Jak dla mnie ostatni patch był naprawdę MEGA słaby. Zmiana jednego punktu w dół, czy górę niewiele wnosi do balansu.
Ale spoko, dla mnie ważniejsze były poprawki techniczne, bo gra była w dość kiepskim stanie (powiedziałbym najgorszym od czasu startu zamkniętej bety), bo nie pamiętam, aby było aż tyle problemów technicznych.
Toteż większe zdziwienie mnie spotkało, że po najnowszym patchu wiele z tych problemów nadal występuję.
* Nadal nie mogę normalnie wyłączyć gry, bo ta się zawiesza, nie tak często, ale co drugie wyjście z gry.
* Nadal mam jakieś niewidzialne rzeczy na planszy, tym razem pogoda bywa kapryśna.
* Nekkery niby poprawiono, ale teraz ich kopię pojawiają się na planszy, gdy ktoś rozwali jajo harpii. Why?
* Problem z niewłaściwym wyświetlaniem siły kart nadal występuję od czasu do czasu.
To są rzeczy, które niby miały zniknąć po patchu. Nie dość, że z balansem niewiele zrobiono to jeszcze techniczne problemy zostały nieudolnie naprawione.
Sorki za bezpośredność, ale takie jest moje zdanie. Wiem, że łatwo się krytykuję, ale w końcu mówimy tu o CD Projekt RED, który osiągnął znakomitą renomę na świecie, a nie może sobie poradzić z prostymi problemami technicznymi co mnie złości a Redzi zaczynają tracić u mnie pozycje lidera, którą wypracowali sobie znakomitą grą o Weidźminie i podejściem do graczy jako swoich klientów (odbiorców). Dlaczego na konsolach wciąż nie można grać ze znajomymi? Aż taki wielki to problem? Gra ze znajomym nie stanowi żadnego problemu u innych twórców gier, w których mamy multiplayer, nawet w grach indie - gdzie grę tworzy małe studio. Więc, o co chodzi?
I dlaczego do cholery prawie wszyscy grają talią Skellige używając tych miśków!? Co się do jasnej Anieli stało z tą grą?
Nie traktujcie tego jako atak, tylko jako krytykę niezadowolonego klienta z waszego prduktu i sposobu, w jaki podchodzicie do graczy, bo żeby nie wskazywać bezpośrednio placami to ewidentnie widać, iż kilkunastu youtuberów ma znacznie więcej do powiedzenia w sprawię rozwoju gry i balansów, niż tysiące ludzi piszących na forum. Mimo że połowa tych youtuberów jakoś nadzwyczajnie nie gra to w dodatku, gdy zaczynali streamowanie gwinta 90% z nich mało co w ogóle wiedziała o wiedźmińskim świecie (uniwersum), przez co gadali straszne głupoty, do dziś zresztą palną coś, o czym pojęcia nie mają żadnego, bo książek nie czytali. Ale to już rozmowa na inną okazję. Rozumiem, że łatwiej obejrzeć te kilkanaście filmików 10-minutowych o tym, co bym w grze zmienił, niż przeczytać kilka tysięcy postów w miesiącu.