Właśnie zacząłem
Serca z kamienia, jestem na samym początku, ale mam mieszane uczucia względem podbitego poziomu trudności. No, żeby gościa, który z powierzchni ziemi zmiótł Dziki Gon (nie mówiąc o wszystkich gryfach, kuroliszkach, biesach, wiwernach), bez największego problemu rozwalały dziki? Może to w ramach zemsty za braci z Gonu? Zanim pojechałem do Oxenfurtu zabrałem się za misję poboczną z Zakonem Płonącej Róży. Gdy docieramy do ich bazy mamy trzy kwestie i niezależnie co byśmy wybrali wszystkie prowadzą do walki (hehe ceeRPeGie) z ok. 10 przeciwnikami. Już tutaj widać idiotyzm zastosowanej mechaniki, bo nawet jeśli idzie nam dosyć dobrze to może się tak zdarzyć, iż ciosy kilku przeciwników się skumulują i zginiemy od razu, mimo, iż chwilę wcześniej mieliśmy cały pasek życia. A gdy przełączyłem się na normal to wydawało mi się, iż jest jeszcze trudniej, niż na Krew, Pot i Łzy.
A tak w ogóle to nie chciało szukać mi się tego rynsztunku Wilka. Gdy tak zobaczyłem w poradniku jak porozsiewane są te wszystkie schematy to mi się odechciało. Co innego jeśli gra się już od początku z tym DLC to wtedy większość tych miejsc odwiedzamy przy okazji, tak samo jak przy schematach szkół Niedźwiedzia i Gryfa. Zakupiłem sobie we Wrońcach nilfgaardzki rynsztunek, który dosyć fajnie wygląda i statystyki ma takie jak mistrzowskie pancerze wiedźmińskich szkół. No i nie trzeba latać po całym świecie w poszukiwaniu schematów.
Samego rdzenia dodatku jeszcze nie zacząłem i mimo pewnych żali wylewanych powyżej to jestem dobrej myśli.

Tym bardziej, że w kontekście
Wiedźmina 3 narzekam głównie na mechanikę, która bardziej pasowałaby do
Diablo III z kolejnymi sezonami i statystykami wyjętymi z tyłka. Zawsze tak myślałem, że liczba 100 w erpegach jest takim ucieleśnieniem potęgi, kiedy to dobijamy na maksa. A w W3 to jest nic, już od początku mamy miecz z ok. 60 obrażeń. W dodatku
Krew i Wino statystki będą jeszcze bardziej przegięte.