KaiMan said:
KaiMan said:
Jak tak czytam posty niektórych ludzi - nie wszystkich! - to przypomina mi się cytat z bash.org.pl ( nie cytuję dokładnie ):Mam druida na poziomie 38

A ja wojownika na poziomie 45

A dziewczynę, to macie na pozimie 0, nie?

Niektórzy piszą o Triss i Shani, jakby to były prawdziwe kobiety, które "zdobyli". Ale niech piszą dalej, fajnie się czasem posmiać
ha, wiesz co znaczy w RPG immersja?
zajrzyj
Aha... Ciekawe, ciekawe... Jakoś nie dziwię się, że to link do strony "Mgły nad Isei", miałem do czynienia już z ich immersjami

. Świry, jaki mało

. Osobiście wolę, kiedy immersję nazywa sie schizofrenią ( polecam "Piękny umysł" ), albo urojeniami. No, ale jak kogoś nie stać na przyjaciół/dziewczynę/żonę w prawdziwym świecie, to prosze bardzo - nie mam nic przeciw temu, żeby robił się cały rozpalony na widok Triss albo Shani. Dostarczy mi tylko rozrywki ;D. I przykładów do badań dla specjalistów.A, żeby nie było OT - z tego co wiem, to historia jest ciekawsza, jak się wplącze Geralta w wątek z Triss

EDIT: Przepraszam za ostrość wypowiedzi, ale mam uraz do takich ludzi, którzy żyją - dosłownie swoimi postaciami. Fajnie jest się wczuć w grę, poemocjonować w jej trakcie - od tego są. Poodgrywać też... Ale widzię hasła "przenikanie ze swoją postacią", to mnie skręca i przypominają mi się dzieci, które skaczą z okna, bo myślą, że są Batmanem/Super Manem/Wonder Woman. Ech

. Ci to dopiero "przeniknęli" w swoją postać... I beton pod oknem też.EDIT: Do posta pod spodem: Nie mylę, podałem za przykład działania takiej immersji w tym temacie "Shani czy Triss -dyskusja". Czytaj uważnie

.