jakąś wiedzę na pewne tematy (członkowie forum w grze [chciałbym żeby to się znowu pojawiło:cheers:], "Napoleonowanie" Foltesta itp.).
No i to jest akurat przykład dobrego EE - bez nachalności, mieszczący się w
lore Wiedźminlandu. Nawiązanie do LotR czy AC (Altair w stogu siana) były wybijające (złe), bo jako odwołujące się do innych
lore teoretycznie były zrozumiałe tylko dla gracza, a nie postaci w grze. W skrócie - Foltest mógł przypadkowo powiedzieć to samo co Napoleon, ale Geralt nie mógł nawiązać do pierścieni czy asasynów.
Moim zdaniem najlepsze są następujące rodzaje EE:
- fabularne, nawiązujące do utworów literackich czy rzeczywistych wydarzeń (np. Balladyna w W1, Prison Break w prologu W2)
- cytaty "wkładalne" w usta postaci w grze (zgodnie z ww. rozróżnieniem)
- nawiązania w nazwach własnych, nazwiskach (Vandergrift)...
- ...przedmiotach (o ile nie "kłócących się" z technologią danego świata), np. butelki a la Diablo u Detmolda, Miś u wiedźm w W3, lodówka Indiany Jonesa w Fallout: New Vegas...
- ...czy budowlach (np. Żuraw gdański we Flotsam)
Zaś przeciwnie, niezbyt dobrze wychodzą wszelkie "klimatowybijacze":
- odwołujące się do wiedzy niedostępnej dla danej postaci, tzn. zrozumiałej tylko dla gracza (chyba że bardzo oględne, np. Blazkowic czy Xena w W2)
- łamiące "czwartą ścianę"
- odwołujące się do "niskiej" kultury popularnej - np. Naizdup w W2, czy Mięsny Jeż w Diablo III - chyba że w grze świadomie oscylującej na tym poziomie (np. Saints Row, Duke Nukem)
Dalej, EE nie powinny być zbyt nachalne - tutaj przykład questu z Vergen "a la Moria", gdzie nawiązywano do LotR niby bez łamania ww. zasady, ale w ilości tworzącej po prostu przesyt. Dobrym przykładem nienachalnych EE były nazwy questów w W2, nawiązujące do różnych filmów.
Wreszcie przydałoby się trochę EE trudno wytłumaczalnych, "zagwozdek". Coś jak Rektor/Provost w Wasteland 2 (Fargo jest znany z takich pomysłów), którego chyba jeszcze nikt nie "rozpracował".
Warto wspomnieć, że EE mogą być w pełni osadzone w danym
lore, szczególnie łatwo w przypadku Wiedźmina, który przecież odwołuje się do twórczości Sapkowskiego. Przykładem takiego EE są plakaty sklepu Schuttenbacha w W1. Ale można też tworzyć EE tego typu, nie wymagające wiedzy czytelniczej, a "jedynie" pewnego wysiłku w samej grze - tutaj nasuwa się dość słynne EE z duchem zabitej żony w najnowszym GTA, do którego trzeba conieco poszukać i w samym świecie gry, tamtejszym "internecie", jak i znaleźć się we właściwym miejscu o właściwej porze.
Oczywiście jest to wyliczanka z dość płynną granicą. To trochę jak z dowcipami - dużo zależy od sposobu w jaki się je opowiada, a każdy można zepsuć późniejszym "łopatologicznym" tłumaczeniem sensu. Tutaj podam przykład EE z Altairem - komentarz Geralta "nigdy się nie nauczą" był chyba właśnie "krokiem za dużo". Z drugiej strony, wykorzystanie głagolicy czy run futhark, pochodzących przecież z "naszego" świata, jest fajnym EE dzięki swojej nienachalności, oraz zmuszaniu gracza do przyjemnego wysiłku.