Forums
Games
Cyberpunk 2077 Thronebreaker: The Witcher Tales GWENT®: The Witcher Card Game The Witcher 3: Wild Hunt The Witcher 2: Assassins of Kings The Witcher The Witcher Adventure Game
Jobs Store Support Log in Register
Forums - CD PROJEKT RED
Menu
Forums - CD PROJEKT RED
  • Najnowsze
  • AKTUALNOŚCI
  • DZIAŁ OGÓLNY
    SUGESTIE
  • FABUŁA
    ZADANIA GŁÓWNE ZADANIA POBOCZNE KONTRAKTY
  • ROZGRYWKA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    PC XBOX PLAYSTATION
  • SPOŁECZNOŚĆ
    TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA) TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA) INNE GRY
  • RED Tracker
    Cyberpunk Seria gier Wiedźmin GWINT
ZADANIA GŁÓWNE
ZADANIA POBOCZNE
KONTRAKTY
Menu

Register

[SPOILERY] Cyberpunk 2077 – zakończenia gry (dyskusja)

+
Prev
  • 1
  • …

    Go to page

  • 8
  • 9
  • 10
First Prev 10 of 10

Go to page

Fantazjel

Fantazjel

Senior user
#181
Jan 15, 2021
Oj tak, dyskusja była nadzwyczaj owocna, też rozszerzyłem sobie postrzeganie, bo dałeś mi świeżą perspektywę i wszedłem głębiej w temat niż pierwotnie.

THANKS, CHOOM!
1610716256622.png
 
  • RED Point
Reactions: klos484 and Crusher93
klos484

klos484

Fresh user
#182
Jan 16, 2021
Hej,

Do upartego będę powtarzał. Wlewanie świadomości z biologicznego ciała w sieć w Cyberze - w przypadku Relic 2.0 to nie kopiowanie. Nie do końca można przeprowadzić analogię kopiowania pliku (bytu cyfrowego na byt cyfrowy).
To jak wlewanie wody z kubka do kubka - to ta sama woda, a nie kopia wody. Zmienia się naczynie. A przez to kształt wody, ale nie jej esencjonalność.

Przypominam, że w tym świecie łączysz protezę z nerwami i jest git. Masz nową rękę.
Są jakieś echa odrzuceń przeszczepów (zapiski w drzazgach) i cyberpsychoza, ale nie ma np. neuropozyny z Deus Exa.
Click to expand...
- Zgadzam się z tym i dodam tylko że w tym zawarte są wszelkie doświadczenia, przemyślenia, emocje, które są w stanie okazać. Nie każda osobowość^ jest w stanie sobie z czymś takim poradzić.
Johnny Silverhand - Pozostał tym samym d%^ki%m :) Lizzy Wizzy - zaś nie wytrzymała (wiem, trochę inny przypadek :p)
Jest wiele innych przykładów gdzie coś podobnego miało miejsce np. Łowcy Androidów, Ghost in the Shell, Oko Jelenia, Avatar.

Wcześniej byłem przekonany, że to już koniec z V. a teraz to już nie jestem tego taki pewien...
(V. rozstaje się raczej w gniewie więc tej przemiany nie widzę).
Zastanawiam się... Czy czasem nie rozsądniejszym rozwiezieniem nie było by oddanie ciała i liczyć na kolejne przelanie świadomości.
Mimo wszystko, jakoś dziwnie będzie się grać w DLC gdzie będzie się wiedziało że się i tak zginie ;/ ( relacja z V. i ze światem została zbudowana - a tu w pewnym momencie jest roztrzaskiwana?! ).
Jestem bardzo ciekawy co będzie dalej z CP2077 - szybko niestety się nie dowiemy bo REDzi mają obecnie sporo problemów a gra powstawała około 4-5lat? (poprawione z 8lat / różne informacje więc nie jestem w stanie zweryfikować..) i nadal jest sporo do poprawy (╥_╥).
 
Last edited: Jan 16, 2021
  • RED Point
Reactions: Crusher93
Fantazjel

Fantazjel

Senior user
#183
Jan 16, 2021
Gra nie powstawała 8 lat tak naprawdę.
8 lat temu Redzi dostali licencje i wypuścili trailer zdradzający to, co będą robić po Wiedźminie 3. Chcieli robić te dwie produkcje symultanicznie, ale przeliczyli się z mocami przerobowymi i całe studio łatało Dziki Gon. Realna produkcja CB2077 zaczęła się gdzieś po Krwi i winie, czyli po maju 2016. Do tego podobno pierwotna koncepcja poszła do kosza i preprodukowali od nowa (Właściwie został tylko ukłon - quest "Personal Responsibility"). Po drodze był jeszcze Gwint i samodzielny dodatek fabularny do niego.
Czyli w praktyce 3-4 lata na ambitny projekt [kompleksowego miasta i interaktywnej, immersywnej historii-narracji], do którego musiały na ostatniej prostej dołączać studia zewnętrzne, w tym osławiony z optymalizacji portów pecetowych QLOC.

Cóż, mam nadzieję, że to sparzenie się nie będzie początkiem końca, a raczej uczeniem się na błędach - by dostosować ambicje do rzeczywistości, nie rushować z projektem, by zadowolić inwestorów i słuchać swoich pracowników [komunikacja!!!], nie zmuszać psychicznym backdoorem do crunchu, rushy i siedzenia cicho. I wtedy może spotkamy się 2078. I szczęki nam opadną z wrażenia.
 
  • RED Point
Reactions: Crusher93 and klos484
ElMaro1989

ElMaro1989

Fresh user
#184
Monday at 1:15 PM
Pozwoliłem sobie skopiować przemyślenia na temat zakończenia fabuły i jak mogą wyglądać późniejsze wydarzenia z innego wątku:

"Arasaka - broniłem się przed uznaniem tego zakończenia, ale wydaje się być najlepsze w kontekście dlc i przyszłości naszych bohaterów w ogóle. Otóż mamy powrót Saburo (Yorinobu tak naprawdę nie jest antagonistą, co potwierdza mówiąc o "Staniu się bombą", no i Arasaka jakoś za bardzo nas nie ściga w trakcie fabuły, można odnieść wrażenie, że wręcz wyświadczamy przysługę juniorowi robiąc zadymy).

Po podpisaniu kontraktu V trafia na półeczkę, na której zapewne już czeka Yorinobu (no raczej, że nie usunęli jego świadomości, mimo wszystko to rodzina) oraz Silverhand. Dlaczego Silverhand? Nie ma co wierzyć w słowa Arasaki, że go usunęli, tarot Misty także zdaje się to potwierdzać mówiąc, że powinniśmy patrzeć na ręce naszym nowym znajomym, a nie po to siedział 50 lat w Relicu, aby mając go znowu w garści oraz przystosowane ciało i znając sposób na kontakt dać sobie spokój z dorwaniem Alt (swoją drogą Alt nieźle ściemnia udając, że nie jest już Alt i że Johnny widzi to co chce zobaczyć, a pokazała się tylko dlatego, że rozpoznaje jego engram - engram z którym w sieci nigdy nie miała do czynienia).

Kluczową rolę może tu odegrać też Takemura, który będzie wybierać między lojalnością wobec korpo, a przyjacielem (sam był zaskoczony powrotem Saburo i chciał w locie zatłuc Hellmana za słowa skierowane do V). Może dojść do sytuacji, że Silverhand jako V zostanie uwolniony i raczej na pewno nawiąże kontakt z pozostałymi bohaterami jak Rouge, Panam i Viktor (nawet z Judy, której zdolności mogłyby sporo pomóc - braindance'a V jeszcze nie widzieliśmy), aby uratować V i przy okazji nakopać korposom (może też zostać celowo uwolniony mając zapisany konstrukt V jako bezpiecznik w razie buntu - no niby nie mogli tego V uratować, ale jakoś bardzo jest im na rękę taki rozwój sytuacji i mogli znowu ściemnić, że nie są w stanie mu pomóc).

Kolejną ciekawostką jest fakt, że znaleźliśmy ciało Bartmossa (po kilkudziesięciu, w świetnym stanie, w działającej lodówce na wyspisku), tymczasem po ciele Johnnego ani śladu, nawet kości, nic. Być może nie tylko świadomość Silverhanda została wykorzystana, a także ciało. Saburo dążył do nieśmiertelności (oraz władzy nad umysłami najpotężniejszych poprzez zaszczepianie swojej woli w konstrukcie), ale co to za nieśmiertelność bez własnego ciała (znaczy pożyczone dobre, ale to wciąż nie to samo).
I tu może pojawić się motyw klonowania (ciało Johnnego mogło być królikiem doświadczalnym), gdzie także może dojść do mega plot twistu. Zwłaszcza mając możliwość uwolnienia także Alt i konsekwencji jakie się z tym wiążą. Czy to Alt, czy już dzikie SI, które widzieliśmy w przypadku Peralezów, a które musiało posiłkować się fizycznymi pośrednikami by mieszać im w głowach. Mając fizyczną postać Alt jako dzikie SI może narobić niezłe zamieszanie."

Zakończenie Arasaki wydaje się być ujowe, ale jednocześnie może oferować więcej ścieżek w przyszłości, zakończenie z Johnnym może być do tego zbliżone, może próbować ratować V, ale komu miałby on przy okazji skopać tyłek skoro Saburo siedzi w relicu, Hanako nie żyje (w którymś zakonczeniu na bank jej się zeszło), a Yorinobu sam niszczy Arasake, a jedyna osoba, która chce go zatłuc to Panam. Brak naturalnych wrogów może dla tego chłopa stanowić duży problem.
 
  • RED Point
Reactions: klos484
R

rafaellomistrz

Rookie
#185
Wednesday at 6:40 PM
UWAGA SPOILER ALERT

Cześć CD Projekt RED,

Nazywam się Rafał, mam 24 lata, studiuję fizjoterapię. Rozumiem, że ten czas jest dla was ciężki z różnych powodów. Jednakże chce wam powiedzieć, że grając w Cyberpunka 2077, spędząc tam 103h grając mężczynzą, bawiąc się wybitnie mimo bugów i zacięć w grze ostatnia minuta, dokładnie ostatni telefon od Panam przy zakończeniu fabuły, a dokładnie nagranie wiadomości na pocztę głosową od niej na napisach końcowych, że tak ujmę pozostawiło mnie w niesamowitym złym smaku po 103h spędzonych w grze. Linia fabularna z Panam zakończona. Wyjazd z Panam i Aldecaldos z miasta, zrobione. Czyli ending z Aldecaldos. Wycisłem z tej gry wiele. I wiele z niej jeszcze wycisnę. Jednakże przedstawię wam jak to odbieram. Przeglądając internet i reakcję graczy, wielu z nas również mogłoby się pod to podpiąć co napiszę. Moi drodzy, nie lubię kiedy na zakończeniu gry zostawia się otwarty ocean myśli i niewiadomych co będzie dalej. Po prostu dopowiedzenie sobie co będzie dalej, jest dla mnie kiepskim rozwiązaniem. Lepszy jest twardo postawiony mur i wiesz na czym stoisz niż samo dopowiadanie, ALE to przegryzę bez problemu. Więc jakby to tylko moje osobiste zdanie o tym. Szanuję taką decyzję, zawszę daje jakąś furtkę na przyszłość. Druga rzecz wiąże się z budowaniem immersji. Teraz trochę życia. Każdemu zawsze kiedyś wiatr w oczy cnie. Życie jest takie, że raz klepie nas po plecach a raz po dupie, czasem nawet nokautuje i jest ciężko psychicznie się podnieść. Tutaj wchodzi budowanie immersji i trochę fizjologii człowieka. Ludzie robią grę, w grze są postacie, które są ludzmi. Ludzie grają w gry. Nasz mózg jest bardzo nastawiony na człowieka. Po prostu taka genetyka i ewolucja. Teraz kwiestia uczuć. Każde uczucie wiąże się z wyrzutem odpowiednich hormonów, które wprowadzają nas w określony stan, mood, chumor, zwał jak zwał. Mając do czynienia z taką zaawansowaną technologią, którą wykorzystujecie w grach to nie da się w 100% przejść obok tego obojętnie. Mimika twarzy, ton głosu, czyny. To wszystko czynnik ludzki, którego bodźcowanie dostajemy właśnie od ekranu monitora czy telewizora. Każdy z nas to rozumie I czuje co jest grane. Dobrze o tym wiecie. Macie zapewne wielu specjalistów z różnych dziedzin nauki. Dobrze wiecie o Misty, i jej tarocie. Tarot nie kłamał, zdradzał ułamek fabuły i było to zawsze prawdą. Taki fajny smaczek. Nie każdy tarot od Misty na zakończeniu był pozytywny. Jeżeli popełniłeś samobójstwo to każda postać o tym wie. Wybrałeś życie to też o tym wiedzą. I tutaj pragnę wprowadzic moje rozczarowanie. Popatrzcie na to. Dostaje postać poboczną, chodzi tu o Panam. Postać poboczna, z którą można zrobić zakończenie gry. Naprawde WOW! Kończe jej linie fabularną, zresztą jak od każdej postaci pobocznej. I robię jej ending. Wiecie jak się kończy. Powołam się na tarot Misty, że jest nadzieja. Ale tutaj wspomniany telefon od Panam: plany wam nie wyszły jak miały, bycie liderem klanu jest trudne, pochłaniające i że wróci do Cb jak najszybciej. To moi drodzy nie jest happy ending dla tego endingu. Całe to budowanie immersji poszłoooo... I co gorsza teraz wezmę pod uwagę inne zakończenia. W każdym innym zakończeniu czuć, że jesteśmy dla Panam naprawdę ważni. To jedyna osoba w całej grze, która jest w stanie poświęcić wiele i jedyna postać w grze, która ma jakiekolwiek uczuciowe kwestie dialogowe na napisach końcowych po zakończeniu jej linii fabularnej. Całe budowanie immersji tutaj runęło. Po jednej minucie na samym końcu. Tak jak mówię. Dostajemy tutaj kolejnego HITA, jakby tego było mało w życiu. I wiecie co? Nawet dla mnie jedyną opcją na brak tego niepotrzebnego HITA jest dodatek z Aldecaldos, który jest zakończony tym w końcu happy endem. Dam przykład Final’a XV. Noctis ginie, ratuje świat, poświęca się, wraca do swojej ukochanej. Piękny ending, który jest właśnie takim twardym murem i pozwala wziąć pare głębokich oddechów i powiedzieć: WOW było świetnie. Wywołaliście kontrowersje tymi endingami i dobrze, ale musicie dać coś na ranę, którą zrobiliście. Sory, takie moje odczucia. Naprawdę robiąc jakikolwiek dodatek z Aldecaldos po zakończonej fabule, oczywiście z jakimś happy endem to przywłaszczycie sobie fanów na nowo. Taka psychologia troszke prawda? Jeżeli nie chcecie go wziąć pod uwagę jako kanoniczne zakończenie. To chociaż cokolwiek, gdzie będzie Panam. Sory naprawdę, zrobiliście postać która daje niesamowicie silną więź emocjonalną i to tak to jest tylko postać, to jest tylko gra. Mówiłem już jak to wszystko w prosty sposób działa, bo taka już jest nasza fizjologia. Osobiście czuję również, że nie został wykorzystany potencjał otwartego świata do budowania relacji z postaciami pobocznymi. Ale to temat na inną pogawędkę. Mam szczerą nadzieję, że to właśnie ktoś przeczyta. Mam również szczerą nadzieję, że weźniecie mój wywód chociaż troszeczkę pod uwagę, ponieważ myślę, że warto o tym Wam powiedzieć. Dziękuję.

Wszystkiego dobrego i pozdrawiam serdecznie
 
sebogothic

sebogothic

Forum veteran
#186
Wednesday at 7:55 PM
Kiedyś, jeśli gra miała kilka zakończeń i można je było łatwo zobaczyć bez przechodzenia całej gry od nowa nigdy nie korzystałem z opcji sprawdzenia pozostałych. Brałem zakończenie, które uważałem za słuszne i na tym kończyła się historia mojego bohatera. Jednak od jakiegoś czasu staram się sprawdzić każdą dostępną opcję. Nie wiadomo kiedy ponownie zagram w daną grę. Może nigdy?

Pod względem reaktywności i nieliniowości urzekło mnie chociażby takie Alpha Protocol w którym ostatnią misję przechodziłem chyba z 5 razy i za każdym razem wydarzenia mogły się potoczyć nieco inaczej. I najlepsze jest to, że można zagrać tutaj takim sukinsynem, że głowa mała.

20210119201413_1.jpg

CP2077 też posiada całkiem sporo odmiennych zakończeń, choć część z nich się powtarza, z niewielkimi niuansami:

1) pomoc Rouge - przechodzimy jako Johnny, sama misja jest w porządku, za dużo walki nie ma, bo Alt załatwia prawie wszystkich po drodze

a) zakończenie jako V - jest trochę dziwne. V leci w kosmos na ostatnią misję (napad na kasyno) i w przestrzeni kosmicznej rozszczelnia mu się hełm. Najprawdopodobniej ginie. Zadanie zleca Mr. Blue Eyes, coś mi się zdaje, że to on stał za kontrolowaniem Peralezów. Wydaje mi się, że padło coś wtedy o ludziach o niebieskich oczach. Na pewno o nich mówił ten "foliarz". Ale jaki miał cel uśmiercając V? Przecież i tak mu za wiele życia nie zostało. Czyżby to jak postąpiliśmy w queście dla Peralezów miało na to wpływ? No i w sumie szkoda, że w tym zakończeniu nie mieliśmy opcji wyjechania razem z Pam z Night City, bo ostatnia sekwencja zaczyna się właśnie od wspólnego prysznica.

b) zakończenie jako Johnny - całkiem sympatyczne, Johnny pakuje manatki, kupuje gitarrrę jakiemuś chłopaczkowi, odkłada fanty V oraz Rouge na smętarzu i wyjeżdża prawilnie z miasta autobusem.

2) pomoc Panam - misja ta u mnie była dużo bardziej zabugowana niż poprzednia. Kilka razy musiałem wczytywać grę, bo jakiś przeciwnik wleciał pod ziemię.

a) zakończenie jako V - najbardziej pozytywne. Opuszczamy NC z wybranką serca i całą nomadzką rodziną. Może V nie zostało dużo czasu, ale wykorzysta go najlepiej jak można

b) zakończenie jako Johnny - nie różni się od zakończenia 1b tyle tylko, że Rouge żyje. Miałem nadzieję, że może odwiedzimy ją w Afterlife, ale nic z tego.

3) zakończenie Arasaki - w Bloodlines zaufanie Japonce też sprawiało, iż nasz bohater srogo tego żałował. Jest coś kojimowego w tym zakończeniu, kiedy jesteśmy poddawani serii powtarzających się testów. Osiągniecie Diabeł przyznawane jest jeśli w tym zakończeniu obecny jest Takemura, ale jego obecność niezbyt wnosi do samej misji. W siedzibie Arasaki po prostu nam towarzyszy, a na stacji orbitalnej przyjeżdża zamiast Hellmana by złożyć nam propozycję nie do odrzucenia:

a) zgranie V do chipa - chyba nie trzeba dużo dodawać. Niezbyt dobrze to brzmi: dać zgrać siebie na pendrive'a jakiejś korporacji

b) powrót na Ziemię - tu też nie ma co roztrząsać, V wraca na Ziemię i możemy się domyślać jak wyglądają jego ostatnie chwile. Czy wrócił do Pam?

4) przejście jako samotny wilk - nie mogłem tego sprawdzić. Czytałem, że w chwili wyboru trzeba czekać aż Johnny sam to zaproponuje. Czekałem, czekałem i nic. A byłem z nim w miarę dobrych stosunkach. Z tego co czytałem to same zakończenia nie różnią się od tych z punktu 1 z tą różnicą, że Rouge żyje, a samą misję przechodzimy jako V, nie Johnny. No i nie możemy zapisywać i zginąć w jej trakcie.

5) samobój - najprostsze, najkrótsze zakończenie. Też ma swój urok. Cokolwiek nie zrobimy V i tak czeka śmierć, więc można odejść na własnych warunkach bez narażania kogokolwiek.

Może w którymś momencie coś pokręciłem, wiec jakby coś to proszę mnie poprawić.
 
Last edited: Thursday at 3:39 AM
Prev
  • 1
  • …

    Go to page

  • 8
  • 9
  • 10
First Prev 10 of 10

Go to page

Share:
Facebook Twitter Reddit Pinterest Tumblr WhatsApp Email Link
  • English
    English Polski (Polish) Deutsch (German) Русский (Russian) Français (French) Português brasileiro (Brazilian Portuguese) Italiano (Italian) 日本語 (Japanese) Español (Spanish)

STAY CONNECTED

Facebook Twitter YouTube
CDProjekt RED
  • Contact administration
  • User agreement
  • Privacy policy
  • Cookie policy
  • Press Center
© 2018 CD PROJEKT S.A. ALL RIGHTS RESERVED

CD PROJEKT®, Cyberpunk®, Cyberpunk 2077® are registered trademarks of CD PROJEKT S.A. © 2018 CD PROJEKT S.A. All rights reserved. All other copyrights and trademarks are the property of their respective owners.

Forum software by XenForo® © 2010-2020 XenForo Ltd.