Koncepcja "samolubnego gena - paskudnego świńtucha" Dawkinsa została naukowo odrobinę zdezawuowana już jakiś czas temu. Owszem, fajny mem intelektualny to był, jednak obecnie znacznie większy nacisk kładzie się na znaczenie struktur w zachowaniach istot świadomych. Inaczej mówiąc - owszem, Twoja (i także moja BTW) struktura wyjściowa zostały zdeterminowana genetycznie, jednakże struktury (chociażby neuronalne) itp, z których się składamy obecnie, są efektem zarówno genetyki, jak też naszej drogi życiowej. Najprostszy przykład: zapis faktów w Twojej pamięci. Chyba nie zaprzeczysz, że zjawiska neuronalne tworzące Twoje wspomnienia są zależne od Twoich doświadczeń? Dlatego zestaw zjawisk, których efektem jest złożona struktura molekularna jaką jesteśmy, może spowodować, że nasz egotyczny Gienio może się (w pewnych okolicznościach) iść paść na drzewo, gdy chodzi o jego powielanie. Jest cała armia ludzi, którzy mają "w zadzie" rozmnażanie siebie a co za tym idzie tego swojego samolubnego gena-władcy też rozmnażać nie chcą. Np. przeprowadzając operacje (wazektomia itp.).Z biologicznego punktu widzenia, tak. Bo to założenie jest proste, liczą się tylko geny i masz je przekazać dalej, to jest cel życia sam w sobie.
Niestety, nie zawsze. Będziesz musiał spełnić bardzo rygorystyczne warunki. Jednym z nich jest wiek. Sprawdź i jeżeli myślisz o tym serio - zrób to dopóki je spełniasz.Jeśli mi się nie odmieni w ciągu kilkudziesięciu najbliższych lat i kiedyś stwierdzę, że szkoda, by pula tak wyśmienitych genów się zmarnowała, to zawsze mogę obdarować bank spermy nowym materiałem, zapewniając tym samym ciągłość genetyczną kolejnemu pokoleniu Ynghów :lol:.
Taki świat miałby wiele wspólnego z papierem toaletowym.Jeżeli człowiek technologicznie pokona barierę rozmnażania się to seks, ten dla przyjemności, przestanie istnieć. Bo i po co tracić energię na coś tylko dla przyjemności i chwilowego zaspokojenia podstawowych instynktów? Seks jest przyjemny tylko z jednego powodu, natura takim go uczyniła, aby ludzie byli jakoś zdeterminowani do rozmnażania się. Popęd seksualny będzie można zabić całkowicie.
Jeśli w ogóle miałoby to nastąpić, to w przeciągu niezmiernie wolnego i niedoskonałego ewolucyjnego procesu, a zatem mówimy tu o nie o dekadach i nie o wiekach, ale tysiącach, dziesiątkach tysięcy, setkach tysięcy czy milionach latJeżeli człowiek technologicznie pokona barierę rozmnażania się to seks, ten dla przyjemności, przestanie istnieć.
Jakkolwiek jestem całkowitym przeciwnikiem takiego rozwoju sytuacji to jeśli miał by on nastąpić to z racji postępu technologicznego jaki się dokonał a co ważniejsze jaki się dokona w najbliższych latach taka ewolucja a raczej rewolucja nastąpi szybko i gwałtownie z racji iż człowiek zwyczajnie będzie mógł manipulować genomem ludzkim i to co ewolucji zajmowało tysiące lat w laboratorium zajmie nam raptem parę chwil. Ale też jestem zdania że nawet w tak dziwnej przyszłości tak długo jak będziemy mieć biologiczne powłoki to seksu jako takiego się nie wyeliminuje, choć by z tak dziwnego powodu jakim są uczucia a z którym czasem bywa powiązany, a tych raczej się nie wyzbędziemy tak prędko.Jeśli w ogóle miałoby to nastąpić, to w przeciągu niezmiernie wolnego i niedoskonałego ewolucyjnego procesu, a zatem mówimy tu o nie o dekadach i nie o wiekach, ale tysiącach, dziesiątkach tysięcy, setkach tysięcy czy milionach lat .
Zgadzam sięTaki świat miałby wiele wspólnego z papierem toaletowym.![]()
Nie zgadzam się co do tego stwierdzenia o tym, że będziemy potrzebować nie wiadomo ile czasu. Nie będziemy czekać na ewolucję, obecnie nie robimy tego w żadnej dziedzinie. Wystarczy do żywności zacząć dodawać coś, co będzie obniżało libido a zarazem będzie bezpieczne, może genetycznie modyfikować żywność? I wiesz co przemawia za takim argumentem? Popęd seksualny jest jednym z głównych przyczyn zbrodni Morderstwa, gwałty czy nawet przemoc domowa często jest z tym związane. A eliminując popęd seksualny pozbywasz się tego, robi się bezpieczniej. Ci którzy będą chcieli rozmnażać się w sposób naturalny nie będą mogli tego robić, w demokratyczny sposób zakaże się tego. Będzie mnóstwo argumentów za i ludzie na pewno to wybiorą kierując się logiką i ufnością do technologi. Np. ektogeneza, kobiety już nie będą musiały brać urlopów ani męczyć się z ciążą, dla gospodarki plus. Do tego nie ma ryzyka śmierci podczas rodzenia. Będzie można łatwo monitorować rozwój, od embrionu do narodzin.Jeśli w ogóle miałoby to nastąpić, to w przeciągu niezmiernie wolnego i niedoskonałego ewolucyjnego procesu, a zatem mówimy tu o nie o dekadach i nie o wiekach, ale tysiącach, dziesiątkach tysięcy, setkach tysięcy czy milionach lat. Tymczasem człowiek w swoich hedonistycznych zapędach z dobrodziejstw seksu korzysta od dawna i tylko niektórym zbliżeniom (rzekłbym, że zdecydowanej mniejszości) towarzyszy cel w postaci rekreacji. Ku temu, tj. ku oddzieleniu seksu od prokreacji, zdaje się też iść rozwój. Wreszcie, starczy spojrzeć na podziały społeczne w zakresie stosowania środków antykoncepcyjnych, nie mówiąc o sztucznym zapłodnieniu. One szybko nie znikną, jeśli znikną kiedykolwiek. Dochodzi też kwestia wyboru - nie wszyscy będą chcieli rozmnażać się w sposób sztuczny, nawet gdy metody będą niezawodne i bezpieczne. Naturalny sposób rozmnażania się będzie więc praktykowany na długo po pokonaniu tej "bariery".
Znaczy - rozwijał się?Taki świat miałby wiele wspólnego z papierem toaletowym.![]()
Nie, byłby do dupy.Znaczy - rozwijał się?...
Dla niektórych seks jest "do dupy". I to dosłownie, więc nie widzę w tym nic złego (bez jakiś głupich skojarzeń i domysłów proszę).Nie, byłby do dupy.![]()
Nie twierdzę, że nie da się zmodyfikować organizmu człowieka tak, by wyeliminować popęd seksualny, przecież nie o tym byłą mowa. Wymaga to ingerencji człowieka i powątpiewam w to, że będzie to *pożądane*. Ludzie po prostu nie będą *chcieli* żyć bez seksu dla przyjemności. Natomiast co do zalet zw. z rynkiem pracy, brakiem ryzyka związanego z porodem itp. - to byłoby osiągalne właśnie dzięki upowszechnieniu sztucznego zapłodnienia, nie jest do tego konieczna eliminacja popędu seksualnego.Nie zgadzam się co do tego stwierdzenia o tym, że będziemy potrzebować nie wiadomo ile czasu. Nie będziemy czekać na ewolucję, obecnie nie robimy tego w żadnej dziedzinie. Wystarczy do żywności zacząć dodawać coś, co będzie obniżało libido a zarazem będzie bezpieczne, może genetycznie modyfikować żywność?
Z tym też się zgadzam. Wg mnie wyeliminowanie seksu miałoby sens, gdyby wymyślono coś od niego lepszego. W innym przypadku nie wiem, dlaczego ludzie masowo mieliby z niego świadomie zrezygnować.Ale też jestem zdania że nawet w tak dziwnej przyszłości tak długo jak będziemy mieć biologiczne powłoki to seksu jako takiego się nie wyeliminuje, choć by z tak dziwnego powodu jakim są uczucia a z którym czasem bywa powiązany, a tych raczej się nie wyzbędziemy tak prędko.