Seriale

+
Ja wiem, czy taki dobry, patrząc na to co Mazin nawyczyniał z drugim sezonem The Last of Us (gdzie dla mnie już pierwszy był nijaki)?

Cynicznie chciałoby się zacytować Silverhanda i wspomnieć o bezrefleksyjnym konsumpcjonizmie.
Pomysł na coś w rodzaju kontynuacji fabuły z trzeciej części gry uważam za absurdalny, ale z dwojga złego - gdzie drugim była by próba adaptacji tej fabuły - to jest chyba lepsze wyjście.

O tym, że pomysły w Hollywood się kończą świadczył już adwent kina superbohaterskiego i ilość pompowanych weń pieniędzy - ale teraz próba podpięcia się i wydojenia dosłownie każdej franczyzy we wszelakich mediach jest aż rażąca. No ale hej, chcieliśmy kiedyś, żeby gry się przebiły do mainstreamu - no i mamy.
 
Jest duże grono graczy w związku z czym pojawia się chęć przekucia potencjału growych marek na inne medium.

Ja to kupuje. Nie oczekuje, że każda produkcja będzie dobra, dużo z tych adaptacji mi się zwyczajnie nie podoba, ale im więcej ich powstaje tym większa szansa na coś co przypadnie mi lub innym do gustu.

W momencie postawania pierszego filmu Tomb Raider czy Mortal Kombat to było takie Wow! Film na podstawie gry! Nawet Doom był dla mnie marką przez którą pojawiłem się w kinie. Dziś oczywiście nie robi go już wrażenia. Komiksy, animacje, filmy, seriale, sztuki, vinyle - elementy świata gier są wszędzie.
 
Ja to kupuje. Nie oczekuje, że każda produkcja będzie dobra, dużo z tych adaptacji mi się zwyczajnie nie podoba, ale im więcej ich powstaje tym większa szansa na coś co przypadnie mi lub innym do gustu.
Brzmi jak zdrowe podejście, w opozycji do mojego wiecznego cynizmu.
Fair. :cool:
 
1000028918.jpg


Żal mi Lariana.
 
Dobry okres dla graczy lubiących seriale :)
Oj, nie wiem. Ja zareagowałem tak:
20260206_150324.jpg


Mam mnóstwo obaw, bo już sam pomysł kontynuacji BG3 w formie serialu jest kiepski, a jak jeszcze ma odpowiadać za to Mazin...

Ciekawe natomiast, jakich aktorów do serialu zaangażują. Pewnie spróbują przyciągnąć ludzi znanymi nazwiskami.
 
Nie wiem czym się tak martwicie. BG3 jest pisarsko tak słaby, że generalnie nawet geniusze intelektu z Hollywood nie będą w stanie zauważanie obniżyć poziomu literackiego.

A tak bardziej poważnie, Mazin rzeczywiście jest odpowiedzialny za problemy TLoU, czy tylko bierze na klatę konsekwencje wesołej twórczości Druckmanna? Bo z tego co pamiętam, druga gra to była wyjątkowo pretensjonalna kaszanka. Może z pustego i Salomon nie naleje?
 
Obejrzałem właśnie na Netflixsie polski serial "Ołowiane dzieci", dla mnie to po prostu rewelacja, ale nie każdemu podejdzie. Początkowo tępo nie jest duże, a temat dość poważny, mało rozrywkowy. Nieco uproszczeń dla niekomplikowania opowieści.

Dlaczego jestem pod tak wielkim wrażeniem serialu? - jako 5-latek rok mieszkałem na Śląsku i pamiętam podobne klimaty (ale nie tak hardkorowe). Z chłopakami z podwórka bawiliśmy się w śmierdzącym ścieku z fabryk i rzeźni. O dziwo zapach nam nie przeszkadzał. Czasem próbowaliśmy ratować świat budując szybko tamę zatrzymującą ściek i mając nadzieję że zacznie się wylewać w rzeźni. Czasem udało się wznieść tamę na te półtora metra i wylać ściek na podwórko - oczywiście dorośli zabraniali nam zbliżać się do ścieku.

W serialu pojawia się już półmityczny Wojewoda Ziętek - starsi Ślązacy bardzo go szanują za to że mimo partyjniackiego systemu pachołków potrafił z Warszawy wyrwać fundusze na śląskie inwestycje, osobiście doglądał wiele rzeczy i był Ślązakiem, gospodarzem Śląska a nie przywiezionym w teczce aparatczykiem.

Podobno Wojewoda Ziętek od razu wsparł i popierał działania pani doktor.

Sam też wiele razy przejeżdżałem z rodziną drogą obecnie 908 Częstochowa - Tarnowskie Góry, gdzie w Miasteczku Śląskim była (inna) huta cynku - jadąc tą drogą kilometry wokół huty był krajobraz jak z obcej planety - las który wyglądał jak macierze anten - strzelistych słupów z rozgałęzieniami w kolorze biało-srebrno-szarym - tak wyglądały drzewa i grunt.

Pamiętam też, że jak wyszedłem w białej koszulce, to po godzinie biegania po dworzu koszulka w zagięciach była już czarna. Odmalowane domy po kilku miesiącach stawały się ciemno-szare. Ocieranie się o ściany też brudziło ubranie.

I tu dochodzę do serialowych drobnych wtop scenografii - lśniące samochody - ale to już chyba w każdym filmie z epoki ten sam błąd jest. Tu to szczególnie kłuje w oczy bo wszędzie jest brudno. Ale też scenografia jest zbyt optymistyczna - wtedy familoki i charakterystyczna cegła miała kolor bordowy, wręcz czary. Na filmie wiele budynków (np. kościół) są zbyt jasne, już wyczyszczone po tamtej epoce. Białe futryny okien to też abstrakcja na gierkowskim Śląsku. Można by zaryzykować stwierdzenie że wtedy wszystkie domy dążyły z czasem do relatywnie jednolitego ciemno-szarego koloru. Chyba jestem tym pokoleniem co trochę podśmiewa się z dzisiejszych panikarzy że jest zanieczyszczone powietrze, dlatego że przez jakiś czas żyłem w konkretnie zanieczyszczonym powietrzu. Mimo wszytko wtedy byłem (i w sumie nadal jestem) zafascynowany Śląskiem - masa stalowych mostów, kładek, wijące się wszędzie tory, wieże zastrzałowe, kominy - totalna industrializacja - tego nie widziałem u siebie w miasteczku na Pomorzu.


ps. to że ramiona na słupach tramwajowej sieci trakcyjnej są kompozytowe to chyba nikt, poza mną, nie zauważy :D ;)
 
W piątek zakończyłem tygodniową przygodę z ośmiooodcinkową pierwszą serią "I Love LA" dostępną na HBO Max jako oryginalna produkcja stacji. Pierwotna emisja skończyła się w grudniu, więc mowa o świeżynce.


Za Rachel Sennott i Odessą A'Zion choćby na koniec świata, czyli na przykład do serialu, którego nie jestem docelowym odbiorcą. A może jednak? Początkowo guilty pleasure na całego, które wciąga w rozkosznie niezrównoważone uniwersum histerycznych dram i kreskówkowej wręcz satyry. Znajduje swój rytm dopiero po paru odcinkach, z czasem nie tylko bawiąc coraz bardziej, ale wyostrzając się i zgrabnie spinając kolejne segmenty poważniejszymi odcieniami. Pomimo początkowej rezerwy, szczerze polubiłem te postacie; chemia między nimi aż iskrzy. Choć serial wyraźnie inspiruje się pokrewnymi uznanymi tytułami (w sieci nie brakuje choćby porównań do "Girls"), dojrzewa do własnego głosu, balansując cringe'owy humor z chaosem.

6,5/10 dla S1, czekam na S2 z nadzieją, że zdjęcia jeszcze w tym roku. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to na pewno będzie zadowolony; trochę zrobiła się z tego moja serialowa strefa komfortu, jako że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Unhinged delight it is.​
 
Last edited:
Koniec sagi "Netflix kupuje Warnera".
Ta saga faktycznie zdaje się dobiegać końca (jak widać spotkania Sarandosa z Trumpem nie poszło po myśli tego pierwszego), natomiast los WB być może jeszcze nie jest przesądzony; Departament Sprawiedliwości USA to jedno, ale zobaczymy, co wskórają choćby kalifornijscy włodarze czy Komisja Europejska. Jeśli jednak Ellisonowie domkną transakcję, to nabierające mocy ustalenia utwierdzą w przekonaniu, że żyjemy w najgorszym timelinie.

Nie wchodząc głębiej w sprzeczne z tutejszym regulaminem kwestie światopoglądowe, obawa o zamianę aktywów WB w tubę propagandową obecnej administracji USA i narzędzie prawicowego komentariatu to jedno.

Mnie osobiście bardziej martwi los przemysłu filmowego. Pozornie Paramount to lepsza informacja dla kin, niż Netflix traktujący je jako bezpośrednią konkurencję, którą należy zwalczyć. Patrząc jednak na to, ile milionów strat przyniósł w ostatnim kwartale ubiegłego roku Paramount oraz jakimi liderami wydają się być Ellisonowie, gorzej być nie mogło. Obecnie wytwórnia nie ma już nawet działu poświęconego promocji z myślą o nagrodach filmowych, a koncentruje się na dojeniu franczyz; wystarczy spojrzeć na ich bezduszny kalendarz tegorocznych premier.

1772192679054.png

Tym bardziej tragiczne jest to, że WB ma za sobą bardzo udany pod każdym względem rok, a na gali oscarowej, która odbędzie się w niedzielę za dwa tygodnie mają przecież "Grzeszników" z rekordową liczbą 16 nominacji oraz "Jedną bitwę po drugiej" z 13, czyli dwóch faworytów tego sezonu (oraz "Zniknięcia" z pojedynczą nominacją aktorską). Jeszcze ten rok również zapowiada kontynuację systemu autorskich filmów oryginalnych (na początku października do kin wchodzi najnowszy film Iñárritu) czy jakościowych marek (w grudniu finał trylogii "Diuna" pod batutą Villeneuve'a), ale to może być już łabędzi śpiew i ostatnia duża wytwórnia w takim stopniu oddana ideałom wolności artystycznej niedługo się zawinie...

Obietnica Sarandosa, że Netflix respektowałby 45-dniowe okno dystrybucji kinowej mogłyby zostać szybko zweryfikowane przez rzeczywistość, ale akurat w to, że nie wtrącaliby się w kontynuację ducha WB i dla dobra biznesu zostawiliby w spokoju to, co ewidentnie działa, byłbym skłonny uwierzyć. Także sądzę, że mimo wszystko byli tym mniejszym złem. Wygląda na to, że tym samym za parę lat najbardziej prestiżową wytwórnią zostanie Universal, który obecnie jest domem m.in. Spielberga, Peele'a czy duetu Daniels. Wkrótce pewnie ten lineup wzmocnią uciekinierzy z wypatroszonego Warnera. Szkoda gadać.​
 
Last edited:
Ruszyły zdjęcia do serialu God of War. Zamówione zostały z góry 2 sezony. Jestem ciekaw i czekam.
 
Kiepsko wygląda ten kadr z God of Wara. W pierwszej chwili myślałem, że to A.I. :LOL: Wiadomo, że fotka z planu, a efekt końcowy to dwie różne rzeczy, ale tutaj wygląda to zbyt plastikowo żeby uwierzyć w brak jakiegokolwiek retuszu. Nie skreślam jeszcze, ale mam obawy zwłaszcza że nie jestem zwolennikiem ekranizowania nordyckich przygód Kratosa. Te gry już były bardzo filmowe więc nie ma tutaj zbytnio przestrzeni na coś nowego. Zdecydowanie bardziej bym wolał sagę grecką, bo w tych grach historia była niezła, ale przedstawiona jako tło. Łącząc wątki z głównych odsłon trylogii z grami pobocznymi, wycinając backtracking i skracając niekończące się starcia z przeciwnikami byłby moim zdaniem dobry materiał na filmową trylogię.

A skoro już przy Amazonie jesteśmy to niedawno skończył się drugi sezon Fallouta. Nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia jak sezon pierwszy, nie wszystkie wątki mi się podobały, ale mimo wszysko bawiłem się dobrze i jak najbardziej czekam na kontynuację. Na plus też na pewno lepsze efekty niż poprzednio.

Innym skończonym niedawno serialem jest Stranger Things na finał którego byłem mocno napalony i nawet te cztery pierwsze odcinki nie zmieniły mojego nastawienia. Cóż, chyba wszystko już zostało tutaj powiedziane - rozczarowanko. Niby wszystkie kluczowe wątki zostały zakończone, ale w kompletnie niesatysfakcjonujący sposób. W życiu nie uwierzę, że taki finał był planowany od początku. Jednocześnie wciąż zostało sporo urwanych kwestii, które później twórcy wyjaśniali w wywiadach. Pewne niedopowiedzenia są w porządku, ale nie tak to powinno wyglądać. Najbardziej podobała mi się klamra w postaci nowego pokolenia grającego w Dungeons & Dragons, bo w końcu tak zaczął się cały serial. Kiedyś Stranger Things był jednym z moich ulubionych seriali idealnie trafiający klimatem i tematyką w moje gusta, a teraz nie wiem czy będę miał jeszcze kiedyś ochotę wrócić. Chyba z tego powodu tak długo zbierałem się żeby coś o tym napisać. Szkoda.

No i najważniejsza rzecz, o której chciałem napisać - The Expanse.

Serial ma już dobrą dekadę na karku, ale ja swoją przygodę zakończyłem na sezonie drugim. Nie dlatego że mi się nie podobało, po prostu nie miałem gdzie oglądać. Oryginalnie produkcja powstawała dla stacji telewizyjnej SyFy, która zdecydowała się na kasację po trzech sezonach. W międzyczasie serial trafił na Netflixa i własnie tam go oglądałem, ale nie pamiętam już czy sezon trzeci w ogóle nie trafił na platformę czy trafił na krótko, a ja za długo zwlekałem i już nie zdążyłem. Potem do akcji wkroczył Amazon przejmując prawa i serwując widzom trzy kolejne sezony. Oczywistym stało się że nowym domem dla serialu już pozostanie Prime Video. Czemu nie zabrałem się od razu za nadrabianie? Mówiąc szczerze nie wiem. Od dawna jednak już chodził za mną powrót, najpierw odświeżenie dwóch pierwszych sezonów, a potem obejrzenie reszty. Ciągle jednak coś stało na przeszkodzie. A to natłok różnych obowiązków, a to wkręciła mnie jakaś gierka, a to rozgrzebane milion pięćset innych seriali, a to znowuż kuriozalna ostatnio sytuacja gdzie na polskim Prime Video dostępne były tylko sezony 4-6. W końcu jednak wszystkie gwiazdy ułożyły się pomyślnie, a ja obecnie jestem już po czterech sezonach i... bawię się wyśmienicie!

To co chyba robi na mnie największe wrażenie to świat. Kompleksowy, przemyślany i bardzo realistyczny. Łatwo uwierzyć że tak może wyglądać nasza przyszłość. Jednocześnie twórcy nie męczą widza przesadną ekspozycją więc niektóre kwestie początkowo mogą być niejasne, ale to ma sens. W końcu jeśli bohaterowie rozmawiają o czymś co dla nich jest oczywiste, bo żyją w tym świecie to nie muszą sobie nawzajem wszystkiego wyjaśniać. Dokładnie tak samo jak dla nas oczywiste jest np. to czym jest samochód. Część z tych rzeczy pozostaje w sferze domysłów, a część jest wyjaśniana w odpowiednim momencie kiedy np. naukowiec tłumaczy żołnierzowi jak działa jakaś technologia, bo taki żołnierz nie musi się na tym przecież znać.

Świat to jednak nie wszystko, bo równie ważna jest fabuła, która wciąga i zaskakuje nie odrzucając jakimiś totalnymi głupotami czy naciąganymi i niewiarygodnymi zwrotami akcji. Często się zdarza, że jeśli ważny bohater cudem uchodzi z życiem albo np. jako jedyny nie zachoruje to po prostu tak jest, bo to ważna postać. Tutaj takie rzeczy zawsze wynikają z czegoś. Tak samo jeśli bohaterowie decydują się na niebezpieczny i teoretycznie niewykonalny plan to na ogół faktycznie się nie udaje, a nie "udaje się cudem" jak to zwykle bywa. A jeśli się uda to poświęcenie często jest dużo większe niż zakładali co poddaje w wątpliwość to czy w ogóle było warto.

W eksploracji świata i śledzeniu fabuły pomagają bohaterowie, których łatwo polubić nawet jeśli początkowo wydają się nieco kliszowi. Plusem jest to że nie ma tutaj za bardzo gwiazd znanych z głównych ról w najgłośniejszych hitach (największym nazwiskiem jest chyba Thomas Jane) więc na ekranie widzimy postacie, a nie aktorów. Na drugim planie z kolei przewija się kilkoro ciekawych i charakterystycznych aktorów takich jak Jared "Król Jerzy" Harris, Nick E. Tarabay (nieodżałowany Ashur ze Spartacusa), Burn "Mam twarz złoczyńcy" Gorman czy prawdopodobnie jeden z najlepszych głosów w historii gier wideo Elias Toufexis (nawet jeśli się o to nie prosił). Wisienką na torcie jest cudownie przeszarżowana Shohreh Aghdashloo. Momentami może nawet aż za bardzo, ale podoba mi się to.

Dodatkowym plusem serialu jest dla mnie to że widzę tutaj tak wiele podobieńst do serii Mass Effect, że przymykając nieco oko i zmieniając trochę nazw można by pomyśleć, że to ekranizacja tej kultowej serii Bioware. Trzy pierwsze sezony to dla mnie totalnie trylogia Sheparda, a sezon czwarty to Andromeda. Ciekaw jestem co dalej skoro zabrakło już gier do przemielenia :coolstory: Twórcy (czy to powieści czy to serialu) wspominali może o infspiracjach czy to zwykły przypadek? Biorąc pod uwagę, że pierwsza książka z cyklu wyszła w 2011, a serial ruszył kilka lat później podczas gdy pierwszy Mass Effect zadebiutował w 2007 to nie jest to takie nieprawdopodobne.

Czy mógłbym się do czegoś przyczepić? Tak, ale trochę na siłę.

Po pierwsze, efekty komputerowe, których oczywiście jest tutaj sporo. Niekiedy mam pdobne odczucia co przy starych serialach fantasy/SF z lat '90 gdzie takie efekty bardzo mocno odstawały od reszty. Tutaj nie jest aż tak źle, ale jednak rzuca się w oczy. Warto jednak zauważyć, że już w sezonie czwartym wygląda to znacznie lepiej więc widać że pan Amazon sypnął groszem bardziej niż stacja telewizyjna.

Po drugie, kwestia prędkości podróży kosmicznych. Ja wiem że to świat za 200 lat więc technologia jest dużo bardziej zaawansowana niż teraz, ale czasami mam wrażenie, że te statki skaczą w czasie i przestrzeni jak w jakichś Gwiezdnych Wojnach. W jednej scenie bohaterowie mówią o celu podróży, a w następnej już tam są. Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo jeśli się nad tym zbytnio nie zastanawiam, ale przywodzi mi to trochę na myśl ostatnie sezony Gry o Tron gdzie bohaterowie w ułamku sekundy przemierzali odległości, których pokonanie w pierwszym sezonie zajęłoby im dwa odcinki. Przegapiłem wyjaśnienie czy po prostu trzeba wziąć na wiarę, że te statki latają aż tak szybko? No, chyba że po prostu twórcy pomijają te podróże jeśli w trakcie nic ważnego się nie dzieje. W sumie zdarzało się niekiedy usłyszeć o tym że podróż potrwa kilka tygodni.

Podsumowując, kawał dobrej roboty i zdecydowanie jedna z najlepszych produkcji SF jakie kiedykolwiek oglądałem. Klimatyczny, przemyślany, wciągający i realistyczny, bez przytłaczających głupot. Teraz z jednej strony trochę żałuję, że tak długo zajął mi powrót do serialu, ale z drugiej jednak się cieszę, bo dzięki temu przede mną wciąż wiele godzin świetnej rozrywki. Po zakończeniu przygody z serialem prawdopodobnie sięgnę po książki jak tylko uporam się z tym co teraz czytam żeby jeszcze mocniej wgryźć się w ten świat :howdy:



PS. Grał ktoś w The Expanse od Telltale Games? Warto?
PS2. Oczywiście bardzo czekam na The Expanse: Osiris Reborn.
 
Last edited:
Skończyłem The Expanse i w zasadzie nie mam nic więcej do dodania. To był naprawdę świetny serial od początku do końca i ani przez chwilę się nie nudziłem. Teraz został tylko żal że to już koniec.



Trochę się dziwię w sumie i to nie tylko dlatego że do zekranizowania zostały jeszcze trzy książki. W ostatnim sezonie przewija się wątek poboczny, który nie ma jakiegoś wielkiego znaczenia dla bieżących wydarzeń, ale (jak wnioskuję z opisów kolejnych powieści) będzie istotny później. Zrobili już coś takiego w sezonie czwartym zarysowując wątek, który staje się motorem napędowym dwóch kolejnych sezonów. Widać ewidentnie, że był to grunt pod kolejne odcinki.

Czyżby oglądalność spadła tak bardzo, że Amazon podjął decyzję o zakończeniu serialu czyli zrobił to samo co kilka lat wcześniej SyFy? Byłoby wspaniale jakby pojawił się teraz nowy gracz (np. HBO), który wykupi prawa do marki i przygotuje kolejne trzy sezony. Obecnie w przygotowaniu jest wysokobudżetowa gra osadzona w uniwersum więc seria ma szansę na nowo rozkwitnąć i byłoby szkoda nie wykorzystać szansy.
 
Skończyłem The Expanse i w zasadzie nie mam nic więcej do dodania. To był naprawdę świetny serial od początku do końca i ani przez chwilę się nie nudziłem. Teraz został tylko żal że to już koniec.



Trochę się dziwię w sumie i to nie tylko dlatego że do zekranizowania zostały jeszcze trzy książki. W ostatnim sezonie przewija się wątek poboczny, który nie ma jakiegoś wielkiego znaczenia dla bieżących wydarzeń, ale (jak wnioskuję z opisów kolejnych powieści) będzie istotny później. Zrobili już coś takiego w sezonie czwartym zarysowując wątek, który staje się motorem napędowym dwóch kolejnych sezonów. Widać ewidentnie, że był to grunt pod kolejne odcinki.

Czyżby oglądalność spadła tak bardzo, że Amazon podjął decyzję o zakończeniu serialu czyli zrobił to samo co kilka lat wcześniej SyFy? Byłoby wspaniale jakby pojawił się teraz nowy gracz (np. HBO), który wykupi prawa do marki i przygotuje kolejne trzy sezony. Obecnie w przygotowaniu jest wysokobudżetowa gra osadzona w uniwersum więc seria ma szansę na nowo rozkwitnąć i byłoby szkoda nie wykorzystać szansy.
U mnie piaty sezon byl juz nie do przejscia . Nie trafione pomysly . Niestety narracja ksiażek od 5 tonu stała sie nieekranizowalna ... . Ja juz zostalem tylko przy ksiazkach . Swietne 9 tomow . Dobrze zamkniety cykl . Szkoda , że to uniwersum nie przebilo się do tv..
 
Last edited:
"Euforia" wraca z trzecią odsłoną już 13.04 (w USA 12.04).
O ile styczniowy zwiastun sugerował kierunek mocno odbiegający od poprzednich serii, tak obecny jest już bardziej konsekwentny względem dotychczasowego tonu, choć oczywiście czuć ewolucję. Delikatnie mówiąc.​
 
Top Bottom