Wybór partnerki nie ma wpływu na to, czy Triss zostanie doradczynią Foltesta. Tylko wybór stronnictwa się liczy.
Żałuj, chłopie, żałuj... Shani to naprawdę fajna i ostra kobitka... ;DPatrolex said:wiecie gram 10 raz i jeszcze ani razu nie wybralem shani.Nie przypadla mi do gustu i tyle xD
Nawet Shani nie przebije książkowej Essi. Prawda?Hostile said:Żałuj, chłopie, żałuj... Shani to naprawdę fajna i ostra kobitka... ;DHostile said:wiecie gram 10 raz i jeszcze ani razu nie wybralem shani.Nie przypadla mi do gustu i tyle xD
Prawda...Fangorn said:Nawet Shani nie przebije książkowej Essi. Prawda?Fangorn said:Żałuj, chłopie, żałuj... Shani to naprawdę fajna i ostra kobitka... ;DFangorn said:wiecie gram 10 raz i jeszcze ani razu nie wybralem shani.Nie przypadla mi do gustu i tyle xD![]()
Ciekawe, czy dalej byłaby taka piękna po tym, jak spędziła kilka lat pogrzebana w ziemi...Allatariel said:jak Geralt wrócił do świata żywych to Essi też może XD oczywiście jeśli przyjmiemy wersje że Geralt wcześniej umarł![]()
Myślę, że jakby wzięła kąpiel coby usunąć z siebie błocko całe i poszła by do jakiejś czarodziejki coby sobie ubytki w ciele zapelnic iluzją to wyglądałaby pięknie : ;DHostile said:Ciekawe, czy dalej byłaby taka piękna po tym, jak spędziła kilka lat pogrzebana w ziemi...Hostile said:jak Geralt wrócił do świata żywych to Essi też może XD oczywiście jeśli przyjmiemy wersje że Geralt wcześniej umarł![]()
No chyba, że powróci jako Strzyga... ;D Eeejjj, świetny pomysł! W ten sposób można by ją przywrócić do życia!
![]()
a Shani rozkłada nogi po różach. Wielka mi różnicaJuż po Kaer Morhen miałem do Triss neutralny stosunek. Nie zachwyciła, ani urodą (ach, te obwisłe cyce), ani charakterem (tylko jej eliksir dać, a już nogi rozkłada), ani stylem (sukienkę miała po prostu straszną), ani swoją kartą (bo nie ma to jak wydatna szczena u kobiety. Zmysłowość pełną gębą). Nawet spojrzenie miała straszne, choć to już chyba wina grafików, że ciut spieprzyli oświetlenie. Dalej było gorzej. Gdy spotkałem ją drugi raz, paplała przez lustro z koleżaneczką z Rady. Już wtedy zdałem sobie sprawę, że wiążąc się z taką kobietą, Geralt często i gęsto służyłby za pionka, którym kierowałaby zgraja zakompleksionych feministek, które skrywają brzydotę iluzjami, makijażem i eliksirami. Gdy poszedłem z Triss do Narakortu, nie mogłem jej zdzierżyć. Znowu odziała się byle jak i tak się nadęła, że myślałem, że zaraz pęknie. Doskonale pasowałaby do tego Nilfgaardczyka, co nadskakiwał wokół Addy. W sumie na niewiele więcej zasługuje. Chwała, że na przyjęciu był Talar i Velerad, bo bym tam nie wysiedział.
Tu z kolei kreujesz Shani na pół-boginię.Zapomniałeś o Alvinie. Z jego zdolnościami Shani nie jest najlepszym pomysłem.Shani natomiast... Cóż, Shani jest świetną dziewczyną. Szczerą, otwartą, z temperamentem (podziw... tak kopnąć Magistra w jajca, żeby się popłakał? Ogień nie kobieta), wykształceniem, a i urody jej nie brakło. Niestety, podczas późniejszego flashbacku Geralt wypowiedział na głos dylemat, przed którym stałem wybierając dla niego dziewczynę. Misie-patysie. Racja, Geralcie. I racja też, że taka dziewczyna zasługuje na normalnego męża, a nie wiedźmina, która ugania się za potworami i nie wiadomo czy wróci do domu na kolację. Z drugiej strony, dialogi z Shani można poprowadzić w dosyć specyficzny sposób, z którego by wynikało, że po całej tej zawierusze, Geralt do niej wróci i porzuci wiedźminowanie. Szkoda, że zakończenie nie uwzględnia tej opcji. Tylko mi tu nie grzmić, że to nierealistyczne. Myślę, że Geralt, bądź co bądź, potrzebuje właśnie takiej normalności, szczerości, spokoju w swoim życiu. Człowiek bez przeszłości raczej nie idzie szukać guza.
Wkurza mnie, jeżeli ktoś myśli, że jak "masterował" w RPG, to automatycznie umie wczuć się w każdą postać.Czy Geralt wybrałby Shani? Nie wiem. Z Triss już przedtem romansował. Ale pamiętajmy, że jedyną prawdziwą miłością Geralta była Yennefer.Całą grę chciałem przejść patrząc oczyma Geralta, czuć to, co on czuje, decydować tak, jak on by zdecydował. Mistrzuję w papierowym RPG od bagatela 14 lat, więc myślę, że udało mi się wczuć w głównego bohatera. Również w kwestii doboru "ukochanej". Oczywiście, to tylko moje domysły. Rozwiać je mógłby jedynie Sapkowski, ale wiedząc, jak niewiele go gra interesuje, nie powieje zapewne od niego nawet bryzą.
nawet nie przypominaj o tym. yenn tez nie byla super. jak dla mnie za bardzo traktowala geralta z gory,, jakby niezbyt inteligentny byl...Czy Geralt wybrałby Shani? Nie wiem. Z Triss już przedtem romansował. Ale pamiętajmy, że jedyną prawdziwą miłością Geralta była Yennefer.
Różnica jest zasadnicza. Kwiaty (a szczególnie róże) mają w sobie coś romantycznego, coś co sprawia, że jako podarek są czymś wyjątkowym i świadczącym o uczuciach dawającego. W zwykłym lekarstwie zaś tyle jest romantyczności, co ciepła w spojrzeniu Tuska. Sacrum contra profanum, bym rzekł. Szkoda, naprawdę, że różnicy nie widzisz. Ale co tam. jakbym chciał się bawić w moralizatora, to bym sobie ambonę na balkonie ustawił i w niedziele kazania wywrzaskiwał.koziek said:a Shani rozkłada nogi po różach. Wielka mi różnica(moje wyziewy)![]()
Tylko my tu, panie dzieju, o grze rozmawiamy. Proza to w innym dziale.Brzydotę? W Sadze jasno powiedziano, że bez niczego były przynajmniej ładne.
Pod względem nadętości i bufonady? Jak najbardziej pasowali.Wett do Triss wogóle nie pasowali, pięść do nosa.
Gdzie? W którym miejscu? Boziu, nie widzę! Chyba oślepłem!Tu z kolei kreujesz Shani na pół-boginię.(moje wyziewy)
Tak jak Triss nie jest najlepszą opiekunką. Alvin jest dzieckiem, a dziecku potrzeba przede wszystkim matki, a nie nadętej śląkfy, która zamiast się opiekować, będzie robiła badania i składała sprawozdania Loży. A skoro się tak prozą podpierasz, to powinieneś wiedzieć, że niekontrolowane zachowania Źródeł są powodowane zazwyczaj gwałtownymi emocjami, a takich w życiu dziecka z pewnością byłoby sporo, gdyby znalazło się w rękach Triss, a nie Shani.Zapomniałeś o Alvinie. Z jego zdolnościami Shani nie jest najlepszym pomysłem.
A mnie wkurzają Polacy, którzy walą na lewo i prawo angielszczyzną, choć istnieją polskie odpowiedniki. To nie Polacy, powiadam! To gęsi! Wiesz co? Ja ogólnie nie lubię się puszyć, ale prowokujesz, więc niech Ci będzie. Otóż przez te 14 lat, po każdej dosłownie sesji proszę o opinię graczy (a miałem z wieloma do czynienia). Od jakichś 10 lat nie słyszałem słowa skargi, lecz same pochwały, przede wszystkim dotyczące odgrywania postaci. Dalej - robię w teatrze, jako aktor i w branży muzycznej jako wokalista. W obu przypadkach "wczywanie się" jest wręcz wymagane, bo bez niego to byle pijak z ulicy mógłby karierę sceniczną robić. Tu też nie słyszę krytyki, ale pochwały. Dalej - piszę prozę, której (jak wiele osób z branży pisarskiej twierdzi) najmocniejszą stroną są dialogi, a dobry dialog wynika przede wszystki z tego, że autor potrafi postawić się na miejscu mówiącej postaci. Wybacz więc, że założyłem, iż udało mi się wczuć w postać Geralta. Upraszam o przebaczenie i obiecuję się regularnie biczować, klepiąc zdrowaski i klęcząc na tłuczonym szkle posypanym solą i polanym octem.Wkurza mnie, jeżeli ktoś myśli, że jak "masterował" w RPG, to automatycznie umie wczuć się w każdą postać.(moje wyziewy)
Tyle, że fabuła gry zakłada, że imć Geralt nic nie pamięta. Co za tym idzie, jego wcześniejsze romanse (pomyłki?) nie mają tu znaczenia. Zaś z punktu widzenia psychologii wynikałoby, że Geralt, mając takie a nie inne zdanie o związkach z jego udziałem, wiązałby się jedynie z kobietami, na których by mu specjalnie nie zależało. Zaś od kobiet, które by naprawdę cenił, by stronił. Ja naprawdę przepraszam modów, ale nadmiar pracy umysłowej sprawia, że jakiś drażliwy się ostatnio staję. Żeby mnie tu o jakiś flaming nie posądzono, uroczyście przyrzekam się nie wdawać w dalszą polemikę. Z bogiem.Czy Geralt wybrałby Shani? Nie wiem. Z Triss już przedtem romansował. Ale pamiętajmy, że jedyną prawdziwą miłością Geralta była Yennefer.