Nie będę wchodził w temat Soulkillera, bo jak dla mnie cała idea tego narzędzia jest trochę niespójna.
Czy w ogóle Alt po wejściu V do Soulkillera wspomina w którymś z zakończeń, że również może go czytać jak kod? Ja tego chyba nie kojarzę.
Poszlaka:
Co właściwie obrazuje ogólnie przyjętą duchowość w Cyberpunk? Misty. To ona odpowiada za to, aby przekazać Vi ten nadprzyrodzony punkt widzenia, jej Tarot symbolizuje przeznaczenie, wizję przyszłości. W zakończeniu z Panam jest on całkowicie pozytywny. Powóz, Kochankowie i Słońce.
Porzucenie naszyjnika z kulą przez V świadczy raczej o tym, że odrzuca śmierć, bo naszyjnik nierozerwalnie symbolizował właśnie tek aspekt w przygodzie z V- śmierć, powrót i "oczekiwanie na kolejną śmierć", on jednak poszedł krok dalej, przeskoczył śmierć.
W zakończeniu z Nomadami, mamy również telefon od Panam, której nie ma w obozie. Można odczytać to dosyć pesymistycznie, ale zestawiając to z wiadomością od Misty kompletnie to nie pasuje. Czy Panam przestała widzieć w V starego V? Nie sądzę, to szczera babka. A powiedziała jednoznacznie, że jest dla niej "most important". Dlaczego V nie ma przy Panam? Dobre pytanie. Trochę mam wrażenie, że Redzi zrobili to specjalnie- tak żeby nie było super cukierkowo

W końcu, w przypadku romansu z Judy wszystko jest okej.
W przypadku wątku Panam i V to słowa Saula, które cytuje Panam przy ostatnim pożegnaniu z Night City- że prawdziwą wolność można poczuć jedynie wtedy, kiedy nie ma się na nikim odpowiedzialności- coś takiego. V odbiera to dosyć pozytywnie, dla mnie brzmiało to trochę tak, jakby Panam czuła ciężar ofiar, które musiały ponieść śmierć- nie oszukujmy się, V bardzo ryzykuje prosząc o pomoc Panam- atak na Mikoshi to prawie samobójcza misja, która właściwie nie miała prawa się udać. Choćby słowa Panam w późniejszym momencie "Teraz już nie musisz się o wszystko martwić, nie jest wszystko na Twojej głowie" świadczą o tym, że V stał się częścią czegoś większego, powstały pewnego rodzaju więzy krwi. Nic tak nie spaja i nie buduje, jak odpowiedzialność, czy krew którą się wzajemnie za siebie przelało. Co jest jednak ideą prawdziwego człowieczeństwa? Czyż nie to, że życie ma wartość bezcenną? Że w jego obronie powinniśmy zrobić wszystko, oczywiście w granicach etyki i moralności. Maszyny mają to do siebie, że się wyłącza, jeśli nie opłaca się już ich utrzymać włączonych, przynoszą zbyt duże koszty. Ciężka sprawa z tym zakończeniem.
No i ta Iliada, którą można znaleźć w ostatniej scenie- ona również świadczy o tym, że zakończenie jest pozytywne. Świadczy o tym, że wybraliśmy drogę nieco sprzeczną z ideą Cyberpunka, ale jakże mądrą i sensowną- ludzkie relacje i uczucia nad chwałę i status legendy Night City.
Jest też pewna symbolika w tym co definiować jako człowieczeństwo i duszę. Johnny stracił Alt i zaczął dążyć do śmierci, bo nie miał już nikogo. Może na nowo narodzić się do życia, kiedy zwiąże się na nowo z Rogue i poniesie konsekwencje tego związku- Rogue zginie.
V stracił Jackiego (w tamtym momencie jedynego przyjaciela) i również od tej pory jego ścieżka dążyła ku śmierci. Była przepełniona heroicznymi czynami, walką i krwią (tak samo jak Johnnego), ale to co odróżniło V od Johnnego w tamtym momencie (dlaczego nie umarł) to fakt, że V zaczął żyć. Johnny po śmieci Alt chciał się jedynie zemścić i zniszczyć ten korporacyjny shit, który mu ją odebrał.
V ma możliwość ukończenia misji pobocznych (Panam, Judy), które przecież z racjonalnego punktu widzenia nie mają sensu (przecież Vi umiera, a każda sekunda ma znaczenie). Jednak, te wątki poboczne trochę symbolizują jak dla mnie sens prawdziwego człowieczeństwa, które nie działa jak program dążący do uzyskania efektu przy maksymalnej optymalizacji, ale jest czymś więcej.
Powóz, Kochankowie i Słońce! Wszystko będzie dobrze
