Dominująca narracja na temat obecnych fal uchodźców, która wyłania się z każdej audycji w niemieckiej telewizji oraz z wielu doniesień w liberalnych i lewicowych mediach w Polsce, brzmi tak: biedni, głodujący uchodźcy z krajów ogarniętych wojną, ryzykując życie, uciekają przez morze, aby dotrzeć do Europy. W tej opowieści uchodźcy są biedni, niewinni, prześladowani i zasługują na nasze współczucie i naszą pomoc. Unia Europejska jest bierna albo wręcz prześladuje ich za pomocą Frontexu. Ta historia ma, jak każda dobra baśń, także czarne charaktery. Są nimi przemytnicy, którzy brutalnie, bezwzględnie i dla własnego zysku wsadzają tych biednych uchodźców na zdezelowane statki i opuszczają ich na morzu, skazując pasażerów na dryfowanie i tonięcie.
Rzeczywistość jest nieco mniej jednoznaczna, niż sugeruje ta baśń.
Uchodźcy, którzy w ostatnich miesiącach napływają do Grecji i Włoch, pochodzą głównie z Syrii, Afganistanu, Erytrei i Nigerii. Mają więc za sobą daleką podróż, podczas której musieli opłacać noclegi, jedzenie, transport, przemytników i pograniczników wielu państw. Sama przeprawa przez morze kosztuje kilka tysięcy euro, a zanim tam dotrą, muszą często odbywać kilkumiesięczne podróże przez obce kraje. Oni nie są biedni, oni należeli do klasy średniej albo nawet do elity w swoich krajach. Naprawdę biedni uchodźcy z Syrii wegetują w obozach dla uchodźców w Libanie, bo nie stać ich na podróż do Europy. Ci, którzy teraz wędrują przez Bałkany do Europy Zachodniej, albo mieli spore oszczędności, albo zapożyczali się u członków swoich rodzin, albo wzięli nieformalny kredyt. Tak czy owak, kiedy już są w swoim państwie docelowym, mają ogromny dług, którego nie mogą spłacać, ponieważ podczas procedury azylowej nie wolno im pracować. Dlatego niektórzy pracują nielegalnie, inni znikają w podziemiu kryminalnym, jeszcze inni na poczet swoich długów podczas przeprawy przemycają narkotyki. Nasz europejski system azylowy, który zakazuje im pracować, zmusza ich do tego.
(...)
Ruchami migracyjnymi rządzą czynniki, które wypychają uchodźców z ich krajów pochodzenia (wojna, głód, prześladowania), i takie, które decydują o tym, dokąd się oni wybierają: elastyczny rynek pracy, istnienie podobnego środowiska etnicznego i w przypadku migrantów z marnymi szansami na rynku pracy - takich jak Romowie i Albańczycy - wysokie i dostępne zasiłki socjalne. We wszystkich tych kategoriach Polska odstaje od głównych krajów docelowych obecnej wędrówki ludów. Po przeprowadzeniu rejestracji i postępowania azylowego w Polsce większość uchodźców i tak powędrowałaby dalej, do Niemiec, Austrii, Szwecji i Wielkiej Brytanii, aby tam się osiedlać na stałe.
Niestety, bo w ten sposób rozwiązaliby oni niemieckie, austriackie, brytyjskie problemy demograficzne i finansowe, ale polskich - nie.