Och, oczywiście, że:- ważne, że się nie stoi w miejscu- człowiek kształtuje siebie przez cale życie- sacrum każdy ma swojeAle:- kierunek jest ważniejszy, niż Ci się zdaje. W starożytnym Rzymie Neron pluskał się z nagimi dziećmi w basenie, bo to mu stymulowało potencję. I nikogo to nie bulwersowało, bo skoro jego matka mogła robić zawody, kto przyjmie więcej klientów w domu rozpusty, a dziad zrobił konia senatorem bynajmniej nie w celach krytyki senatu, to co tam ten jeden krok dalej znaczył. I kolejny. I kolejny. I Rzym upadł. Analogia do sztuki dla mnie czytelna. Skoro sztuka nas kształtuje, to jak ukształtuje tych, którzy nie trwaja wiernie przy pewnych zasadach; tych młodych, niepewnych bądź całkiem nieświadomych tego, co ważne? Przełkną, uznają za normę. Za normę!- czym innym jest dyskusja osób już mocno ukształtowanych i zdających sobie sprawę z niewłaściwości pewnego kierunku, a czym innym - prezentacja takich 'dzieł' ludziom, którzy na historii spali, uwagi babci traktują jako starcze umoralnianie, a film czy ksiażkę oceniają w kategoriach 'fajnej rąbanki' i taki np 'Między słowami' to flaki z olejem. Wiek nieistotny.- sacrum każdy ma swoje, ale są pewne uniwersalne normy, których przekraczanie bądź łamanie jest równoznaczne z cofaniem się.Krótko mówiąc - nazwanie tego sztuką, oficjalne uznanie podobnych przedsięwzięć za właściwie, dopuszczenie do tego wszystkich bez jakiegokolwiek względu na wiek, wykształcenie, poziom=upublicznienie... to błąd.Zewsząd epatuje brzydota, wolna amerykanka, dostęp do największych wypaczeń, jeśli się wie, gdzie szukać.Jeśli nie będzie nad tym żadnej kontroli - a wobec braku czasu na dyskusję, kontroli brak - to się stoczymy.Bo ta wystawa to nie margines.Nagłośniona przez media, to już mainstream, a więc dla tych wolniej myślących - norma, jak pisałam.I pytam ponownie: co będzie, kiedy zabraknie tabu do łamiania, sacrum do uderzania? Kiedy wszystko będzie wolno?Potop, proponuję. I od nowa.