Jobs Support Register

System walki

+

El-Kreig

Poser
#1
System walki

Zakładam ten wątek, by poznać Wasze zdanie na temat mechaniki Wiedźmina 1.
Osobiście uważam, że sama mechanika jest już bardzo archaiczna średnio grywalna. Ale najbardziej, od zawsze irytował mnie system walki. Nigdy nie był dobry. Był nie intuicyjny, denerwujący i całkowicie pozbawiony sensu. To jest moje osobiste zdanie i jestem ciekaw, czy ktoś uważa podobnie, albo wręcz przeciwnie.

Zapraszam do dyskusji. :smiling2:

PS. Wszelakich modyfikacji, nie biorę pod uwagę. Samą podstawową grę.
 

kubustion

Poser
#2
Jestem tego samego zdania. System walki nigdy mi się w pierwszej części nie podobał. Nie jeden raz się przy nim denerwowałem. Jak dla mnie jest on całkowicie bez sensu i nie mam pojęcia co Twórców skłoniło do takiego rozwiązania. Ale dobrze, że kolejne części są już pod tym względem bardzo dobrze zrobione. ;)
 

El-Kreig

Poser
#3
Powodem był silnik na jakim oparta jest gra. Pewien nie jestem, ale wydaje mi się, że to ten sam na którym jest Mass effect 1 zrobiony.
Ból tego systemu walki jest taki, że gracz czuje się jakby nie miał kontroli nad walką. Trzeba nacisnąć przycisk i czekać, a za chwilę ponownie go wcisnąć. I tak aż do końca walki. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie zdanie. :)
 

kubustion

Poser
#4
Ano, też coś kojarzę że z Mass effectem coś związany jest. Myśli że większość osób, będzie miała podobnie zdanie, bo nie ma co ukrywać, ten system walki jest do dupy :D
Pamiętam taki jeden filmik gdzie gościu porównywał wiedźmina 1 do gothica 3 . Jak podał że system walki w wiedźminie 1 jest na + i że jest lepszy od gothica, padłem ze śmiechu. Ale to znaczy, że są ludzie którzy uważają, że system ten, jest dobry.
 

Szincza

Moderator
#5
Silnik graficzny Mass Effecta to Unreal 3, pierwszy wiedźmin wykorzystuje Aurorę, kojarzoną także z Neverwinter Nights 2.
 

Esterhazy

Booster
#6
Pamiętam taki jeden filmik gdzie gościu porównywał wiedźmina 1 do gothica 3 . Jak podał że system walki w wiedźminie 1 jest na + i że jest lepszy od gothica, padłem ze śmiechu.
Nigdy nie byłem zwolennikiem walki w W1, ale twierdzenie, że system z G3 był lepszy od czegokolwiek jest co najmniej dziwne. Nie przypominam sobie gry, która zrobiłaby to gorzej. To było tak złe, że aż oczy bolały i zęby pękały od ciągłego zgrzytania. Jak sobie przypomnę zdobycie Montery, czy tej kopalni w Nordmarze, to nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Spamowanie LMB do potęgi.
 

cmentar

Tourist
#7
Pamiętam taki jeden filmik gdzie gościu porównywał wiedźmina 1 do gothica 3 . Jak podał że system walki w wiedźminie 1 jest na + i że jest lepszy od gothica, padłem ze śmiechu. Ale to znaczy, że są ludzie którzy uważają, że system ten, jest dobry.
System walki wyglądał tak, a nie inaczej, gdyż Wiedźmin 1 miał być grą, którą możemy przejść jedynie za pomocą myszki (pamiętam to z jakiegoś wywiadu), narzekacie na te kliki, ale przypomnijcie sobie, że były 3 tryby kamery ;)
Wyobrażacie sobie walkę z W3 w rzucie izometrycznym?
 

Jawla

CyberPsycho
#8
Ale to znaczy, że są ludzie którzy uważają, że system ten, jest dobry.
Analogicznie można powiedzieć, że są ludzie, którzy uważają, że system z G3 jest dobry, co Esterhazy podsumował dlaczego jest to dziwne. Takie stwierdzenia moim zdaniem nie są za bardzo na miejscu, bo zawsze będzie ktoś, kto lubi coś, co powszechnie uważane jest, że ssie. Justina Biebera przecież tylko manekiny nie słuchają a facet popularny.

Ja osobiście system z W1 lubię. Ale to dlatego, że ja do W1 nie podchodzę by się naparzać, jakieś epickie walki odstawiać, tylko po to by przede wszystkim wchłonąć się w fabułę (które już znam na pamięć) itd. Mi nigdy walka nie przeszkadzała, bo ja nie po nią przychodziłem. Ponadto ogólnie system sterowania w W1 był miejscami nawet bardziej komfortowy od tego "klasycznego" - przykładowo stało się przy chacie tamtego hawekara w I akcie i wciskało się miejsce po drugiej stronie rzeki i Geralt sam tam szedł a ja w tym czasie mogłem sobie krzesło poprawić czy coś. Może to jest błache, ale ja dobre kilka razy z tego skorzystałem. Ponadto co by nie mówić, ale W1 to jedyna gra, która ma ten cały "styl grupowy", czego potwornie żałuję, że nie ma w W2 i W3. Już nie chodzi o to, że Geralt umiał i nagle przestał umieć (co właściwie tyczy się wszystkiego, bo w ciągu całej serii Geralt może się 3 razy uczyć jak odbijać strzały itd, co mnie rozwala), ale po prostu o to, że czasami w W2 taki młynek by się przydawał. Skoro LOTR Podbój pod ŚPM na wojowniku miał 2 ataki właśnie "grupowe", to chyba w W2 też możnaby było skorzystać z tego rozwiązania. Ogólnie też podobała mi się ta "ewolucja" ruchów Geralta - im większy miał dany poziom, tym nowsze ruchy się pojawiały. Jedynie, co mogę zarzucić systemowi walki, to to, że Igni było za potężne - pamiętam doskonale w tym epilogu w wizji Jakuba, kiedy łyknąłem Puszczyka + Triss zwiększająca regenerację energii + jakaś mikstura na większą ilość energii i wszystkich wypalałem wokół siebie a pasek energii biegł jak Struś Pędziwiatr. Wiadomo, kto korzystał, ten korzystał - na przymus to nie jest, ale jestem zdania, że skoro gra coś oferuje, to dlaczego mam z tego nie korzystać. I też nie wieszam psów na W1 właśnie z tego powodu, bo ja właściwie zawsze w Igni szedłem, nie raz nawet bardziej miałem rozwinięty ten znak od walki mieczem i bardzo mi się podobało, że te cholerne utopce w kanałach można na raz wypalić i z głowy, niemniej jak się przesadziło właśnie z tymi miksturami, to już jednak było za łatwo.
 

Vistula77

NC Citizen
#9
Co by nie mówić o systemie walki, to jednak w W1 jest ona znacznie bardziej widowiskowa i realistyczna w sensie animacji, piruetów, odskoków itd. niż w pozostałych częściach, gdzie mamy do czynienia jedynie z prostym sieknięciem, mocnym uderzeniem ( też sieknięcie lecz z zamachem), blokiem, odskokiem i turlaniem się - nic poza tym. Wszystkie te czynności wyglądają za każdym razem tak samo. Jedynie młynek jeszcze jakoś ciekawie się prezentuje. Nie ma w W3 czegoś takiego jak rozwijanie sekwencji niepowtarzalnych ruchów jak w W1.
 

Jawla

CyberPsycho
#10
Vistula77;n9264831 said:
Co by nie mówić o systemie walki, to jednak w W1 jest ona znacznie bardziej widowiskowa i realistyczna w sensie animacji, piruetów, odskoków itd. niż w pozostałych częściach...
Akurat przechodzę trylogię od początku, w końcu zdecydowałem się, by przechodzić na trudnym całą serię. I nie powiem, jak na łatwym / średnim to nie przeszkadza, tak na właśnie trudnym jest to nieraz irytujące - przeciwnicy mają więcej życia, więc zawalenie znakiem Igni uchodzi w cień ogłuszenia Aardem (przynajmniej w moim wypadku). No i jeśli jest dosłownie kilku przeciwników, to spoko. Ale jeśli jest ładna grupa przeciwników, Aardem ogłuszy się z 2 z nich i nagle załączy się animacja, kiedy to Geralt tnie po kolanach a potem podrzyna gardło (gdzie animacja sama w sobie świetna), to w międzyczasie potrafi połowa życia zejść, bo nie mamy jak się bronić, już nie mówiąc o tym, że ten drugi ogłuszony zdąży się obudzić (a jest jedna taka animacja, że Geralt po prostu tnie gdzieś po głowie / gardle z pół obrotu czy czegoś i jest nawet wówczas szansa załatwienia drugiego ogłuszonego).

Vistula77;n9264831 said:
...gdzie mamy do czynienia jedynie z prostym sieknięciem, mocnym uderzeniem ( też sieknięcie lecz z zamachem), blokiem, odskokiem i turlaniem się - nic poza tym. Wszystkie te czynności wyglądają za każdym razem tak samo.
Dodatkowo też aż tak ja nie gloryfikuję animacji sekwencji samych w sobie, bo w gruncie rzeczy one też nie są za każdym razem inne - ba, w W2 i w W3 przynajmniej się w miarę losują a tutaj za każdym razem leci ta sama kolejność + ostatni atak z sekwencji jest powtarzany trzykrotnie. Mi to osobiście nie przeszkadza, ale tak właściwie, to właśnie z dwóch ostatnich części walka jest mniej powtarzalna.

Dobra, co do z W2, to zwracam honor - jak tak macham se mieczem w powietrze, to faktycznie ciosy nie są losowe. Ale i tak, na moje, W1 Wiedźmina 2 nie przebije - w W2 przynajmniej nie ma salt, przeskakiwania nad wrogami i innych akrobacji podczas atakowania, które mnie osobiście bawiły.
 
Last edited:

Vistula77

NC Citizen
#11
Panie "kubolmem", nie zgodzę się z tym co Pan napisał. Grałem w Wiedźmina 3, teraz gram w jedynkę, w drugą część jeszcze nie grałem. Przechodzę wszystko od początku. Moje wrażenia systemu walki są odmienne. Być może zależy to od tego w jaki sposób rozdajemy "talenty" bo od nich tak naprawdę wszystko zależy - to jak Geralt zachowuje się w jedynce podczas walki. Na to jak Geralt unika lub blokuje ciosy nie mamy bezpośredniego wpływu. Uniki oraz zdolność do parowania ciosów zależą od rozdanych talentów w dziedzinie zręczności oraz siły. W grze postawiłem na zręczność i mój Geralt jest w stanie większość ciosów uniknąć zanim go dosięgną. Odbywa się to automatycznie. Bezpośredni wpływ mamy na to jedynie używając odskoków lub przeskoków ponad przeciwnikami. Sugeruję aby w tą grę nie grać używając kamery tuż z za Geralta jak to jest w W2 i W3. W Wiedźminie 3 kiedy dochodzi do walki kamera automatycznie oddala się od postaci i mamy większe pole widzenia. W W1 kamera jest na stale przypisana do postaci bez względu na to co się dzieje. Podczas walki nie widzimy tego co jest po bokach, a już tym bardziej co jest za nami. W tej grze opcja kamery F2 jest najlepsza. Wówczas możemy odskoczyć w danym kierunku lub przeskoczyć ponad przeciwnikiem i ustawić się frontem do wielu przeciwników, co w połączeniu z trybem walki z wieloma przeciwnikami daje świetne efekty.
 
Last edited:

Vistula77

NC Citizen
#12
Takie przeskakiwanie i odskoki są zresztą zgodne z mechaniką walki z książek Sapkowskiego. Tam Geralt wręcz tańczył podczas walki.

Co do samych sekwencji z tym także się nie zgodzę. Nie grałem w W2 więc się jeszcze nie wypowiem, lecz walka w W3 wizualnie wygląda kiepsko w porównaniu do W1 ponieważ w W1 o ile faktycznie każda sekwencja wygląda tak samo, to jednak mając 6 stylów walki ( 3 na miecz stalowy i 3 na miecz srebrny ) i na każdy styl mamy 5 różnych sekwencji, na które składa się kilka odrębnych sekwencji ataku to razem daje nam to 6*5=30 + kilka odrębnych ataków w ramach jednej sekwencji = ponad 40-50 różnych wariacji walki. Tymczasem w Wiedźminie 3 to jest slash, defend & roll.

Kończę teraz III etap gry, mam rozwinięty styl grupowy srebreny i stalowy do poziomu 4 + maksymalnie do poziomu 4 zręczność. Na siłę nie stawiałem bo chciałem grać jak książkowy Geralt. On nie był siłaczem, dużej wytrzymałości na obrażenia nie mial. Był za to ponadprzeciętnie szybki. Ludzie nie nadążali wzrokiem za jego mieczem :) I to się sprawdza w tej grze. Uniki - lecz jeśli dostanę trafienie doznaję dużych obrażeń. Jaskółka pomaga oraz odskoki, uciekanie, a następnie sekwencyjna walka z przeciwnikami. Kiedy mamy już 4 poziom walki grupowej, wykorzystując atak specjalny, nie dość że wygląda to wizualnie świetnie to jeszcze potrafi powalić kilka osób na raz. Walka z pojedyńczym przeciwnikiem, czy to ludzkim czy to potworzastym raczej nie stanowi problemu - no może oprócz Golema i bandziorów w banku ( przestałem tolerować elfy kiedy wpadli do banku terroryzować niewinnych ludzi ).
 
Last edited:

Vistula77

NC Citizen
#13
Nie podaba mi się z kolei w tej grze intro, które jak na mistrza Bagińskiego kuleje pod względem animacji postaci poza walką ( walka wygląda super ) oraz niekonsekwencją dobrania parametrów postaci, gdzie szczupły Geralt jednym kopnięciem lub jednym uderzeniem z pięści potrafi poturlać na kilka metrów umięśnioną 150-200 kilogramową strzygę.

No i oczywiście bez tego moda - http://www.nexusmods.com/witcher/mods/738/? ( FPS Counter And Post Processing Effects ) ktoś kto grał najpierw w W3 to może mieć odruch odrzutny. Z tym modem, po włączeniu Ambient Occlusion, wyostrzeniu i lekkiej korekcji kolorystyki gra wygląda znacznie lepiej.
 

Jawla

CyberPsycho
#14
Na przyszłość, od razu edytuj posta, bo scalanie się zryło.

Vistula77;n9331281 said:
na każdy styl mamy 5 różnych sekwencji,
Tutaj akurat nieprawda. Sekwencji mamy 4 (ta z 1. poziomu, 2., 3. i 5. - 4. poziom daje atak specjalny).

Swoją drogą, na jakim poziomie trudności grasz? Biorąc pod uwagę to, że pisałeś o Jaskółce, obstawiam średni, bo ja na łatwym w ogóle z alchemii nie korzystałem. I też tak jak pisałem - na łatwym/średnim walka jest fajna, miło się na nią patrzy. Ale na trudnym to jest masakra. Pierwszy raz łoiłem tyle mikstur, że musiałem pić na dwie tury (na początku wypić wszystkie, które najdłużej trwają, nabić prawie cały pasek toksyczności, odpoczynek na godzinę, toksyczność spada do 0 a mikstury działają, teraz dopić resztę i wio). I talenty za bardzo tutaj nie mają nic do rzeczy, bo rozchodzi się właściwie tylko o wytrzymałość. Nie pamiętam czy podczas animacji wykończeń można robić uniki, ale jeśli robi się postać taką jak twoja, która jeśli w ogóle zostanie trafiona, to pada po kilku strzałach, to na trudnym bez Pełni, Jaskółki i dominanty Rubedo się nie obędzie. A w W1 grałem od zawsze na widoku z góry, zza pleców mi nigdy nie pasował, bo tutaj trzeba idealnie nakierować celownikiem na przeciwnika zamiast po prostu mieć go na widoku.

U mnie walka w W1 zazwyczaj wyglądała tak: zrobienie całej sekwencji, walnięcie znakiem, odskoczenie, sekwencja, znak, odskoczenie, i tak w kółko. Robi się to równie monotonne, co taktyki z W2-W3 w stylu cios, spacja, cios, spacja, gdzieś w przerwie znak. Jak się przechodzi pierwszy raz W1, to może być i to nawet ciekawe, mimo tego, że odskoczenie momentalnie zrywa sekwencję, przez co trzeba od nowa na początku tłuc słabymi atakami, efektem czego nieraz rezygnowałem z odskoku, byleby sekwencję dokończyć, ale jeśli W1 przeszło się tyle, ile ja to zrobiłem, co będzie łącznie wynosić z 5, może 6, ew. jakimś cudem 7, w co już wątpię, przejść (do W1 podchodziłem raz na kilka miesięcy, by te wszystkie wybory poogarniać, podobnie było z W2 i W3), to zrobi się to równie nudne. Tyle że jak w W2 i W3 można bezproblemowo przerwać atak, by odskoczyć, oddech złapać, tak bądź co bądź, walka w W1 jest dosyć statyczna, wręcz walka na tury - sekwencja, zmiana pozycji, sekwencja, zmiana pozycji. Wiadomo, można sekwencje zrywać, ruszając się czy waląc znakiem, ale nieraz jest to nieopłacalne.

Zgodzę się z tym, że animacje są ładnie podzielone, że zamiast szybkiego i silnego z W2 i W3 mamy jeszcze grupowy i to jeszcze wszystko razy dwa. Tyle że też jak pisałem wcześniej - po pewnym czasie i to zaczyna nudzić i z epickich różnorodnych animacji wychodzą rozmyślenia, że po cholerę Geralt w 3. sekwencji silnego srebrnego robi salto w powietrzu, kopiąc jednocześnie potwora. Trzeba jeszcze mieć jednak na uwadze to, że w W2 i W3 ilość animacji ataków nie jest równa W1. To, że tutaj są 4 sekwencje, nie oznacza, że tam są tylko 4 ataki. Na moje ilość ciosów jest o wiele większa po stronie W2/3 jeśli zestawić szybki stalowy z szybkim i silnym stalowym z silnym. Oczywiście zostaje ten grupowy (którego brak mnie irytuje od samego początku - taki LOTR: Podbój dla wojownika dał namiastkę grupowego pod postacią dwóch ataków pod ŚPM, które rażą wszystkich wokół) i jeszcze animacje z drugiego miecza, ale moim zdaniem, że tak powiem, "jakość" rekompensuje ilość - w W2/3 nie ma porąbanych ataków typy tych salt, plus, co dla mnie najważniejsze, ciosy nie są zgrupowane, można je przerywać a nie, że Geralt musi zacząć stalowym silnym dwoma ciosami i koniec, choćby się świat walił. Owszem, można nawet zerwać w środku animacji, tylko to jest już nienaturalne - momentalnie z animacji ataku Geralt przechodzi w animację ruchu, efektem czego dla mnie to nie jest "możliwość" zerwania animacji w dowolnym momencie, tylko niedopracowanie ze strony twórców, że animacja momentalnie znika.


Vistula77;n9331281 said:
( przestałem tolerować elfy kiedy wpadli do banku terroryzować niewinnych ludzi ).
Elfy elfami, Wiewiórki Wiewiórkami. Przypomnę tylko, że u tych terrorystów było też dosyć sporo krasnoludów. Nie na tyle dużo, by się o nich mówiło w synonimie do właśnie terrorystów, którzy mordują bezbronnych ludzi z faktu bycia człowiekiem, ale byli. Ale to inny temat. Jak ci się chce, to możesz zerknąć na temat dot. jednego zadania pobocznego w W3 (w odpowiednim dziale jest), gdzieś na pierwszych kilku stronach (tak do pięciu), temat nazwany jest coś "Bestia z lasu", z ankietą jest. Tam właściwie omówiłem ich sytuację, na moje, udowodniłem, że ściągają tylko zagładę na samych siebie, rozpędzając błędne koło. A koło jest już tak szybkie, że zaraz wypadnie z osi i rozjedzie napędzającego.

Albo od razu link - https://forums.cdprojektred.com/for...quest-bestia-z-lasu-lokalizacja-velen-spoiler
 

Vistula77

NC Citizen
#15
Dziękuję za szczegółową odpowiedź :) To że dyskutujemy o zawiłościach systemu walki gry sprzed ponad 10 lat świadczy o tym że ta gra jest cały czas na topie. Bynajmniej dla nas...

Gram na najwyższym poziomie. Wcześniej grałem na średnim lecz po przejściu II etapu stwierdziłem, że jest zbyt łatwy. Jaskółka i kot to jedyne eliksiry jakich używam. Wspomagam się jak już dopalaczami mieczy.

Dla kogoś kto preferuje walkę peer too peer, gdzie mamy wpływ na to kiedy zadajemy atak, komu, w jakim kierunku, kiedy dajemy blok, kiedy pasujemy to Wiedźmin 3 będzie najlepszym wyborem. Lub dla kogoś, kto woli styl walki z "for honor". Twięrdzę tylko tyle, że pod względem animacji walki wiedźmin 1 przewyższa W2 i W3. Do dzisiaj nie mogę przetrawić tego, że Geralt w Wiedźminie 3 wykonując ataki podskakuje, podwijając nogi i robi jakieś takie dziwne ruchy jak żaba :)

Nie wnikam w kwestie znaków i eliksirów, bo te zawsze są sprawą dyskusyjną jeśli chodzi o walkę ale W1 daje nam poprzez talenty bezpośredni wpływ na to kiedy Geralt robi unik lub kiedy jeśli tego unku nie wykona to go sparuje. Dzieje się to automatycznie co może wielu graczy wkurzać, zwłaszcza tych , którzy talenty stawiają na siłę, znaki lub tylko miecze. Faktycznie system talentów jest zagmatwany, a ma duży wpływ na rozgrywkę.

Powiem tylko tyle, że stawiając głównie na siłę lub zręczność można grać w tą grę dosyć łatwo.
 
Last edited:

Jawla

CyberPsycho
#16
Vistula77;n9333351 said:
Bynajmniej dla nas...
Przynajmniej. Bynajmniej jest właściwie zaprzeczeniem - stwierdzenie, "coś się podoba, bynajmniej nam" wyklucza nas z grona osób, którym się to podoba (aczkolwiek tutaj często spotykane jest skorzystanie z podwójnego zaprzeczenia, w tym wypadku "bynajmniej nie nam", ale sens pozostaje ten sam, podwójne zaprzeczenie to kwestia tylko kosmetyczna). :D

Vistula77;n9333351 said:
Dzieje się to automatycznie co może wielu graczy wkurzać, zwłaszcza tych , którzy talenty stawiają na siłę, znaki lub tylko miecze.
A to akurat jest dobre. Albo walczymy, albo unikamy, że tak powiem, a teraz gry, w tym W2 i W3, kwestię siły pozostawiają umiejętności postaci a odskoków umiejętnościom gracza - metagra normalnie xD

Co do mikstur, to picie ich podczas walki jest w sumie dosyć poronione, bo jednak, tak przynajmniej logika podpowiada, że jednak trochę musi potrwać, zanim zadziałają. Nawet żeby to było 5 min, to jest to 5 min a nie się okazuje, że mikstury są jeszcze inteligentniejsze od syropków na kaszel, które zamiast do żołądka lecą do płuc, a mikstury od razu do mięśni, żył czy mózgu. Niemniej z drugiej strony, żeby móc się przygotować, trzeba wiedzieć, z czym można mieć do czynienia. W W1 jest o tyle plus, że mikstury trwają cholernie długo. Nie raz miałem taką sytuację, że jak napiłem się tej Jaskółki, Puszczyka, Gromu i Lasu Mariborskiego, to latałem po całej mapie i zlecenia robiłem, byleby się nie zmarnowały. A takie W2? Podstawowe trwanie to 10 min, które można przedłużyć chyba dwukrotnie nawet, albo półtorakrotnie, albo tym bardziej W3 - kilka sekund. Odwary chociaż trochę w stylu W1. Więc ogólnie powiedziawszy w W1 nawet picie "na zaś" (w stylu, że o, drugi akt, idę na bagna, w razie czego łyknę coś tam) ma sens, bo prędzej czy później z nich się skorzysta - w W2 prawdę mówiąc jest spora szansa, że jeśli dojdzie do walki, to się mikstury zbyt szybko skończą. O W3 nie mówię, bo mikstury straciły swoją formę - z biernych tymczasowych bonusów stały się swego rodzaju aktywnymi umiejętnościami, które trzeba w najodpowiedniejszym momencie odpalić.

A znaki to aż tak dyskusyjne nie są, znaczy w formie, w jakiej są w grze, mechanika znaków sama w sobie zła nie jest. Gorzej, jeśli mówimy o lore friendly.

Czy rozwój postaci jest zagmatwany? Moim zdaniem nie. Może jest przekombinowany, że jest podział na brązowe, srebrne i złote (na moje lepszy byłby podział, że na 1. i 2. poziom trzeba 1 talentu, na 3. i 4. dwa talenty na 5. trzy talenty, żeby wykupić, czy coś o podobnym sensie), gdzie Geralt, dopóki nie przekroczy magicznej granicy, nie nauczy się walić Igni na 360 st., ale sam w sobie pomysł to mistrzostwo, żeby np. obrażenia oprzeć na umiejętności postaci a nie na złomie, który aktualnie ma. I też głupim nie jest, że żeby móc wymaksować znaki, trzeba wpierw podnieść inteligencję.

Jednakże jest jeden problem drzewka, ale wynika on po prostu z nieprzetestowania w pełni buildów - Igni. Koniec końców gracz kończy na wymaksowanym Igni, z pełną torbą Puszczyków, Lasów Mariborskich i jakiejś mikstury na zwiększenie energii samej w sobie, i nie raz nawet specjalnie pójdzie za Wiewiórkami, żeby dostać zbroję, która zwiększa ilość energii - Igni wypala wszystko w okół, to jest zwyczajnie chore XD Pamiętam, że przez to, kiedy grałem na trudniejszych poziomach, przechodziłem z nacisku na miecz na właśnie znaki - efektem czego wytrzymałość, czy tam co, szło w górę, byleby energii było najwięcej. Pamiętam też te dylematy - na co wydać złoty talent? Na miecz czy na Igni? Zawsze było Igni. Igni wymaksowane, dobra, w końcu miecze. Prawdę mówiąc nie wiem jak z resztą części pod tym kątem, bo w W2 szedłem w magię tylko po to, by mieć większy wigor (od wprowadzenia Edycji Rozszerzonej wigor, potrzebny do rzucania znaków, wpływa na obrażenia - jedno zablokowanie ciosu, to jeden pkt wigoru mniej, gdzie pełny wigor daje 100% obrażeń a wyczyszczony zmniejsza je do 50%, więc trzeba było mieć trochę jednak tego wigoru, żeby móc cokolwiek blokować a bez drzewka magii można było zdobyć 1 pkt wigoru z drzewka "treningowego", 1 z miecza z ostatniego aktu, 1 ze zbroi i możliwe, że jeden z alchemii - w samym drzewku magii przynajmniej drugie tyle), bo to ulepszanie znaków jakieś takie nie bardzo - przedłużenie czasu trwania Quen, Quen razi 1 lub 2 dodatkowych wrogów przy rozwaleniu tarczy, Aard ze zwiększonym zasięgiem (Aard i Igni stały się kulkami, coś jak alternatywny Igni z W1), podobnie Igni, możliwość rozstawienia dodatkowego 1 lub 2 Yrden oraz linie pomiędzy pułapkami Yrden, które również blokują przeciwnika, i Aksji, którym można było zauroczyć 1 lub 2 dodatkowych wrogów. Yrden najciekawiej rozbudowane, Quen trochę mniej, ale też ciekawie. Ale reszta? Zwiększony zasięg, bo kulka wyparowuje, czy kilku dodatkowych chwilowych sojuszników? Ja z Aksji nigdy nie korzystałem, więc nie wiem, ale brzmi to słabo. Ogólnie w W1 ulepszało się obrażenia od znaków, dodatkowe efekty (jak ból w Igni) wszystko niezależnie, ew. w inteligencji minimalnie ogólne obrażenia od znaków rosły. A w W2 na raz wszystko nagle jest mocniejsze i tyle. W W1 miałeś pełne drzewka dot. znaków, tutaj na znak poświęcona jest jedna, góra dwie umiejętności i tyle. Ogólnie rozwój postaci w W2 jest ewidentnie upośledzony względem W1. W W1 dało się wymaksować parę rzeczy na raz, jeśli robiło się absolutnie wszystkie poboczne, grindowało na potworach czy coś - w W2 maks. poziom to 35., efektem czego i 34 pkty do rozdania - w ten sposób wymaksujesz tylko jedno drzewko (czyli umiejętności na poziomie drugim, bo tam najpierw wykupujesz 1. poz a potem możesz ją ulepszyć), bo musisz wywalić 7 pktów na drzewko treningowe (np. uczysz się od nowa odbijać strzały). W W3 niby można dobić nawet do 100 poz + miejsca mocy, więc nawet się uda wymaksować kilka rzeczy na raz... gdyby można było z nich skorzystać. 12 umiejętności + 4 z mutacji to dramat, prawdę mówiąc. Niby drzewko nastawione na "jakość", czyli ulepszanie umiejętności zamiast posiadania pierdyliardu innych, tyle że żeby dostać się do nowych wierszy umiejętności, trzeba na to byle co zmarnować te pkty. Mody, które aktywują umiejętności bez konieczności wsadzenia ich w kwadracik to swego rodzaju zbawienie.

Więc w jednym zdaniu - rozwój postaci z W1 może jest trochę głupi przez rangi talentów, ale gdyby to wywalić, wyszłoby drzewko idealne. A nawet z tymi rangami drzewko to jest najlepsze z całej serii.

A tak w ogóle, skoro III akt kończysz. Jak ci poszła walka z Salamandrą w ichniej kryjówce, w której tamten mag się przez lusterko chciał porozumieć? Bo tutaj pierwszy raz otarłem się o masochizm. Że na prawdę nienawidzę zbieractwa, szukania konkretnego zielska na mikstury, to sobie za pomocą edytora zapisu dodałem ręcznie parę mikstur i się w końcu udało.