Wielu narzeka, że Triss jest za mało w grze, ale mnie jej wątek dostarczył całkiem silnych przeżyć (choć, podobnie jak książkowy wiedźmin, jestem zakochany w Yenn ;p ).
PONIŻEJ SAME SPOILERY!!!
Chodzi o zadanie infiltracji siedziby łowców czarownic. Triss instruuje wiedźmina, że gotowa jest znieść bliżej nieokreślone "złe traktowanie" ze strony łowców, że to jedyne wyjście, ona sobie poradzi, a wiedźmin ma się nie przejmować i robić swoje (tj. wyciągać informacje z Mengego). Podszedłem do tego zadania na zasadzie, że nie jestem tu od główkowania, czarodziejka wie co robi, a ja będę wykonywał jej polecenia (mimo, że od początku plan wydawał mi się idiotyczny, ale co ja tam wiem - jestem tylko "fizycznym" wiedźminem).
Potem jest wiadoma scena, w czasie której słychać jak Triss jest torturowana. Nie mogąc spokojnie znosić jej cierpienia, starałem się maksymalnie skrócić rozmowę i nie zapytałem o skarb. W efekcie, zmarnowałem nawet ten nikły pożytek z poświęcenia czarodziejki, który można było uzyskać. Wtedy o tym nie wiedziałem, ale to mało ważne: wiedziałem, że cierpienia Triss były zupełnie niewspółmierne do sytuacji i uzyskanych efektów - no ale grałem dalej.
Potem było kolejne zadanie, ucieczka młodego Alberta podczas balu maskowego. Zauważyłem, że Triss w ogrodzie podejrzanie szybko się upiła i dość histerycznie dąży do stworzenia intymnej sytuacji. Jako wierny Yenn, nie pocałowałem jej, choć bardzo chciałem jej podziękować za pomoc i jakoś wynagrodzić cierpienia. A potem przyszła scena, która mnie rozłożyła emocjonalnie: gdy w stajni ona wspomina niedawne zdarzenie przy fontannie, wiedźmin mówi, że nic się nie stało, a ona na chwilę odwraca się tyłem (a przodem do gracza) z oczami pełnymi łez i rozpaczą wypisaną na twarzy.
W tym momencie zrozumiałem jej motywację (to o czym tu piszecie, że ona rozpaczliwie kocha Geralta), że dla niego zgodziła się być torturowana, że akcja w siedzibie łowcy czarownic wcale nie była wykalkulowana na zimno, tylko to było poświęcenie w imię miłości. Miałem dość: mam prawo odtrącić inną kobietę, nawet tak dobrą i pełną poświęcenia (mówię o postaci Triss z gry, nie z książek), ale k..wa przynajmniej niech nie wyrywają jej dla mnie paznokci! Wczytałem save sprzed rozmowy z Mengem (czego staram się nie robić - tj. nie cofać podjętych decyzji) i tym razem wyrżnąłem całą tę zgraję sadystów.
Także z mojej strony gratulacje dla autorów gry, bo stworzyli naprawdę wciągający wątek fabularny.