Jiti i Undomiel - przedstawiliście dwa dość wyraźne i odmienne stanowiska i myślę, że to jest właśnie obraz naszego świata. Jedni nazwą współczesny świat chorym, pozbawionym wartości i zasad moralnych, które zastąpiła komercja i sztuka marketingu. Inni nazwą go kolejnym etapem rozwoju ludzkości, złotą erą człowieka, która pozbawiła ludzi zabobonów, dzięki technologii pozwoliła komunikować się i dostarczać wiedzy w prosty sposób. Wydaje mi się jednak, że ludzkość staje powoli na progu zmiany pewnego spostrzegania świata. Bo jeśli wydaje się nam, że wszystko już wiemy, to zaczniemy się zastanawiać dokąd dążymy, przez co też zaczniemy szanować zasady które panowały od wieków. Czy na pewno możemy mówić, że wkraczamy w jakiś nowy etap? W sztyce poszczególne etapy nazywamy średniowieczem, barokiem, renesansem i tak dalej. Sztukę dzisiejszą nazwałbym jakimś nowoczesnym barokiem, gdzie ta cała bogatość kipi aż w formie efektów specjalnych, możliwościach tworzenia i dotarcia sztuki, oraz brakiem tematów tabu. Dzisiejszy świat stawia na możliwości człowieka, oraz indywidualnych jednostek. Wiedza ta przekazywana jest dzieciakom chociażby w japońskiej anime, czy amerykańskich marvelach. To właśnie wizja superbohaterów, ma kształtować indywidualną siłę jednostki, która potrafi stawić czoło każdemu wyzwaniu. Jednocześnie widzimy odejście od wiary, wchodząc w kompletny modernizm, gdzie martwy człowiek staje się czymś zwykłym - na pocztówce widzimy szkieletorka machającego kościaną dłonią na plaży, w telewizji możemy zobaczyć "Dom woskowych ciał", albo kolejną część "Piły", a galeria sztuki powoli przypomina muzeum, w którym oglądaliśmy skamieliny dinozaurów. Przy tym wszystkim wiara w Boga zaczyna odgrywać coraz mniejszą rolę, a na temat pobożności starszych osób częściej można usłyszeć żarty i drwiny.Pytanie teraz polega na tym czy coś się faktycznie zmienia, czy obecny kierunek jest nieunikniony? W obliczu wszechobecnej sztuki i wielości nurtów, może być ciężko ujrzeć wyraźną, nową drogę. Obecna droga prowadzi moim zdaniem do tego, że ludzie będą coraz mocniej potrzebować psychoterapeutów, gdyż tradycyjne wartości odchodzą niestety w niepamięć, a na ich miejsce wchodzi pośpiech i praca, oraz wspólnie spędzony czas w supermarkecie. To co może zmienić tą drogę to praktycznie 2 rzeczy - uświadomienie sobie współczesnych realiów i powrót do kultywowania tradycji, oraz świadomość ze zmian w środowisku (dość modny ostatnio temat), co jest czynnikiem wielu zmian w spostrzeganiu świata, pod różnymi względami. Jak by nie patrzeć, to świat w masowym spostrzeganiu od wieków porusza się po sinusoidzie, odchodząc od wiary i wracając do niej. Jedynie co mi się nie podoba to kierunek w jakim podąża, bo wydaje się, że z dekady na dekadę jest coraz gorzej. A może szykuje się jakaś mentalna rewolucja, jak to mówią w jednym z kierunków muzycznych i świat w końcu dojdzie, do jednolitego, dorosłego i odpowiedzialnego stanowiska, w którym ludzie będą bardziej szanować to co ważne nie tylko dla własnego gatunku.Qrde, ale poleciałem z tematem xD