Przecież w Anglii do szkoły podstawowej idą dzieci w wieku lat 5.
Zapomniałam, że nie każdy pamięta, co tu pisałam przy okazji batalii o referendum, ale rozwijam skrót myślowy: wg MENu i partii rządzącej, 6-latki w szkole to znakomity pomysł, ponieważ w Anglii się sprawdziło posyłanie dzieci wcześniej. I nie, nie 5-letnich dzieci, tylko 4-letnich, warto pogrzebać w temacie. Z tym, że zasady tej edukacji dla dzieci 4-6 w Anglii są takie jak u nas w przedszkolach, ale ten argument MEN pomija, a hasło "6-latki do szkoły, bo w ANGLII..." nie jest moje, tylko MENu właśnie.
Zatem posiłkowałam się niejakim skrótem myślowym, który miał na celu ukazanie, że zarówno większość mediów, jak i koalicyjnych polityków (zbieżność pewnie przypadkowa) wybiera sobie z tej metaforycznej Anglii to, co im aktualnie pasuje do koncepcji.
O ile faktycznie chciałeś się czegoś dowiedzieć. A nawet, jeśli nie, to i tak z przyjemnością odpisałam, bo to mój ulubiony temat i mogę tak długo.