wplatać w swoje posty takie frazy jak "moim zdaniem", IMO itp. I to z dwóch powodów (IMO):
1. Tak jest mniej agresywnie i bardziej oględnie. Sprawia wrażenie, że masz więcej szacunku do odmiennych poglądów innych forumowiczów.
2. Nikt Cię nie ma prawa ciągać po sądach za tego typu poglądy i opinie (moje są odmienne) a za zdecydowane stwierdzenie już może się tak zdarzyć. Oczywiście jest to bardzo mało prawdopodobne w tym kraju lecz w USA byłoby pod tym względem znacznie niebezpieczniej.
---------- Zaktualizowano 22:31 ----------
Aha. Jest tylko jeden problem? Lesbijki też wziąłeś pod uwagę, czy miłosiernie je z tej grupy wysokiego ryzyka i nienormalności wykluczasz?
Widzisz, żyjemy w takich czasach, że publiczne stwierdzenie: "Działania XYZ to kryminał, kradzież idei i okropne wyświńtucholonko!" jest powodem do rozprawy sądowej nawet (albo w szczególności) w środowisku polityków a stwierdzenie to poprzedzone frazą - "W mojej opinii..." już raczej nie.Byłoby dobrze gdybyś przestał wpisywać tyle razy w swoje posty "IMO". Jeśli ja piszę posta to chyba jest logiczne, że wyrażam swoje zdanie, chyba, że piszę inaczej hmm? Nie jestem agresywny, staję się taki kiedy ktoś zakazuje mi mieć własne zdanie i każe mi faworyzować homoseksualizm. I to, że ktoś jest agresywny nie jest miernikiem tego czy ktoś szanuje czyjeś opinie bardziej czy mniej.
Stwierdzenie to też pogląd. Mam prawo nie lubić homoseksualistów i koniec. Jeśli kiedykolwiek znajdę się za to w więzieniu to znaczy, że zapanowało bezprawie. I mi homoseksualiści są obojętni - nie lubię ludzi którzy ograniczają moją wolność. Każdy niech robi u siebie co chce. Chce z chłopem, niech robi z chłopem. Chce z kozą, niech bierze kozę. Ale nie życzę sobie żeby mi o tym opowiadał na przykład, bo mnie to obrzydza. Tak samo jak ktoś zabił wczoraj kurę na obiad, nie muszę chcieć o tym słuchać nawet od kumpla.
Nikt nie próbuje odebrać ci prawa do własnego zdania, ale jeżeli postanawiasz je [swoje zdanie] wyeksponować na forum dyskusyjnym, to bądź gotów do jego obrony. W przeciwnym wypadku, cytując klasyka, "daj se spokój".Nie jestem agresywny, staję się taki kiedy ktoś zakazuje mi mieć własne zdanie
Byłoby dobrze gdybyś przestał wpisywać tyle razy w swoje posty "IMO". Jeśli ja piszę posta to chyba jest logiczne, że wyrażam swoje zdanie, chyba, że piszę inaczej hmm? Nie jestem agresywny, staję się taki kiedy ktoś zakazuje mi mieć własne zdanie i każe mi faworyzować homoseksualizm. I to, że ktoś jest agresywny nie jest miernikiem tego czy ktoś szanuje czyjeś opinie bardziej czy mniej.
Stwierdzenie to też pogląd. Mam prawo nie lubić homoseksualistów i koniec. Jeśli kiedykolwiek znajdę się za to w więzieniu to znaczy, że zapanowało bezprawie. I mi homoseksualiści są obojętni - nie lubię ludzi którzy ograniczają moją wolność. Każdy niech robi u siebie co chce. Chce z chłopem, niech robi z chłopem. Chce z kozą, niech bierze kozę. Ale nie życzę sobie żeby mi o tym opowiadał na przykład, bo mnie to obrzydza. Tak samo jak ktoś zabił wczoraj kurę na obiad, nie muszę chcieć o tym słuchać nawet od kumpla.
Widzisz, żyjemy w takich czasach, że publiczne stwierdzenie: "Działania XYZ to kryminał, kradzież idei i okropne wyświńtucholonko!" jest powodem do rozprawy sądowej nawet (albo w szczególności) w środowisku polityków a stwierdzenie to poprzedzone frazą - "W mojej opinii..." już raczej nie.
Nie jestem nieomylny ale nie w tym rzecz. Moje zdanie to moje zdanie. Nie ucz mnie mówić czy się wypowiadać. A "IMO" radziłem Ci nie używać, bo boli to jak powtarzanie w kółko jednego słowa, jak na przykład: "pan nie był dzisiaj przyjemny, bo pan wczoraj, z panem grał o pana koszulę i pan przegrał". Można to zaliczyć jako błąd (na wypracowaniu z j.polskiegoI nie - jak piszesz w sposób zdecydowany to raczej oznacza, że zakładasz swoją nieomylność w tej kwestii, której Twoje stwierdzenie dotyczy. Gdy zaznaczysz (IMO) to oznacza, że dopuszczasz możliwość, że Twój pogląd niekoniecznie jest tą jedyną prawdą.
To Ty jesteś na krucjacie mój drogi. I nie oskarżaj kogoś o coś czego nie zrobił, nie napisał jeśli sam nie chcesz być o to oskarżony bezpodstawnie. Ja teraz na przykład. Jak pisałem - jest wiele opinii i badań potwierdzających moją tezę, a nie wiele dyskusji w mediach które odrzucają moją tezę. Przytoczyłem przykłady z chorobami które nie były chorobami. Przytoczyłem przykład alkoholika którego mam nie dyskryminować, bo jest alkoholikiem. Nie odniosłeś się do tego. Więc uważam, że dyskusja jest skończona skoro jedna ze stron nie odpowiada na argumenty. Teraz są to tylko słowne przepychanki.Jeżeli uważasz, że jesteś nieomylny w swoich poglądach, to po co przychodzisz na takie fora jak to, gdzie co człowiek to inny pogląd? Prowadzić krucjatę ideolo? Bo chyba inny powód dyskusji, gdy się WIE, że się NA PEWNO ma rację jest bezsensowny?
I, ku Twemu rozczarowaniu zapewne, nie przestanę wplatać takich fraz w swoje posty. Wystarczająco wiele w życiu popełniłem głupich błędów wypowiadając się arbitralnie.
Uważam, że się bronię. Ale trudno dyskutować skoro druga strona nie odpowiada na twoje argumenty, nie próbuje ich złamać. Każdą poważną dyskusję można zmienić w burdel albo kabaret (nie mówię o tej).Nikt nie próbuje odebrać ci prawa do własnego zdania, ale jeżeli postanawiasz je [swoje zdanie] wyeksponować na forum dyskusyjnym, to bądź gotów do jego obrony. W przeciwnym wypadku, cytując klasyka, "daj se spokój".
Skąd założenie, że uczę? Absolutnie nie miałem takiego zamiaru.Nie ucz mnie mówić czy się wypowiadać.
Ja się tylko spytałem. A Ty już stwierdziłeś fakt.To Ty jesteś na krucjacie mój drogi.
Idąc twoim tokiem rozumowania wypowiadasz się tak jakbyś był. Dalej - hiperbolizujesz. Ale teraz możesz zrobić to znowu i powiedzieć, że jak ja tak sądzę to na pewno to prawda - czyli użyć sarkazmu i potwierdzić tym samym, że mam rację choć i bez tego ją mam - czyli hiperbolizujesz. Nie zauważyłem. Nie rozumiem znów ostatniego zdania, szczególnie "IMO" i "Daję do piachu" lecz nie ważne, bo zeszliśmy z tematu i jak już pisałem teraz są to tylko głupie, słowne przepychanki. Ucinam się.Rzeczywiście - taka dyskusja nie ma sensu.
W szczególności bo:
Skąd założenie, że uczę? Absolutnie nie miałem takiego zamiaru.
Ja się tylko spytałem. A Ty już stwierdziłeś fakt.
Skoro tak, to na pewno jestem na krucjacie. Nic o tym nie wiem, ale pewnie jestem. No bo skoro Ty tak Twierdzisz? No nie możesz się mylić? Prawda?
Do przykładu z alkoholikiem się odniosłem. Lecz, moim zdaniem, jakoś nie dałeś rady odnieść sie do mojego odniesienia.
Daję do piachu czytanie Twoich postów prowadzi (IMO) donikąd. Głownie z tego powodu, że Ty, moim zdaniem, wybiórczo czytasz moje.
To znaczy jakie to argumenty przytoczyłeś, które pozostają nie do złamania dla twoich rozmówców? Póki co widzę tu bardziej dyskusję o dyskusji.Uważam, że się bronię. Ale trudno dyskutować skoro druga strona nie odpowiada na twoje argumenty, nie próbuje ich złamać. Każdą poważną dyskusję można zmienić w burdel albo kabaret (nie mówię o tej).
Nie wiem, co ma do tego semantyka (czy jeśli homoseksualizm nazwiemy jakoś inaczej, to automatycznie przestanie być chorobą), ale według tej samej logiki chorobą jest leworęczność i wypukły pępek.Z semantycznego i logicznego punktu widzenia homoseksualizm jest chorobą, bo jest odstępstwem - psychicznym - od normalnie działającego organizmu (a za taki uznaje się działający tak jak u większości - czy to się mniejszością podoba czy nie).
Kłamiesz.Jeśli chodzi o "spis" chorób to pamiętajcie ze homoseksualizm chyba do lat 70 na tym spisie się znajdował, a jak był wykreślany to dlatego że odbyło się głosowanie nad tym czy go wykreślić czy nie (i w cale nie było jednomyślne) - za pięć lat znów może odbyć się takie głosowanie, a na zebranie zostanie zaproszona większość naukowców którzy uważają homoseksualizm za chorobę i lista zostanie zmieniona.
Nie ma czegoś takiego jak "choroba" rozumiana jako odstępstwo od "normalnie" działającego organizmu; choroba jest odstępstwem od stanu pełnego zdrowia.Z semantycznego i logicznego punktu widzenia homoseksualizm jest chorobą, bo jest odstępstwem - psychicznym - od normalnie działającego organizmu
Nie wiem, co ma do tego semantyka (czy jeśli homoseksualizm nazwiemy jakoś inaczej, to automatycznie przestanie być chorobą), ale według tej samej logiki chorobą jest leworęczność i wypukły pępek.
Dokladnie tak, dlatego cala dyskusja jest bez sensu.
A co do tego ze klamie
http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
Pomylilem sie nie byly to lata 70 a 50. Wiki to jednak wiarygodniejsze xrodlo biz jakis ppdrzedny blog
A dlaczego ten watek wraca? Nie mam pojecia, trzeba zapytać tych co do tego wątku wracają.
Uhm, angielska Wiki mówi jednak coś zupełnie innego. wierzę bardziej jej, niż Polskiej, szczególnie w kontekście bardzo powszechnej w naszym kraju homofobii.A co do tego ze klamie
http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
Pomylilem sie nie byly to lata 70 a 50. Wiki to jednak wiarygodniejsze xrodlo biz jakis ppdrzedny blog
Nie, bez sensu jest Twoja definicja choroby.Dokladnie tak, dlatego cala dyskusja jest bez sensu.
Sam ten wątek ciągniesz, rozwijasz i przytaczasz na jego rzecz argumenty, więc mniemam, że zaklasyfikowanie homoseksualizmu jako choroby ma dla Ciebie znaczenie.A dlaczego ten watek wraca? Nie mam pojecia, trzeba zapytać tych co do tego wątku wracają.