@zi3lona - w kwestii offtopu aż się muszę wypowiedzieć: niestety albo stety, póki co nie istnieje substytut białka zwierzęcego; nic go nie zastąpi, ani soja, ani syntetyki - i to jest fakt nr 1. Fakt nr 2 jest zaś taki, że zarówno konstrukcja naszej szczęki, jak i żołądka stanowi niezbicie, że jesteśmy mięsożerni, więc widać jakiś powód do jedzenia mięsa mamy 'odgórnie'. A czy jemy, czy nie, to już kwestia naszego światopoglądu. Jednak naukowo: jesteśmy carnivorae, stek wołowy, mniam mniam.A w temacie piractwa, należy sobie zadać podstawowe pytanie: czy twórca lub właściciel praw autorskich coś traci w sytuacji, kiedy jego dzieło jest używane w drugim obiegu, bez płacenia?Z jednej strony tak, bo skoro ktoś używa, a nie kupił, to autorowi poniekąd 'zabrał' ewentualny zysk.Z drugiej strony, pirat może powiedzieć, że nic nie zabrał, bo by w życiu takiego gniota nie kupił.Ha.Ale skąd wie, że to gniot? Bo sobie obejrzał, przeczytał, pograł, przesłuchał. Czyli użył za darmo. A za darmo to są próbki kremów w sklepie kosmetycznym, żeby potencjalna klientka sprawdziła, czy ma uczulenie i czy jej się efekt podoba; a jeśli tak, to żeby wróciła po więcej, tym razem już kupując. Nikt jej całego słoiczka kremu nie da, tylko jakieś 2ml do przetestowania. A gdyby sobie taki słoik wzięła z półki, bo ona tylko chciała przetestować, a nuż jej nie podpasuje... to co - złodziejka przecież.No i mamy dema gier, a na stronach zespołów muzycznych po kilkadziesiąt sekund premierowych utworów. mamy trailery i previews filmowe mniej więcej właśnie po to rozpowszechniane, żeby zachęcić do - uwaga - NABYCIA. Bo autor nie zrobił nic charytatywnie, autor chce zarobić.I kto piratom dał prawo, żeby decydować, czy zapłacą, czy nie?Albo płacisz i masz, albo nie płacisz i nie masz.Proste.