Hehe to ciekawe, że w W2 w Vergen nie pojawiła się żadna krasnoludzica.
Mówili również o zmiennej kamerze, a wyszła kupa. Dlaczego usilnie twierdzisz, że te brody mają, skoro zmianki wręcz o tym przeczą? Mówią, że są ładne i odróżnialne od mężczyzn.No cóż - skoro niektórzy pomimo oficjalnego stanowiska devów mają prawo wątpić, że w Wiedźminie 3 będzie dynamiczna pogoda i płynna, przebiegająca ciągle (nie skokowo) zmiana pór doby, to ja również mam prawo twierdzić, że krasnoludzice miały brody.![]()
Mowa o figurach w Vergen przedstawiających krasnoludzkie kobiety.Wrócę na chatę, to zajrzę do Artbooka, jak zasugerował @P ATROL. Jak będziecie mieli rację, to cóż - trzeba będzie skorygować sygnaturkę.
E, tam - figury. Sfinks na ten przykład nie ma nosa.Mowa o figurach w Vergen przedstawiających krasnoludzkie kobiety.
Nic nie zmieniłeś, nadal jest kompletnie bez sensu.Ugiąłem się pod Waszym naciskiem i skorygowałem sygnaturkę.
Dałbym Wam wszystkim popisać sobie w mojej sygnaturce, gdyby nie fakt, że... jest moja. Regulaminu nie łamie. Cóż, przykro mi. Będziesz musiał jakoś z tym żyć.Nic nie zmieniłeś, nadal jest kompletnie bez sensu.
Gradlon Wielki, król Armoryki (Bretanii), miał córkę, królewnę Dahut, którą kochał ponad wszystko na świecie. Podarował jej już wszystko, co możliwe, a do listy podarunków postanowił dołączyć jeszcze miasto - i to nie byle jakie miasto. Rozkazał wybudować na wyspie Inis Sun (dziś Ile de Sein) cudowne Ys, perłę architektury. Ys leżało poniżej poziomu morza i było chronione przed wodą mocnymi murami i śluzą, do której tylko Gradlon miał klucz.
Dahut została panią i niepodzielną władczynią Ys. Była zaś owa królewna druidką, czarodziejką i wyznawczynią Bogini, o czym nie wiedział nikt, poza jednym tylko Corentinem, biskupem Kemper (dziś Quimper). Biskup podejrzewał (i słusznie), że bogactwo Ys bierze się z piractwa, i to piractwa czarnoksięskiego - będący na usługach Dahut smok napadał i grabił bowiem statki handlowe, a zdobycz znosił do miejskiego skarbca.
Dahut miała - oprócz zamiłowania do piractwa - nienasycone pragnienia seksualne. Co noc dostarczano jej do pałacu nowego kochanka, który podczas miłosnych igraszek musiał nosić jedwabną maskę. Była to jednak maska obłożona złym czarem - o świcie mięciutki jedwab zamieniał się w stal, a ostre kolce miażdżyły twarz nieszczęsnego miłośnika. Ciało zrzucano z murów, w kipiące morze.
Któregoś dnia zawitał do Ys młody i piękny książę, ustrojony w płaszcz z karminowego atłasu. Dahut zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Nie wiedziała, że był to sam lucyfer, który przybył, by ukarać jej rozwiązłość i całe niegodziwe pirackie miasto. Twierdzi się, że Szatana wezwał w modlitwach pobożny biskup Corentin. Niektórzy dodają, że duchowny pałał żądzą zemsty z prozaicznych powodów: Dahut dawała wszystkim, a jemu - choć prosił - nie.
Ale do rzeczy: omdlała od rozkoszy diabelskiej miłości Dahut całkiem straciła dla kochanka rozum i przystała na jego prośbę - wykradła ojcu klucz od chroniących Ys śluz. Diabeł zaś, jak to diabeł, śluzy otworzył i ryczące morze wdarło się do miasta. Fale w okamgnieniu zatopiły gród i zdławiły potępieńcze wrzaski tonących. Wszyscy mieszkańcy Ys - w tym i Dahut - zginęli. Ocalał jedynie dobry król Gradlon, którego do armorykańskiego lądu doniósł bezpiecznie wierny jego koń.
Do dziś dnia, gdy morze jest spokojne, rybacy z Douarnez, zarzucając sieci za Pointe du Raz, słyszą dobiegające spod wód bicie dzwonów Ys. Niektórzy mówią, że Ys wcale nie zginęło, lecz żyje i nadal bogaci się w morskiej otchłani, a któregoś dnia wynurzy się, jeszcze piękniejsze i bogatsze niż wprzódy.
Rękopis znaleziony w smoczej jaskini rozd. VII str. 148-149
Przypominam, że temat nie gryzie i można podsyłać mi linki do ciekawych dyskusji i materiałów.
Zaraz, ale skoro to fragment z Pani Jeziora, to już było nawiązanie do faktu dokonanego, ponieważ Rience zginął w Wieży Jaskółki.Malutki szczególik z krótkiej rozmowy Rience'a z Vattierem.
"- Do diabła, Vattier. Zapewniam, że nadal stoimy po waszej stronie, ja i Vilgefortz. No, przyznaję, oszukaliśmy was, dając fałszywą Cirillę, ale to w dobrej wierze było, w dobrej wierze, niech mnie utopią, jeśli łżę."
Pani Jeziora
Przebłysk jasnowidzenia ze strony Rience'a. Podejrzewam, że AS już dużo wcześniej wiedział, jak Rience skończy. Scena na jeziorze była prawdopodobnie jednym z tych elementów kluczowych, kamieni milowych, między które pisarz dokłada resztę książki.
(Wieża Jaskółki)- Co ma wisieć, nie utonie - odrzekła filozoficznie Kenna. - A katem nas nie straszcie, panie koroner. Bo nie wiada komu bliżej do rusztowania, wam czy nam.
Tubus przy szkieletach był tym, który został w Toussaint.(Wieża Jaskółki)
Ciekawe są dzieje twórczości Jaskra. Tubus z rękopisem został odnaleziony przez archeologów przy ludzkich kościach dwóch osób (prawdopodobnie Jaskra i jakiejś jego towarzyszki), lecz spalili go kopacze. Jednak kilkakrotnie wspomniane było, że ten tomik wierszy został wydany i był jednym z lepszych źródeł (o ile nie najlepszym) legendy o wiedźminie Geralcie. Czytała go choćby Nimue - Pani Jeziora oraz jej asystentka, adeptka Condwiramurs. Czyżby Jaskier nie rozstawał się z rękopisem nawet po jego wydaniu?
Skoro jednak tomik został ukończony i wydany pod tytułem "Pół wieku poezji", to znaczy że Jaskier nie umarł zanim nie dociągnął przynajmniej do siedemdziesiątki. Nie ma więc opcji, by kanonicznie zginął w Dzikim Gonie w jakichkolwiek okolicznościach.
Co z kolei nie ma wpływu na drugi akapit mojej wypowiedzi. Zakładając, że zaczął pisanie tomiku w wieku około 20 lat.Tubus przy szkieletach był tym, który został w Toussaint.