Tak. Trzeba po prostu dobrze wczytać się w tekst i odpowiednio go zinterpretować. Nic nie trzeba wymyślać na siłę.Super robota, ale czy naprawdę było tak z tymi jednorożcami?
Pieśń Avallac'ha i elfek urwała się. Ciri zobaczyła, jak wiedzący ukradkiem ociera pot z brwi. Elf kątem oka spojrzał na nią, zrozumiał, że widziała.
— Nie wszystko jest tu tak ładne, jak wygląda — powiedział sucho. - Nie wszystko.
— Boicie się jednorożców? Przecież one są mądre i przyjazne.
Nie odpowiedział.
— Słyszałam — nie rezygnowała, że elfy i jednorożce kochają się nawzajem.
Odwrócił głowę.
— Przyjmij więc — powiedział zimno — że to, co widziałaś, to kłótnia kochanków.
- Nie przychodzę do ciebie z miłości! - szczeknęła wściekle. - Jestem wieziona i szantażowana, dobrze o tym wiesz! Ale ja się godzę, robię to dla…
- Dla kogo? - przerwał zapalczywie, całkiem nie po elfiemu. - Dla mnie? Dla uwiezionych w twoim świecie Aen Seidhe? Ty głupia dziewczyno! Robisz to dla siebie, dla siebie tu przychodzisz i nadaremnie usiłujesz się oddać. Bo to jest twoja jedyna nadzieja, jedyna deska ratunku. I powiem ci jeszcze: módl się, żarliwie módl się do twoich ludzkich idoli, bożków czy totemów. Bo albo będę ja, albo będzie Avallac'h i jego laboratorium. Wierz mi, nie chciałabyś trafić do laboratorium i zapoznać się z alternatywa.
Król Olch jest stary. Ale Lis z Krogulcem nie mogą zdobyć władzy nad Ard Gaeth, Wrotami Światów. Raz już zdobyli. Raz już utracili. Teraz nie mogą nic więcej, jak tylko błąkać się, błądzić wśród światów małymi kroczkami, sami, jak widma, bezsilnie. Lis do Tir ná Béa Arainne, Krogulec i jego jeźdźcy po Spirali. Dalej nie mogą, nie mają sił. Dlatego marzą im się Ard Gaeth i władza. Pokażemy ci, w jaki sposób oni już raz wykorzystali taką władzę. Pokażemy ci to, Gwiazdooka, gdy będziesz stąd odchodzić.
Oczywiście, że nie. Podobnie chciał postąpić Vilgefortz wobec Ciri, tj. "wszczepić" (pobrać "laboratoryjnie", nie mylić z sexem!!!) sobie jej gen, aby móc podróżować między światami.Czy ta część o genie pobranym od jednorożców nie jest zbyt daleko idącą interpretacją? Ciri podczas rozmowy z jednorożcami dowiaduje się, że zostały wykorzystane do otwarcia Bramy, dzięki której elfy Eberona mogły podbić świat, w którym się znajdowała. Ale już w inne miejsce przejść nie mogły, gdyż jednorożce zaczęły ich postrzegać jako wrogów i odmówiły dalszego wspierania. Dlatego właśnie potrzebny był starannie wyselekcjonowany potomek Ciri.
Dokładnie tak samo to wygląda w moim wyobrażeniu. Do czasu zakończenia Koniunkcji radzili sobie sami z otwieraniem Bram. Gdy się zorientowali, że w wyniku tego zdarzenia stracili praktycznie możliwość przechodzenia między światami, to przekonali jednorożce, że są super, fajni i przyjaźni i dają pożyczki na niski procent. Jednorogom jednak nie spodobały się efekty współpracy i nałożyły embargo na technologię Bram. Elfy Eberona musiały w wyniku tego rozpocząć od nowa hodowlę linii rodowej, która w efekcie da im odpowiedniego osobnika z odtworzoną możliwością kreacji Bram. Ale jak wiadomo, serce nie sługa i cały plan poszedł w kapustę.Z mojej interpretacji wynika raczej, że Jednorożce najzwyczajniej w świecie otworzyły wrota elfom, a następnie, widząc, w jaki sposób elfy to wykorzystały, odmówiły dalszej pomocy i DLATEGO konieczne stało się wykorzystanie genu Starszej Krwi (w formie potomka czy przeszczepu genu, obojętnie).
Zakończenie tej współpracy miało prawdopodobnie krwawy przebieg o czym świadczyć może reakcja Avallac’ha:Ale Lis z Krogulcem nie mogą zdobyć władzy nad Ard Gaeth, Wrotami Światów. Raz już zdobyli. Raz już utracili.
W czasie tego „krwawego zakończenia” elfy „porwały” prawdopodobnie jednego z przedstawicieli jednorożców i w laboratorium pobrały jego gen.Pieśń Avallac'ha i elfek urwała się. Ciri zobaczyła, jak wiedzący ukradkiem ociera pot z brwi. Elf kątem oka spojrzał na nią, zrozumiał, że widziała.
— Nie wszystko jest tu tak ładne, jak wygląda — powiedział sucho. - Nie wszystko.
— Boicie się jednorożców? Przecież one są mądre i przyjazne.
Nie odpowiedział.
— Słyszałam — nie rezygnowała, że elfy i jednorożce kochają się nawzajem.
Odwrócił głowę.
— Przyjmij więc — powiedział zimno — że to, co widziałaś, to kłótnia kochanków.
Ta część to jednak nadal czysta spekulacja, mimo że bardzo ciekawa. Dowodów na to w tekście raczej nie ma.W czasie tego „krwawego zakończenia” elfy „porwały” prawdopodobnie jednego z przedstawicieli jednorożców i w laboratorium pobrały jego gen.
Gen "Starszej Krwi" to gen jednorożców, a dokładnie ujmując to materiał genetyczny jaki powstał ze "zmieszania" genów elfów i jednorożców.
Dowodem jest sam gen "Starszej Krwi". To jedyne racjonalne wytłumaczenie, żadna spekulacja, po prostu rozumowanie dedukcyjne.Ta część to jednak nadal czysta spekulacja, mimo że bardzo ciekawa. Dowodów na to w tekście raczej nie ma.
Wszystkie wcześniejsze moje wypowiedzi zawierają owo rozumowanie dedukcyjne. No cóż, chyba cię nie przekonam.Cóż, nie zgadzam się. Możesz przedstawić to "rozumowanie dedukcyjne"?
Kolejną przesłanką przemawiającą za „krwawym zakończeniem” współpracy elfów i jednorożców są słowa Eredina:Pieśń Avallac'ha i elfek urwała się. Ciri zobaczyła, jak wiedzący ukradkiem ociera pot z brwi. Elf kątem oka spojrzał na nią, zrozumiał, że widziała.
— Nie wszystko jest tu tak ładne, jak wygląda — powiedział sucho. - Nie wszystko.
— Boicie się jednorożców? Przecież one są mądre i przyjazne.
Nie odpowiedział.
— Słyszałam — nie rezygnowała, że elfy i jednorożce kochają się nawzajem.
Odwrócił głowę.
— Przyjmij więc — powiedział zimno — że to, co widziałaś, to kłótnia kochanków.
Swoją drogą warto przestudiować symbolikę jednorożca, gdyż łączy się ona w pewnym sensie z Ciri (Graal’em). Róg jednorożca, to nie tylko zabójcza broń jak twierdzi Eredin, ma on też magiczną moc uzdrawiania, podobnie jak Graal:- Gdybyś nawet jakimś cudem sforsowała Bariere - Eredin nie spuszczał z niej oczu - to wiedz, ze oznaczać to będzie twoja zgubę. Ten świat tylko wygląda ładnie. Ale niesie śmierć, zwłaszcza nie obytym. Rany od rogu jednoroga nie leczy nawet magia.
Uważam, że moja teoria, co do pochodzenia genu Starszej Krwi, jest więcej niż prawdopodobna. Wszystkie przesłanki o tym świadczą.Jednorożec zastukał kopytami po kamieniach kulwaru. Wstrząsnął grzywą. Zarżał
przeciągle, melodyjnie.
- Ihuarraquax - powiedziała Ciri. - Miałam nadzieję, że przyjdziesz.
Jednorożec podszedł bliżej, zarżał znowu, grzebnął kopytem, silnie uderzył nim o bruk.
Pochylił głowę. Sterczący z jego wyklepionego czoła róg zapłonął nagle ostrym światłem,
blaskiem, który na moment rozproszył mgłę.
Ciri dotknęła rogu.
Triss krzyknęła głucho, widząc, jak oczy dziewczyny rozjarzają się nagle mlecznym
żarem, jak całą ją otacza płomienna aureola. Ciri nie słyszała jej, nie słyszała nikogo. Jedną
ręką wciąż trzymała róg jednorożca, drugą skierowała w stronę nieruchomego wiedźmina. Z
jej palców popłynęła wstęga migotliwej i żarzącej się jak lawa jasności.