Kiepsko wygląda ten kadr z God of Wara. W pierwszej chwili myślałem, że to A.I.

Wiadomo, że fotka z planu, a efekt końcowy to dwie różne rzeczy, ale tutaj wygląda to zbyt plastikowo żeby uwierzyć w brak jakiegokolwiek retuszu. Nie skreślam jeszcze, ale mam obawy zwłaszcza że nie jestem zwolennikiem ekranizowania nordyckich przygód Kratosa. Te gry już były bardzo filmowe więc nie ma tutaj zbytnio przestrzeni na coś nowego. Zdecydowanie bardziej bym wolał sagę grecką, bo w tych grach historia była niezła, ale przedstawiona jako tło. Łącząc wątki z głównych odsłon trylogii z grami pobocznymi, wycinając backtracking i skracając niekończące się starcia z przeciwnikami byłby moim zdaniem dobry materiał na filmową trylogię.
A skoro już przy Amazonie jesteśmy to niedawno skończył się drugi sezon Fallouta. Nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia jak sezon pierwszy, nie wszystkie wątki mi się podobały, ale mimo wszysko bawiłem się dobrze i jak najbardziej czekam na kontynuację. Na plus też na pewno lepsze efekty niż poprzednio.
Innym skończonym niedawno serialem jest Stranger Things na finał którego byłem mocno napalony i nawet te cztery pierwsze odcinki nie zmieniły mojego nastawienia. Cóż, chyba wszystko już zostało tutaj powiedziane - rozczarowanko. Niby wszystkie kluczowe wątki zostały zakończone, ale w kompletnie niesatysfakcjonujący sposób. W życiu nie uwierzę, że taki finał był planowany od początku. Jednocześnie wciąż zostało sporo urwanych kwestii, które później twórcy wyjaśniali w wywiadach. Pewne niedopowiedzenia są w porządku, ale nie tak to powinno wyglądać. Najbardziej podobała mi się klamra w postaci nowego pokolenia grającego w Dungeons & Dragons, bo w końcu tak zaczął się cały serial. Kiedyś Stranger Things był jednym z moich ulubionych seriali idealnie trafiający klimatem i tematyką w moje gusta, a teraz nie wiem czy będę miał jeszcze kiedyś ochotę wrócić. Chyba z tego powodu tak długo zbierałem się żeby coś o tym napisać. Szkoda.
No i najważniejsza rzecz, o której chciałem napisać - The Expanse.
Serial ma już dobrą dekadę na karku, ale ja swoją przygodę zakończyłem na sezonie drugim. Nie dlatego że mi się nie podobało, po prostu nie miałem gdzie oglądać. Oryginalnie produkcja powstawała dla stacji telewizyjnej SyFy, która zdecydowała się na kasację po trzech sezonach. W międzyczasie serial trafił na Netflixa i własnie tam go oglądałem, ale nie pamiętam już czy sezon trzeci w ogóle nie trafił na platformę czy trafił na krótko, a ja za długo zwlekałem i już nie zdążyłem. Potem do akcji wkroczył Amazon przejmując prawa i serwując widzom trzy kolejne sezony. Oczywistym stało się że nowym domem dla serialu już pozostanie Prime Video. Czemu nie zabrałem się od razu za nadrabianie? Mówiąc szczerze nie wiem. Od dawna jednak już chodził za mną powrót, najpierw odświeżenie dwóch pierwszych sezonów, a potem obejrzenie reszty. Ciągle jednak coś stało na przeszkodzie. A to natłok różnych obowiązków, a to wkręciła mnie jakaś gierka, a to rozgrzebane milion pięćset innych seriali, a to znowuż kuriozalna ostatnio sytuacja gdzie na polskim Prime Video dostępne były tylko sezony 4-6. W końcu jednak wszystkie gwiazdy ułożyły się pomyślnie, a ja obecnie jestem już po czterech sezonach i... bawię się wyśmienicie!
To co chyba robi na mnie największe wrażenie to świat. Kompleksowy, przemyślany i bardzo realistyczny. Łatwo uwierzyć że tak może wyglądać nasza przyszłość. Jednocześnie twórcy nie męczą widza przesadną ekspozycją więc niektóre kwestie początkowo mogą być niejasne, ale to ma sens. W końcu jeśli bohaterowie rozmawiają o czymś co dla nich jest oczywiste, bo żyją w tym świecie to nie muszą sobie nawzajem wszystkiego wyjaśniać. Dokładnie tak samo jak dla nas oczywiste jest np. to czym jest samochód. Część z tych rzeczy pozostaje w sferze domysłów, a część jest wyjaśniana w odpowiednim momencie kiedy np. naukowiec tłumaczy żołnierzowi jak działa jakaś technologia, bo taki żołnierz nie musi się na tym przecież znać.
Świat to jednak nie wszystko, bo równie ważna jest fabuła, która wciąga i zaskakuje nie odrzucając jakimiś totalnymi głupotami czy naciąganymi i niewiarygodnymi zwrotami akcji. Często się zdarza, że jeśli ważny bohater cudem uchodzi z życiem albo np. jako jedyny nie zachoruje to po prostu tak jest, bo to ważna postać. Tutaj takie rzeczy zawsze wynikają z czegoś. Tak samo jeśli bohaterowie decydują się na niebezpieczny i teoretycznie niewykonalny plan to na ogół faktycznie się nie udaje, a nie "udaje się cudem" jak to zwykle bywa. A jeśli się uda to poświęcenie często jest dużo większe niż zakładali co poddaje w wątpliwość to czy w ogóle było warto.
W eksploracji świata i śledzeniu fabuły pomagają bohaterowie, których łatwo polubić nawet jeśli początkowo wydają się nieco kliszowi. Plusem jest to że nie ma tutaj za bardzo gwiazd znanych z głównych ról w najgłośniejszych hitach (największym nazwiskiem jest chyba Thomas Jane) więc na ekranie widzimy postacie, a nie aktorów. Na drugim planie z kolei przewija się kilkoro ciekawych i charakterystycznych aktorów takich jak Jared "Król Jerzy" Harris, Nick E. Tarabay (nieodżałowany Ashur ze Spartacusa), Burn "Mam twarz złoczyńcy" Gorman czy prawdopodobnie jeden z najlepszych głosów w historii gier wideo Elias Toufexis (nawet jeśli się o to nie prosił). Wisienką na torcie jest cudownie przeszarżowana Shohreh Aghdashloo. Momentami może nawet aż za bardzo, ale podoba mi się to.
Dodatkowym plusem serialu jest dla mnie to że widzę tutaj tak wiele podobieńst do serii Mass Effect, że przymykając nieco oko i zmieniając trochę nazw można by pomyśleć, że to ekranizacja tej kultowej serii Bioware. Trzy pierwsze sezony to dla mnie totalnie trylogia Sheparda, a sezon czwarty to Andromeda. Ciekaw jestem co dalej skoro zabrakło już gier do przemielenia

Twórcy (czy to powieści czy to serialu) wspominali może o infspiracjach czy to zwykły przypadek? Biorąc pod uwagę, że pierwsza książka z cyklu wyszła w 2011, a serial ruszył kilka lat później podczas gdy pierwszy Mass Effect zadebiutował w 2007 to nie jest to takie nieprawdopodobne.
Czy mógłbym się do czegoś przyczepić? Tak, ale trochę na siłę.
Po pierwsze, efekty komputerowe, których oczywiście jest tutaj sporo. Niekiedy mam pdobne odczucia co przy starych serialach fantasy/SF z lat '90 gdzie takie efekty bardzo mocno odstawały od reszty. Tutaj nie jest aż tak źle, ale jednak rzuca się w oczy. Warto jednak zauważyć, że już w sezonie czwartym wygląda to znacznie lepiej więc widać że pan Amazon sypnął groszem bardziej niż stacja telewizyjna.
Po drugie, kwestia prędkości podróży kosmicznych. Ja wiem że to świat za 200 lat więc technologia jest dużo bardziej zaawansowana niż teraz, ale czasami mam wrażenie, że te statki skaczą w czasie i przestrzeni jak w jakichś Gwiezdnych Wojnach. W jednej scenie bohaterowie mówią o celu podróży, a w następnej już tam są. Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo jeśli się nad tym zbytnio nie zastanawiam, ale przywodzi mi to trochę na myśl ostatnie sezony Gry o Tron gdzie bohaterowie w ułamku sekundy przemierzali odległości, których pokonanie w pierwszym sezonie zajęłoby im dwa odcinki. Przegapiłem wyjaśnienie czy po prostu trzeba wziąć na wiarę, że te statki latają aż tak szybko? No, chyba że po prostu twórcy pomijają te podróże jeśli w trakcie nic ważnego się nie dzieje. W sumie zdarzało się niekiedy usłyszeć o tym że podróż potrwa kilka tygodni.
Podsumowując, kawał dobrej roboty i zdecydowanie jedna z najlepszych produkcji SF jakie kiedykolwiek oglądałem. Klimatyczny, przemyślany, wciągający i realistyczny, bez przytłaczających głupot. Teraz z jednej strony trochę żałuję, że tak długo zajął mi powrót do serialu, ale z drugiej jednak się cieszę, bo dzięki temu przede mną wciąż wiele godzin świetnej rozrywki. Po zakończeniu przygody z serialem prawdopodobnie sięgnę po książki jak tylko uporam się z tym co teraz czytam żeby jeszcze mocniej wgryźć się w ten świat
PS. Grał ktoś w The Expanse od Telltale Games? Warto?
PS2. Oczywiście bardzo czekam na The Expanse: Osiris Reborn.