Sens życia, filozofia, polityka, gospodarka

+
Status
Not open for further replies.
Byłaby to jedna z przesłanek dotycząca dowodu na to, czy wszechświat jest deterministyczny, czy też nie.

Dostrzegłeś to już wspominając o demonie Laplace.

Myślę, że czeka Cię świetlana przyszłość.
 
Co się dziwić.

Skoro polscy historycy twierdzą (z uporem godnym lepszej sprawy - jakby to nie brzmiało), że o mały włos nie powstały polskie legion SS. To co? Polskich komór by nie było? Byłyby.

Ani Niemcy, ani Żydzi - ani nikt inny z państw osi nie musi zakłamywać Polskiej historii - my zrobimy to znacznie lepiej.
 
https://www.youtube.com/watch?v=OfKc9RIVe7U

Koniecznie zobaczcie i pokażcie to komu się da. Nie chodzi mi o promowanie Korwina bo każdy ma swoje poglądy, dla jednego może być oszołomem dla innego faszystą, a dla jeszcze innego ostatnią nadzieją dla tego kraju. Chodzi głównie o ogólne przesłanie... Ten wstęp i zakończenie (wierszyk pewnego starszego pana) są przerażające.

Pokażcie to komu się da, niech każdy głosuje na kogo chce byle by nie PO, PiS czy SLD... Przecież to jedna banda. Jeśli znowu wygra Bronisław Komrowski to ja nie wiem... Chyba zacznę wierzyć w pewną teorię jakoby wybory od dłuższego czasu były fałszowane w naszym kraju. Pokażcie rodzinie, znajomym, przyjaciołom. Nie iść na wybory to jak strzelić sobie w łeb (no chyba, że są ustawione..)

Pozdrawiam! ;)
 
Last edited:
przypominam że do linków służy temat "wyszperane w sieci". uwaga w szczególności kierowana do sympatyków maxa kolonki, którzy - odnoszę wrażenie - wrzucają tu wszystko, co ten błyskotliwy filozof wyprodukuje.
 
przypominam że do linków służy temat "wyszperane w sieci". uwaga w szczególności kierowana do sympatyków maxa kolonki, którzy - odnoszę wrażenie - wrzucają tu wszystko, co ten błyskotliwy filozof wyprodukuje.
Ditto. Jakbym chciał oglądać Kolonkę, to bym go zasubskrybował. Rozumiem okazjonalne wrzucanie lepszych filmów z danego kanału, ale repostowanie (chyba) całości...?
 
Fajne przemówienie, przede wszystkim dzięki charyzmie mówcy. Zawsze się jednak zastanawiam nad sensownością cytowania liczb przedstawicieli mniejszości na ważnych pozycjach zawodowych. Tym bardziej, że cyferki nie odpowiadają na pytanie, *dlaczego* jest tak, a nie inaczej. Ta kwestia jest otwarta do interpretacji. Abstrahując nieco od przemówienia zlinkowanego przez zieloną, nigdy nie podobało mi się domniemane założenie, że to wszystko przez rasizm czy inny -izm (tutaj Kolonko wskazuje akurat na dość ważny aspekt, jakim jest kultura powszechna dla danych środowisk, choć robi to z typowym dla siebie nadęciem i brakiem ogłady), gdyż zdaje się to być dużym uproszczeniem i wygodną okazją do rzucenia kilku frazesów nt. tego, jak to powinniśmy się szanować, walczyć z dyskryminacją itd. Tym bardziej, że jeśli celem jest np. zatrudnianie najlepszych ludzi do danej roboty, to siłą rzeczy nie powinno się zwracać żadnej uwagi na rasę, gdyż jest to nieracjonalne. I o ile większość osób słysząc to zdanie pewnie potwierdzająco kiwnie głową, to już niekoniecznie tak będzie, jeśli w ramach bezwzględnej, merytorycznej selekcji wyjdzie na to, że przykładowo na wysokich stanowiskach korporacyjnych będzie 84,3333% białych mężczyzn. Może to być choćby przypadek, ale gdzieś tam w tyle głowy wśród wielu osób siedzi jakieś przekonanie, że zawsze powinno być proporcjonalnie, a najlepiej to 50:50. Brak woli akceptacji każdych wyników opartych na merytorycznych kryteriach oraz łatwość, z jaką sięga się po zarzuty oparte na oskarżeniach o -izmy to wg mnie niestety dość powszechne błędy popełniane przez bojowników walczących o równość. W mojej opinii to niebagatelny problem, gdyż podobne zarzuty traktuje się przez to mniej poważnie w ogólności. Niestety wskazane wyżej błędy mogą zatem pośrednio osłabiać siłę argumentów "równościowych" w sytuacjach, gdy selekcja *nie* była merytoryczna, a oskarżenia o -izmy były słuszne.
 
Last edited:
To jest temat, na który powstała (i wciąż powstaje) masa opracowań, teorii, badań i analiz. Ale przytaczane liczby jednak o czymś świadczą,nawet jeśli różnie interpretuje się przyczyny (podobnie zresztą jest z równouprawnieniem kobiet i sytuacją różnych mniejszości). Fajnie, choć bardziej popkulturowo, niż naukowo pisuje o tym Wojciech Orliński na swoim blogu, czy w książkach ("Ameryka nie istnieje", "Route 66 nie istnieje")
 
Tym bardziej, że jeśli celem jest np. zatrudnianie najlepszych ludzi do danej roboty, to siłą rzeczy nie powinno się zwracać żadnej uwagi na rasę, gdyż jest to nieracjonalne.

Taka mała wrzutka.
Tak sobie na zimno wyobrażam, że w korpo akurat jako doświadczony szefuńcio zatrudniający innych zatrudnię "najlepszych" (dla mnie i powiązanych siecią zależności ze mną kumpli-->optymalizacja egoistyczna) czyli takich, którzy mimo skrajnych wysiłków nie będą zagrażać mojej pozycji.
Czyż nie jest to ewidentnie racjonalne podejście?

PS. BTW - jakby z tego wynikało, że wszystkie, jak to ładnie nazwałeś, "-izmy" powinny być jak najbardziej na rękę kadrze managerskiej dużych korporacji.

---------- Zaktualizowano 21:24 ----------

Najsłynniejszym przykładem był zakład między z jednej strony Hawkingiem i Kipem Thorne’em, a z drugiej Johnem Preskillem. Dotyczył tego czy promieniowanie Hawkinga zawiera informacje pochodzące od materii, która przekroczyła horyzont zdarzeń, jak uważał Preskill, czy też informacja ta jest niezwiązana z tą materią. W 2004 Hawking ogłosił, iż uznaje swoją przegraną. John Preskill uważa zakład za wciąż nierozstrzygnięty

OK - rozbierzmy to na zimno:p:

Alternatywa 1. Hawking ma rację w tym, że się pomylił - ergo jest omylny bo się pomylił i potwierdził to przez nieomylne stwierdzenie tego, że się pomylił.

Alternatywa 2.
Rację ma Preskill - ergo - Hawking poprzednio się (jeszcze) nie pomylił ale myli się teraz twierdząc, że się pomylił.

Alternatywa 3. Obaj mają rację --> logicznie rzecz biorąc = Preskill ma rację-->inaczej zbiór wyników jest pusty czyli NULL czyli Hawking się pomylił.

Alternatywa 4. Mylą się obaj (bez komentarza:))

Ergo - Hawking jest nieomylny twierdząc, że jest omylny lub jest omylny twierdząc, że jest nieomylny.

cbdu.
Mylu Mylu na badylu :).
 
Last edited:
intro
Na wstępie chciałbym przeprosić osoby, dyskutujące tutaj o dyskryminacji (murzynów) w Ameryce.

Jest to niewątpliwie bardzo ciekawy temat, ale pamiętacie, że Kościuszko chciał przeznaczyć fundusze na wykup niewolników - i co z tego wyszło?

Ale tutaj w prawdziwie teologicznych dysputach wykluwa się nowa WIARA.

Edycja wynikająca z niechęci moderatorów do spoilerów, bądź do ich autora.
______________________________________________

Pozornie, to co napisałeś, jest, w pewien sposób, na pierwszy rzut niewyszkolonego oka, logiczne.
Ale nie jest.

Chwali Ci się, że wykorzystałeś (nieumyślnie?) paradoks kłamcy. Ale on tutaj nie ma zastosowania. O nie.
Oto dlaczego:

Po pierwsze, należy odróżnić:
1) osoby, które uważają się (same) za nieomylne, np. nasz forumowy SS-Gruppenführer i członków jego Einsatzgruppen - subiektywna nieomylność;
od
2) osób, które dzięki wrodzonej skromności i inteligencji (im kto inteligentnieszy, tym więcej ma wątpliwości), nie uważają się (same) za nieomylne i dopuszczają możliwość popełnienia omyłki (pomylenia się) - patrz Hawking - obiektywna nieomylność.

Po drugie*,
osoby 1), co do zasady, się mylą, co jest dość łatwe do udowodnienia, ponieważ nie opierają się na ogólnie dostępnych i bezspornych FAKTACH. A z legend (i zmyśleń), na których się opierają wyciągają nieuzasadnione wnioski;
natomiast
osoby 2) się nie mylą, ponieważ (właśnie) opierają się na ogólnie dostępnych i bezspornych FAKTACH.

Po trzecie,
osoby 1), mimo że im się udowodniło kłamstwo, brną w nie dalej, bo są pełne kompleksów;
natomiast
osoby 2) są zawsze skłonne przyznać się, że być może się mylą (i uznać, że przegrały zakład, mimo że go wygrały), mimo że mają racje i prawda jest po ich stronie, ponieważ nie maja kompleksów - patrz Hawking.

*co do drugiej części mojego, bezsprzecznie logicznego dowodu. Hawking opiera się na (dziś) niesprawdzalnych przesłankach. Galileusz, w swoich czasach, opierał się, na ówcześnie, niesprawdzalnych przesłankach.
Kto miał racje?
On czy inkwizycja?
A kto dziś na rację? Hawking, czy jego przeciwnicy?
A co do osoby 1). W 1945 i parę stron temu, okazało się bezsprzecznie (bądź ostatecznie rozwiązano tą kwestię, w taki sposób), że się mylą.

Ergo - Hawking jest nieomylny twierdząc, że jest omylny, ponieważ jest niemylny obiektywnie - a nie nieomylny subiektywnie.

cbdu.
 
Last edited:
Na wstępie chciałbym przeprosić osoby, dyskutujące tutaj o dyskryminacji (murzynów) w Ameryce.

Przyłączam się do przeprosin.

Po drugie*, osoby 1), co do zasady, się mylą, co jest dość łatwe do udowodnienia, ponieważ nie opierają się...
natomiast osoby 2) się nie mylą, ponieważ (właśnie) opierają się...

Muszę przyznać, nie jestem pewien czy świadomie, że część Twojego wywodu była przekonująca. Jedyne przekonujące fragmenty przytoczyłem powyżej. Przekonuje mnie czysta logika tych właśnie fragmentów Twego wywodu ujawniająca się dopiero po wyrwaniu ich z zaciemniającego okropnie sprawę i zupełnie nieprzekonującego kontekstu.

Chwali Ci się, że wykorzystałeś (nieumyślnie?) paradoks kłamcy.

Dzięki za pochwałę. Jak chwalą to biorę w ciemno :).
Oczywiście, że wykorzystałem nieświadomie (nieumyślnie). Prawdopodobnie, w odróżnieniu od Ciebie, nie potrafię i co gorsza (co lepsze?) nie chcę wykorzystywać świadomie (umyślnie). Świadome wykorzystywanie zawsze w efekcie, prędzej czy później, zwraca się przeciw wykorzystującemu.

...obiektywna nieomylność...

W naszych systemach naukowych coś takiego jak obiektywna nieomylność nie może istnieć. Zaprzecza temu, udowodnione dość dawno temu - zapewne nieświadomie i wspominane właśnie przeze mnie - na pewno nieświadomie, twierdzenie Gödla.

Nie zamierzam dalej brnąć w ten temat. Powstrzymuje mnie mniej więcej świadomy lęk przed przyszłością, wynikający z powszechnie znanych i bezspornych faktów dotyczących tego, jak kończyli goście od teorii mnogości i tematów filozoficznie pokrewnych. Z Cantorem i Gödlem na czele.
 
Last edited:
Ktoś się orientuje co bym musiał zrobić by zagłosować w najbliższych wyborach w nie moim mieście? Chciałbym pójść na wybory, ale nie aż tak by specjalnie do Bydgoszczy jechać.
 
Ktoś się orientuje co bym musiał zrobić by zagłosować w najbliższych wyborach w nie moim mieście? Chciałbym pójść na wybory, ale nie aż tak by specjalnie do Bydgoszczy jechać.
Wniosek o dopisanie do listy wyborców

Jeśli jednak wyborca z jakiegokolwiek powodu nie może oddać swojego głosu na obszarze gminy, w której jest zameldowany, może złożyć wniosek o dopisanie do listy wyborców na obszarze gminy, w której będzie przebywał w dniu wyborów. Takie samo uprawnienie przysługuje osobie, która nigdzie nie ma zameldowania na pobyt stały. Wniosek o dopisanie do listy wyborców trzeba złożyć do urzędu gminy, na obszarze której chcemy zagłosować, najpóźniej na 5 dni przed dniem wyborów. Aby uniknąć sytuacji, w której jedna osoba mogłaby oddać dwa głosy w dwóch różnych miejscach, organ, który wpisał daną osobę do spisu wyborców na obszarze swojej gminy, zawiadamia o tym urząd gminy właściwy ze względu na miejsce zameldowania na pobyt stały tej osoby. Urząd ten, po otrzymaniu takiego zawiadomienia, skreśla tę osobę ze spisu wyborców na terenie gminy zameldowania wyborcy.
Nie musisz zostawać w domu na weekend, aby zagłosować w wyborach prezydenckich w 2015 r.
 
Tylko trzeba pamiętać, że dopisanie do spisu działa na przyszłe wybory. Jeżeli chcesz głosować poza miejscem zameldowania jednorazowo, to lepiej skorzystać z innego rozwiązania - pobrania zaświadczenia o prawie do głosowania. Tyle że to musisz zrobić w swoim urzędzie gminy, aczkolwiek chyba można to zrobić zdalnie (telefon, internet), a odebrać może ktoś inny, np. z rodziny. Dopisanie trzeba zrobić chyba maks. na 4 dni przed dniem wyborów, a zaświadczenie maks. na 2 dni.
 
Last edited:
Status
Not open for further replies.
Top Bottom