Forums
Games
Cyberpunk 2077 Thronebreaker: The Witcher Tales GWENT®: The Witcher Card Game The Witcher 3: Wild Hunt The Witcher 2: Assassins of Kings The Witcher The Witcher Adventure Game
Jobs Store Support Log in Register
Forums - CD PROJEKT RED
Menu
Forums - CD PROJEKT RED
  • Najnowsze
  • AKTUALNOŚCI
  • DZIAŁ OGÓLNY
    SUGESTIE
  • FABUŁA
    ZADANIA GŁÓWNE ZADANIA POBOCZNE KONTRAKTY
  • ROZGRYWKA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    PC XBOX PLAYSTATION
  • SPOŁECZNOŚĆ
    TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA) TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA) INNE GRY
  • RED Tracker
    Cyberpunk Seria gier Wiedźmin GWINT
TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT WIEDŹMINA)
TWÓRCZOŚĆ FANÓW (ŚWIAT CYBERPUNKA)
INNE GRY
Menu

Register

Totalna Amatorszczyzna, czyli wiersze Dansera

+
  • 1
  • 2
  • 3
Next
1 of 3

Go to page

Next Last
D

danser

Senior user
#1
Sep 6, 2008
Totalna Amatorszczyzna, czyli wiersze Dansera

No na początek klimat rebelii versusowej, jak i tej z gry Wiedźmin:Zakon Płonącej RóżyOto rozkwita gwiazda, nadzieja, ogień już oczyszcza,bo taka jest Zakonu idea i rozpleni zła siedliska.Szkarłatna zbroja, stalowy miecz,o zakonnikach tutaj mowa, i z rebeliantami PRECZ!Skórzane szmaty, złamane gałęzie,nędzne drewniane chaty, takie jest buntowników orędzie...Już śpiewają chóry, klną wiewiórcze psubraty,Do góry pną się wielkie mury, Rude kity zbierają baty!Aldersberg Kuba, Wielki Mistrz naszego Zakonukażdym próbom podoła, powinno mu się należeć prawo do tronu!Zostawiam Wam dar, o drodzy bracia,nadzieję- która zniszczy każdy chłam, oto moja recytacja...Zakonne ŻycieZakonnikiem trudno być, tarcza ciężka,po za domem trzeba śnić... po co mi ta męka?Zakonnikiem trudno być, dostaję małe racje,wieśniaków trzeba kryć, nie dla mnie są wakacje...Zakonnikiem trudno być, treningi nieustanne,z rozkazami trzeba się liczyć, zobowiązuje poranne bieganie...Zakonnikiem trudno być, lecz wiem już po co to mi,Wiewiórą muszę skopać rzyć! (żyć?) na widok krwi, już mnie nie mdli...Zakonnikiem jestem! blok, piruet i kontratak,już nie raz walczyłem! a co będzie po latach?Zakonnikiem byłem, rebelia już stłumiona,buntownikom przyłożyłem, lecz ona, została śmiertelnie zraniona...Farmerskie ŻycieŻycie spędziłem na wsi, jednym słowem- bez kresu sielanka,Wieści przywozili, że w królestwie rozgorzała walka.Przybył kupiec bogaty, przestraszony, umęczonyi ze swych szat obdarty, "przybędą na pewno!", i padł skundlony...Nic z tego nie robię, krowy zamykam w oborzeo co chodzi, jutro wytropię, wieczorem wymyka się nagle "O Boże!".Morze szkarłatu zza traktu, wyłoniło się całe,iść z nimi, czy zachować się bez taktu, wtem z nagła, świsnęły strzały nie małe!To wiewiórki były, padł ktoś martwy...Oficera Zakonu zabiły! Wystraszyły się nawet larwy.Huki i rąbania, świsty i hałasy,Mam dość tego stania, biegnę po zapasy.Chyba tyle starczy, z tym uciec trzeba,na górze, każdy z każdym walczy, nie daleko rzeka wylewa!Pędem biegnę, ktoś mnie powaliłprzed elfem legnę, zaś po chwili, żem się z Bogiem scalił!!!Cena NeutralnościWszędzie wieści: że rebelia wybucha,krążą z miasta do miasta te treści, na szlakach nie widać nawet ducha.Oprócz jednego wiedźmina, Co pochodził chyba z Riviizdobi go, bez wyrazu mina, coś w tym chyba tkwi...Na jego widok uciekają potwory, byłby cennym sprzymierzeńcem,dla którejś ze strony zaś każdy wróg tej frakcji, byłby pewnie straceńcem.Jego imię Geralt- powiada, Brodacz z Zakonu wymienia uścisk dłoni,wysłanniczka Scoi'ateal cała rada, lecz za chwilę, każdy z nich łzę nienawiści uroni.Geralt ma swoje wartości, i w politykę się nie ingeruje,po co mu nie potrzebne wrogości? człowiek, krasnolud, czy elf, te tak samo traktuje.Po co ma walczyć ku chwale Zakonu? lub kryć się z Wiewiórkami,Nie potrzeba mu tronu, choć nie będzie sypiał z kleszczami.I poszedł ku zachodowi, nie patrząc jak brodacz z elfkąrany sobie dwoili... oraz robili krzywdę wielką!Mam nadzieję, że przynajmniej ma to poziom na jakim takim poziomie. Wszelkie pochwały i krytyka mile widziane, gdyż pochwały cieszą, a krytyka wzmacnia, niedługo dorzucę parę innych.PS: Jak już krytyka to nie taka: 'A do d... to jest i tyle", jak już krytykować to też uzasadniać swoją opinię.
 
A

Aalaron

Forum veteran
#2
Sep 6, 2008
Oto rozkwita gwiazda, nadzieja, ogień już oczyszcza,=============bez "już"bo taka jest Zakonu idea i rozpleni zła siedliska.Zakonnikiem trudno być, dostaję małe racje,===========IMO lepiej by brzmiało "małe racje dostaję"wieśniaków trzeba kryć, nie dla mnie są wakacje...=====bez "są" jeśli możnaZakonnikiem trudno być, treningi nieustanne,z rozkazami trzeba się liczyć, zobowiązuje poranne bieganie...=======ogólnie do poprawkiZakonnikiem trudno być, lecz wiem już po co to mi,Wiewiórą muszę skopać rzyć! (żyć?)=======rzyć. na widok krwi, już mnie nie mdli...Zakonnikiem jestem! blok, piruet i kontratak,już nie raz walczyłem! a co będzie po latach?Zakonnikiem byłem, rebelia już stłumiona,buntownikom przyłożyłem, lecz ona, została śmiertelnie zraniona...=====kto "ona"Farmerskie ŻycieŻycie spędziłem na wsi, jednym słowem- bez kresu sielanka,Wieści przywozili, że w królestwie rozgorzała walka.Przybył kupiec bogaty, przestraszony, umęczonyi ze swych szat obdarty, "przybędą na pewno!", i padł skundlony...Nic z tego nie robię, krowy zamykam w oborzeo co chodzi, jutro wytropię, wieczorem wymyka się nagle "O Boże!".=====okrzyk do poprawy."O Boże" nie pasuje do Nigdy-NigdyMorze szkarłatu zza traktu, wyłoniło się całe,iść z nimi, czy zachować się bez taktu, wtem z nagła, świsnęły strzały nie małe!======="nie małe" razemTo wiewiórki były, padł ktoś martwy...Oficera Zakonu zabiły!==========Nie "Oficera" a "Rycerza".Ostatni wers do poprawy Wystraszyły się nawet larwy.Huki i rąbania,=======zamiast "i" przecinek świsty i hałasy,Mam dość tego stania, biegnę po zapasy.====żywności?Chyba tyle starczy, z tym uciec trzeba,na górze, każdy z każdym walczy, nie daleko rzeka wylewa!====="nie daleko" razemPędem biegnę, ktoś mnie powaliłprzed elfem legnę,======"legnę" to czas przyszły. Nas interesuje "ległem" jako czas teraźniejszy zaś po chwili, żem się z Bogiem scalił!!!========patrz wyżej. "Bóg" to za ogólna nazwaCena NeutralnościWszędzie wieści: że rebelia wybucha,krążą z miasta do miasta te treści,======"po świecie" IMO brzmi lepiej na szlakach nie widać nawet ducha.Oprócz jednego wiedźmina, Co pochodził chyba z Riviizdobi go, bez wyrazu mina, coś w tym chyba tkwi...Na jego widok uciekają potwory, byłby cennym sprzymierzeńcem,dla którejś ze strony========zmień na "sporu strony" zaś każdy wróg tej frakcji, byłby pewnie straceńcem.Jego imię Geralt- powiada, Brodacz z Zakonu wymienia uścisk dłoni,wysłanniczka Scoi'ateal cała rada, lecz za chwilę, każdy z nich łzę nienawiści uroni.Geralt ma swoje wartości, i w politykę się nie ingeruje,po co mu nie potrzebne wrogości? człowiek, krasnolud, czy elf, te tak samo traktuje.====="wszystykie rasy" będzie krócejPo co ma walczyć ku chwale Zakonu? lub kryć się z Wiewiórkami,Nie potrzeba mu tronu, choć nie będzie sypiał z kleszczami.I poszedł ku zachodowi, nie patrząc jak brodacz z elfkąrany sobie dwoili... oraz robili krzywdę wielką!Pomijając moje adnotacje to...cytując Ketha "more more more!"
 
D

danser

Senior user
#3
Sep 7, 2008
[Pomijając moje adnotacje to...cytując Ketha "more more more!"
Click to expand...
Teraz może być, a do wieczora dorzucę jeszcze kilka, chociaż, mógłbyś dodać jakieś ogólne podsumowanie.Oto rozkwita gwiazda, nadzieja, ogień oczyszcza,bo taka jest Zakonu idea i rozpleni zła siedliska.Zakonnikiem trudno być, małe racje dostaję,wieśniaków trzeba kryć, nie dla mnie wakacje..Zakonnikiem trudno być, treningi nieustanne,z rozkazami trzeba się liczyć, zobowiązuje poranne bieganie...=======ogólnie do poprawki =====czemu?Zakonnikiem trudno być, lecz wiem już po co to mi,Wiewiórą muszę skopać rzyć! na widok krwi, już mnie nie mdli...Zakonnikiem jestem! blok, piruet i kontratak,już nie raz walczyłem! a co będzie po latach?Zakonnikiem byłem, rebelia już stłumiona,buntownikom przyłożyłem, lecz ona, została śmiertelnie zraniona...=====kto "ona" ==== "ona" w sensie ktoś kogo Zakonnik bardzo polubił przez okres rebelii, lub coś w tym stylu.Farmerskie ŻycieŻycie spędziłem na wsi, jednym słowem- bez kresu sielanka,Wieści przywozili, że w królestwie rozgorzała walka.Przybył kupiec bogaty, przestraszony, umęczonyi ze swych szat obdarty, "przybędą na pewno!", i padł skundlony...Nic z tego nie robię, zamykam w oborze krowy,o co chodzi, jutro wytropię, stało się to, w trakcie księżyca nowy..=====okrzyk do poprawy."O Boże" nie pasuje do Nigdy-Nigdy ==== teraz może być?Morze szkarłatu zza traktu, wyłoniło się całe,iść z nimi, czy zachować się bez taktu, wtem z nagła, świsnęły strzały niemałe!=======" już poprawione, sorry za błąd!To wiewiórki były, padł ktoś martwy...zabiły Rycerza Zakonu!==========Nie "Oficera" a "Rycerza".Ostatni wers do poprawy Wtedy Porucznik, spuścił z tonu.Huki, rąbania, świsty i hałasy,Mam dość tego stania, biegnę po zapasy.====żywności? Żywności i ogólnie nóż myśliwski, rzeczy podręczne itp.Chyba tyle starczy, z tym uciec trzeba,na górze, każdy z każdym walczy, Niedaleko rzeka wylewa!=====Jeszcze raz sorry za błąd.Pędem biegnę, ktoś mnie powaliłprzed elfem ległem,======"legnę" to czas przyszły. Nas interesuje "ległem" jako czas teraźniejszy- poprawione. zaś po chwili, żem się ze Stwórcą scalił!!!========patrz wyżej. "Bóg" to za ogólna nazwaCena NeutralnościWszędzie wieści: że rebelia wybucha,krążą po świecie te treści,======"po świecie" IMO brzmi lepiej na szlakach nie widać nawet ducha.Oprócz jednego wiedźmina, Co pochodził chyba z Riviizdobi go, bez wyrazu mina, coś w tym chyba tkwi...Na jego widok uciekają potwory, byłby cennym sprzymierzeńcem,dla sporu strony========zmień na "sporu strony" === dla mnie jakoś dziwnie teraz to brzmi, ale ok zaś każdy wróg tej frakcji, byłby pewnie straceńcem.Jego imię Geralt- powiada, Brodacz z Zakonu wymienia uścisk dłoni,wysłanniczka Scoi'ateal cała rada, lecz za chwilę, każdy z nich łzę nienawiści uroni.Geralt ma swoje wartości, i w politykę się nie ingeruje,po co mu nie potrzebne wrogości? wszystkie rasy, tak samo traktuje.Po co ma walczyć ku chwale Zakonu? lub kryć się z Wiewiórkami,Nie potrzeba mu tronu, choć nie będzie sypiał z kleszczami.I poszedł ku zachodowi, nie patrząc jak brodacz z elfkąrany sobie dwoili... oraz robili krzywdę wielką!
 
D

danser

Senior user
#4
Sep 7, 2008
Piszę następny post, żeby było bardziej czytelnie:Tylko dwa bo są dłuższe od poprzedników.AlchemikAlchemik- Kalkstein żył raz sobie, nie praktykował w ogóle magii,ale coś się zmieniło, opowiem to Tobie, bo wszystko przez szpony Catriony plagi...Na Podgrodzia czas wyruszyć w wiadomych celach,by krew ghuli sobie ususzyć, lecz ghuli dużo i siedzą w grupach.Alchemik przeto z rodu był sprytnego, od razu wpadł na to,że zatrudni Królewskiego Łowczego, więc dostanie uncji krwi nawet sto.Przy zwojach wieczorem, spotkał alchemik mutanta,który zainteresował się jednym zwojem, rzekł- "Nie straszna mi ghuli krypta"Wiedźmin rankiem powrócił, z ghula krwi trzema uncjami,alchemika dobudził i odszedł z orenami.Alchemik wielce rady, już nie grozi brak krwi ghuli mara,przy bramie strażnicy prawią mu jakieś parady: "Wyglądasz jak plagi ofiara!"Nie glejt wyciągać pora, bowiem idzie Salamander kilka,na ich czele jakaś potwora! bardzo chcą alchemika.Padli wszyscy strażnicy, Kalkstein sam bezradny,a Wiedźmin biegnie z szybkością konnicy... rozrąbał trzech bandytów, po czym padli martwi.Wybawca ściął maga głowę, został tylko piekielny Ogar,widząc ten pysk, na chwilę odebrało mu mowę, a nad nimi tylko księżyca rogal...Skok, zamach i podcięcie, Sztych, piruet i młynek,wtem rozległo się piskliwe skomlenie, Życie Ogara ulotniło się niczym dymek...I tak Kalkstein wyruszył, do swej pracowniwidząc dom wielce się wzruszył, tych wydarzeń nigdy nie zapomni.AlvinWszystko to się wtedy zaczęło pod palisadą karczmy bezpiecznej,dziecko barghestą uciekło, a Geralt zapewnił, że zrobił to co konieczne.Bo psy upiorne nie skończyły wojaży, pod Bestyi przywództwem,przedarły się przez bramę straży, wszystko pewnie by się skończyło ludobójstwem.Jednak Geralt tam był i zabił pomiot w pół godziny,po tym czasie rozbrzmiał pewny rym, dziecko recytowało proroctwo Itliny.Po proroctwie wyjawił, że Alvin mu na imię,Barghest mamę strawił, oraz, że pewnie teraz zginie!Wtedy tymczasowo-tutejsza medyczka- Shani wyjawiła, że Abigail się nada,chłopca na pewno nie zrani, a i cała wioska będzie rada.Znów życie było normalne, nocą spał znów w łóżku,dni były miłe upalne, Abigail opowiadała bajkę, o pewnym duszku.Jednak nie jemu było szczęście dane, bo Abigail chłopca odebrał,pogłębiając wrogości ranę, Wielebny, kapłan co wiarę ludziom pogłębiał.Rano tylko modlitwa, potem skąpe śniadanie,a w nim jarzyn kilka, do południa było tylko szat pranie.Na obiad sałatka, do popicia Świętą Wodą,stało to się codziennością naszego kilkulatka, zamiast zabawy oddawać cześć jakimś bogom...Sarkofagi wyczyścić wieczorem, zaś gdy nie nadążał,kaplica stała się jego domem, jedno jest pewne, przez ten czas na pewno stężał.Jednego dnia Wielebny namaścił Alvina, olejkami, to nie wyobrażalne,bo kapłan Alvina umieścił między bandytami, wtedy bóle stały się jak najbardziej realne.Widział jak zamieniano inne dzieci, w potwory, maszyny do zabijaniai każde z nich życie poświęci, dla swego nowego pana.Na pomoc znów wiedźmin przybył, uporał się z bandytami,nową przyszłość dla Alvina otworzył, by ten mógł żyć nawet latami...Na końcu korytarza Abigail spotkali, po chwili Alvin chciał się obrócić,bo Wiedźmin z wiedźmą się zbliżali... lepiej dalej nie mówić...Po wyjściu z jaskini, tłum cały się zebrał,każdy o spaleniu wiedźmy mówił, Geralt im wmówił, że wiedźmy nie tkną i całą odwagę tłumowi odebrał.Zza skał obserwował chłopak, jak wiedźmin z wiedźmą pokonują sługi Bestii,a oprócz nich nie przeżył nawet ptak. Zaś dla Bestyi nie było żadnej amnestii.Nagle przybiegł Wielebny, oraz reszta ważniejszych kmieci,każdy był pewny, że pokonanie wyczerpanego Wilka walką, będzie łatwe niczym wynoszenie śmieci.Każdy też się mylił, wszyscy martwi padli,żar pochodni tylko się tlił... Alvin i nowa nadzieja się otarli.Przy bramie problemy znów, wybawcę aresztują,chłopak znalazł się wśród zakonników, a raczej zakonnych sióstr, które raczej nic nie knują.Życie znów stało się zwyczajne, choć widział codziennie śmierć w nowym domu- szpitalu,to jednak fajnie było, gdy Shani przynosiła mu śniadanie, ona stała się jego mamą, która pracowała bez ustanku.Do czasu, aż zbiry przybyły, Alvina chcieli porwać,jednak znów chłopca uratował wybawiciel, na sucho miły, znów widział jak Geralt musiał z jego powodu musi zabijać...Wtem jakiś grajek, zabrał go do Wyzimy, ale tej bogatszej, do domu czarodziejki co się podobno Triss zwała,zdawało się, że dostał się do "mamy" bardziej utalentowanej , która też go tak samo lub bardziej niż Shani kochała!Miał teraz więcej zabawek, chociaż obowiązków także miał bez liku,uczył się jak sobie wyczarować obiadek, oraz badać ciekawsze substancje z Gravierów szpiku.Jak pewnie się spodziewacie znów coś te szczęście zburzyło, do domu Triss, przybyły Salamandry z Magistrem na czele,Chciał uderzyć Triss, więc chyba mu odbiło, bo złowrogie zaklęcie, było słychać w pobliskim kościele!Zaś Alvin wielce wystraszony, skorzystał z Triss nauk,skupił się na tym, dzięki któremu kiedyś był wybawiony i znalazł się w pięknej słonecznej wiosce, w której zacząć nowe życie mógł...Zamieszkał u Aliny, nawet raz Geralta spotkał,kiedy zbierał na podwieczorek maliny, dla nowej rodziny, którą bardzo kochał.Nie zapomniał jednak o swej magii w gwoli ścisłości, wyczuł moc za wioską w ruinach,spotkał tam ducha, który przegrał swe życie w kości, uwięził chłopca w magicznych energiach.Ah, zgadnijcie kto znów przybył chłopcu na pomoc, tak, wiedźmin znów się zjawił,lecz zamiast wyzwolić swoją moc, w kości się z duchem pobawił,Wygrał trzy rundy z rzędu, i duch Alvina uwolnił potem odszedł w zaświaty,Geralt chcąc pohamować Alvina moc, dał mu naszyjnik z dwimerytu, Alvin przestał odczuwać brak taty...Wiejska utopia się skończyła, gdyż zabawy "Zabij Elfa" się urealniły,pół Zakonu, oraz Biała Rayla, przed wioską stała! Zaś Nieludzie, całą wieś uwięzili!Rozgorzało piekło, jeden wielki chaos,w Alvinie coś pękło, widzi zabitych przyjaciół stos...Czas wyzwolić moc, pomścić towarzyszy zabaw,w wir czasu wpadł, chcąc, nie chcąc... pozbawi nieludzi wszystkich praw!!!Teraz bajarze opowiadają, że Alvin to Mistrz Wielki,inni myślą, że Ci kłamią, ja myślę, że Alvin przeżył wielkie męki...
 
D

danser

Senior user
#5
Sep 8, 2008
Tym razem jeden, bo nie mam już o czym pisać...Walka ze Strzygą:Mężny Foltest rzekł wtedy: wiedźminie odczaruj mą córkę,będziesz mógł ją zabić tylko kiedy, tylko to przyniesie mi ulgę...Wiedźmin się zgodził i na zamek wyruszył, po drodze Ostrita spotkał,od razu odwagę mu skruszył, wszystko mu zdrajca wtedy wydukał.Odpowiedzialny z klątwę przynętą być miał, zaś wiedźmin dobierał eliksiry,do starcia starannie się przygotował, o którym od dawna poeci śnili.Zapadł pomarańczowy zmierzch, Ostrit zbiegł schodami,wtem świat zaparł dech, Strzyga zrobiła swoje, ciało zdrajcy pokryło się ranami.Geralt zeskoczył z okna, kamieniem w Strzygę cisnął,dosięgnął jej wściekłości dna, śmierć o cal liznął..Chwil kilka unikom poświęcił, po nich pięścią w pysk trzasnął stwora,szybko za róg skręcił, do końca jednak daleko, gdyż zaczyna się dopiero wieczorna pora.Efektownie rozwinął srebrnego łańcucha, przez moment w królewnie krew zastygła,bo, potwory przez srebro szybciej wyziewają ducha, zaś gdy się w niego zaplątała, rozpaczliwie wrzeszczała.Jednak Strzyga to potwora silna, w swej bezmyślnej furii łańcuch rozdarłai rzuciła się pokracznie w stronę wiedźmina, z magią Geralta się nie uporała.Igni- znak już rysuje, jeszcze chwila tylko...coś w myśli Strzygi uderza "On coś chyba knuje!", wtem ognia słup pędzi daleko!Dwie tony wagi przydają się jednakże, potwór wbija w glebę swe szpony,pruje naprzód, lecz także, śliną chlipie we wszystkie strony.Metr, centymetry, u celu prawie, wiedźmin skończył czarować szybko,Strzyga znalazła się w desek lawinie, (chodzi o to, że wyrżnęła w drewnianą konstrukcję i cała lawina desek ją przykryła.) przez ten czas białowłosy już był na dachu daleko...Potwora już wielce wściekła, szybko podbiega do dachu,już wszystkie mięśnie spięła, w momencie wyskoku, patrzyła na Wilka w bezruchu.Ciemność, upadek, to Strzyga na dachu zastała,a ten z włosami niczym dziadek, uciekł do miejsca gdzie spała!Zamknięty sarkofag jest już, na nic uderzenia i wrzaski,zniknął nad ranem klątwy kurz, rano już nie Strzygę, lecz królewnę powitały oklaski......To tata był, oraz Velerad,oraz wiedźmin- wybawca królewny, każdy wielce teraz był rad,Geralt odszedł, lecz wpierw odebrał królewskie oreny...
 
A

Aalaron

Forum veteran
#6
Sep 8, 2008
Walka ze Strzygą:Mężny Foltest rzekł wtedy: wiedźminie odczaruj mą córkę,będziesz mógł ją zabić tylko kiedy, tylko to przyniesie mi ulgę...Wiedźmin się zgodził i do Dworzyszczy wyruszył,======A może "na zamek wyruszył"? po drodze Ostrita spotkał,od razu odwagę mu skruszył, wszystko mu wtedy wydukał.=======znaczy się-kto komu?Odpowiedzialny z klątwę przynętą być miał, zaś wiedźmin dobierał eliksiry,do starcia starannie się przygotował, o którym od dawna poeci śnili.Zapadł pomarańczowy zmierzch, Ostrit zbiegł schodami,wtem świat zaparł wdech,======nie "wdech" a "dech" Strzyga zrobiła swoje, ciało zdrajcy pokryło się ranami.Geralt zeskoczył z okna, kamieniem w Strzygę cisnął,dosięgnął jej wściekłości dna,=======chyba "szczytu"? śmierć o cal liznął...=====Jak coś liżesz to też "na odległość"?Chwil kilka unikom poświęcił, po nich pięścią w pysk trzasnął stwora,szybko za róg skręcił, do końca jednak daleko, gdyż zaczyna się dopiero wieczorna pora.Efektownie rozwinął srebrnego łańcucha, przez moment w królewnie krew zamarzła,====== a może "zastygła"?bo, potwory przez srebro szybciej wyziewają ducha, zaś gdy się w niego zaplątała, rozpaczliwie wrzeszczała.Jednak Strzyga to potwora silna, w swej bezmyślnej furii łańcuch rozdarłai rzuciła się pokracznie w stronę wiedźmina, z magią Geralta się nie uporała.Igni- znak już rysuje, jeszcze chwila tylko...coś w myśli Strzygi uderza "On coś chyba knuje!", wtem ognia słup pędzi daleko!Dwie tony wagi przydają się jednakże, potwór wbija w glebę swe szpony,pruje naprzód, lecz także, śliną chlipie we wszystkie strony.=====chlipać można IMO tylko łazami.Metr, centymetry, u celu prawie, wiedźmin skończył czarować szybko,Strzyga znalazła się w desek lawie,====lawie? Ale o co chodzi? przez ten czas białowłosy już był na dachu daleko...Potwora już wielce wściekła, szybko podbiega do dachu,już wszystkie mięśnie spięła, w momencie wyskoku, patrzyła na wilka w bezruchu.====jeśli już to Wilka.Ciemność, upadek, to Strzyga na dachu zastała,a ten z włosami niczym dziadek, uciekł do miejsca gdzie spała!Zamknięty sarkofag jest już, na nic uderzenia i wrzaski,zniknął nad ranem klątwy kurz, rano już nie Strzygę, lecz królewnę powitały oklaski......To tata był, oraz Velerad,oraz wiedźmin- wybawca królewny, każdy wielce teraz był rad,Geralt odszedł, lecz wpierw odebrał królewskie oreny...Ogólnie coraz lepiej. Bardzo przyjemnie się czyta. Przyznaj się:Ile pisałeś ten wiersz?
 
D

danser

Senior user
#7
Sep 9, 2008
W edycji poprawie błędy, a wiersz to głownie cały dzień cosik tam wymyślałem, a wieczorem po prostu wszystko napisałem, ew. to co w myślach wydawało się dobre, na komputerze straciło swój urok więc musiałem poprawić, więc tak wiersz wymyślałem wraz z tematem cały dzień, za to pisałem od 15 do 20 minut.PS: Czemu nie poprawiłeś alchemika i Alvina?
 
A

Aalaron

Forum veteran
#8
Sep 9, 2008
AlchemikAlchemik- Kalkstein żył raz sobie, nie praktykował w ogóle magii,ale coś się zmieniło, opowiem to Tobie, bo wszystko przez szpony Catrionny Plagi...==========plaga z małej litery a Catriona przez jedno "n"Do Podgrodzia czas wyruszyć======"Na Podgrodzie" w wiadomych celach,by krew ghuli sobie ususzyć,=======ususzyć płyn? lecz ghuli dużo i siedzą w grupach.Alchemik przeto z rodu był sprytnego, od razu wpadł na to,że zatrudni Królewskiego Łowczego, więc dostanie uncji krwi nawet sto.Przy zwojach wieczorem, spotkał alchemik mutanta,który zainteresował się jednym zwojem, rzekł- "Nie straszna mu ghuli krypta"======="Mu" znaczy komu? chyba "mi"?Wiedźmin rankiem powrócił, z ghula krwi trzema uncjami,alchemika dobudził i odszedł z orenami.Alchemik wielce rady, już nie grozi braku ghuli krwi mara,====="brak" nie grozi. I raczej "krwi ghuli" a nie "ghuli krwi"przy bramie strażnicy prawią mu jakieś parady: "Wyglądasz jak plagi ofiara!"Nie glejt wyciągać pora, bowiem idzie Salamander kilka,na ich czele jakaś potwora! bardzo chcą alchemika.Padli wszyscy strażnicy, Kalkstein sam bezradny,a Wiedźmin biegnie z szybkością konnicy... rozrąbał trzech bandytów, po czym padli martwi.Wybawca ściął maga głowę, został tylko piekielny Ogar,widząc ten pysk, na chwilę odebrało mu mowę, a nad nimi tylko księżyca rogal...Skok, zamach i podcięcie, Sztych, piruet i młynek,wtem rozległo się piskliwe skomlęcie,======="skomlenie" jeśli już Życie Ogara ulotniło się niczym dymek...I tak Kalkstein wyruszył, do swej pracowniwidząc dom wielce się wzruszył, tych wydarzeń nigdy nie zapomni.AlvinWszystko to się wtedy zaczęło pod palisadą karczmy bezpiecznej,dziecko berghastą uciekło,============="barghestom" nie "berghastą" a Geralt zapewnił, że zrobił to co konieczne.Bo psy upiorne nie skończyły wojaży, pod Bestyi przywództwem,przedarły się przez bramę straży, wszystko pewnie by się skończyło ludobójstwem.Jednak Geralt tam był i zabił pomiot w pół godziny,po tym czasie rozbrzmiał pewny rym, dziecko recytowało proroctwo Itliny.Po proroctwie wyjawił, że Alvin mu na imię,Berghast mamę strawił,=======i znowu: "barghest" oraz, że pewnie teraz zginie!Wtedy miejscowa medyczka- Shani=======miejscowa to ona była w Oxenfurcie. wyjawiła, że Abigail się nada,chłopca na pewno nie zrani, a i cała wioska będzie rada.Znów życie było normalne, nocą spał znów w łóżku,dni były miłe upalne, Abigail opowiadała bajkę, o pewnym duszku.Jednak nie jemu było szczęście dane, bo Abigail chłopca odebrał,pogłębiając wrogości ranę, Wielebny, kapłan co wiarę ludziom pogłębiał.Rano tylko modlitwa, potem skąpe śniadanie,a w nim jarzyn kilka, do południa było tylko szat pranie.Na obiad sałatka, do popicia Świętą Wodą,stało to się codziennością naszego kilkulatka, zamiast zabawy oddawać cześć jakimś bogom...Sarkofagi wyczyścić wieczorem,=======znaczy się Wielebny zmieniał chłopca w hienę cmentarną? A to skur..... ;) zaś gdy nie nadążał,kaplica stała się jego domem, jedno jest pewne, przez ten czas na pewno stężał.Jednego dnia Wielebny namaścił Alvina, maściami,========namaścił maściami? Masło maślane. to nie wyobrażalne,bo kapłan Alvina umieścił między bandytami, wtedy bóle stały się jak najbardziej realne.Widział jak zamieniano inne dzieci, w potwory, maszyny do zabijaniai każde z nich życie poświęci, dla swego nowego pana.Na pomoc znów wiedźmin przybył, uporał się z bandytami,nową przyszłość dla Alvina otworzył, by ten mógł żyć nawet latami...Na końcu korytarza Abigail spotkali, po chwili Alvin chciał się obrócić,bo Wiedźmin z wiedźmą się zbliżali... lepiej dalej nie mówić...Po wyjściu z jaskini, tłum cały się zebrał,każdy o spaleniu wiedźmy mówił, Geralt im wmówił, że wiedźmy nie tkną i całą odwagę tłumowi odebrał.Zza skał obserwował chłopak, jak wiedźmin z wiedźmą pokonują sługi Bestii,a oprócz nich nie przeżył nawet ptak. Zaś dla samej Bestyi nie było żadnej amnestii.======bez "samej" IMO będzie lepiej.Nagle przybiegł Wielebny, oraz reszta ważniejszych kmieci,każdy był pewny, że pokonanie wyczerpanego wilka walką, będzie łatwe niczym wynoszenie śmieci.=====I znowu: "Wilka" nie "wilka"Każdy też się mylił, wszyscy martwi padli,żar pochodni tylko się tlił... Alvin i nowa nadzieja się otarli.Przy bramie problemy znów, wybawcę aresztują,chłopak znalazł się wśród zakonników, a raczej zakonnych sióstr, które raczej nic nie knują.Życie znów stało się zwyczajne, choć widział codziennie śmierć w nowym domu- szpitalu,to jednak fajnie było, gdy Shani przynosiła mu śniadanie, ona stała się jego mamą, która pracowała bez ustanku.Do czasu, aż zbiry przybyły, Alvina chcieli porwać,jednak znów chłopca uratował wybawiciel, na sucho miły,====="na sucho miły" ale o co chodzi? znów widział jak Geralt musiał z jego powodu musi zabijać...Wtem jakiś grajek, zabrał go do Wyzimy, ale tej bogatszej, do domu czarodziejki co się podobno Triss zwała,zdawało się, że dostał się do "mamy" bardziej utalentowanej , która też go tak samo lub bardziej niż Shani kochała!Miał teraz więcej zabawek, chociaż obowiązków także miał bez liku,uczył się jak sobie wyczarować obiadek, oraz badać ciekawsze substancje z Gravierów szpiku.Jak pewnie się spodziewacie znów coś te szczęście zburzyło, do domu Triss, przybyły Salamandry z Magistrem na czele,Chciał uderzyć Triss, więc chyba mu odbiło, bo złowrogie zaklęcie, było słychać w pobliskim kościele!Zaś Alvin wielce wystraszony, skorzystał z Triss nauk,skupił się na tym, dzięki któremu kiedyś był wybawiony i znalazł się w pięknej słonecznej wiosce, w której zacząć nowe życie mógł...Zamieszkał u Celiny,=====a nie u Aliny przypadkiem? nawet raz Geralta spotkał,kiedy zbierał na podwieczorek maliny, dla nowej rodziny, którą bardzo kochał.Nie zapomniał jednak o swej magii w gwoli ścisłości, wyczuł moc za wioską w ruinach,spotkał tam ducha, który przegrał swe życie w kości, uwięził chłopca w magicznych energiach.Ah, zgadnijcie kto znów przybył chłopcu na pomoc, tak, wiedźmin znów się zjawił,lecz zamiast wyzwolić swoją moc, w kości się z duchem pobawił,Wygrał trzy rundy z rzędu, i duch Alvina uwolnił potem odszedł w zaświaty,Geralt chcąc pohamować Alvina moc, dał mu naszyjnik z dwimerytu, Alvin przestał odczuwać brak taty...Wiejska utopia się skończyła, gdyż zabawy "Zabij Elfa" się urealniły,pół Zakonu, oraz Biała Rayla, przed wioską stała! Zaś Nieludzie, całą wieś uwięzili!Rozgorzało piekło, jeden wielki chaos,w Alvinie coś pękło, widzi zabitych przyjaciół stos...Czas wyzwolić moc, pomścić towarzyszy zabaw,w wir czasu wpadł, chcąc, nie chcąc... pozbawi nieludzi wszystkich praw!!!Teraz bajarze opowiadają, że Alvin to Mistrz Wielki,inni myślą, że Ci kłamią, ja myślę, że Alvin przeżył wielkie mękki...======"męki" nie "mękki"Jakoś tak mi te wiersze umkneły. "Alchemik" bardzo mi się podobał a z "Alvina" najlepsze były zwrotki o pobycie u Triss.
 
D

danser

Senior user
#9
Sep 9, 2008
Zabójcza Nagroda"Uratowałeś królestwo, odczarowałeś córkę moją,oraz zażegnałeś Aldersberga jestestwo, to będzie nagrodą twoją..."Rzekł to Foltest po domowej wojnie, do Geralta białowłosego,siadając na tronie,posyłając po swego ochmistrza nowego.Sakwa orenów w wiedźmina kieszeni podzwania, gdy on sam przez komnatę królów się przechadza,mijając strażnika mającego dość ciągłego pilnowania... rozległ się szczęk, odruchowo Wilk się odwraca.Na końcu komnaty zabójca siecze, ochmistrz nie żyje...wiedźmin się rozpędza, o siebie uderzają na plecach miecze, morderca w tym czasie strażnikowi w zbroi dziurę ryje.Kopniakiem króla popchnął na stoły, iskry poleciały z nagła,miecz o sztylet się zderzył, a każdy z ich właścicieli przewagi był pozbawiony, z ust wiedźmina wydostało się przekleństwo, bo pochwa przeciwnika go w twarz smagła.Moment nieuwagi, jedna zła decyzja,śmiercią niechybną się skończy i nie pomogą żadne dialogi, "umrę" w głowie króla pojawiła się wizja...Od ciosów i pchnięć, aż błyszczy, żaden nie ustąpi żaden zamiaru nie ma skonać,to Geralt gardą zblokuje, to bezimienny zabójca w tył odskoczy, lecz ja ten wiersz chcę skończyć, a wiele jeszcze trzeba dodać.Wahanie na chwilę pojawiło się na Wilka twarzy, zabójca to wykorzystał szybko,i kopniakiem w plecy go obdarzył, do śmierci brakuje sekund kilka tylko...Aczkolwiek Geralt- wiedźmin pomysłowy, sakwę z orenami rzucił w twarz wrogowi,zaskoczył go wielce ten pomysł nowy, lecz co on nad tym się będzie głowił i sakwę przepołowił!Morze złota wytrysło, zabójcę oślepiło na chwil kilka,wiedźmin wykorzystał to momentalnie, wycelował w serce prosto, cała sala po ciosie umilkła.Następnie odkryto zabójcy oblicze, już bez emocji i wyrazu,okazało się, że tak jak wiedźmin miał pionowe źrenicę, z tą wieścią wiedźmin do Kear Morhen powrócił od razu.
 
A

Aalaron

Forum veteran
#10
Sep 9, 2008
Zabójcza Nagroda"Uratowałeś królestwo, odczarowałeś córkę moją,oraz zażegnałeś Aldersberga jestestwo, to będzie nagrodą twoją..."Rzekł to Foltest po domowej wojnie, do Geralta białowłosego,siadając na tronie,posyłając po swego ochmistrza nowego.Sakwa orenów w wiedźmina kieszeni podzwania, gdy on sam przez komnatę królów się przechadza,mijając strażnika mającego dość ciągłego pilnowania... rozległ się szczęk, odruchowo Wilk się odwraca.Na końcu komnaty zabójca siecze, ochmistrz nie żyje...wiedźmin się rozpędza, o siebie uderzają na plecach miecze, morderca w tym czasie strażnikowi w zbroi dziurę ryje.Kopniakiem króla popchnął na stoły, iskry poleciały z nagła,miecz o sztylet się zderzył, a każdy z ich właścicieli przewagi był pozbawiony,=========to znaczy,że miecz i sztylet miały kilku właścicieli? z ust wiedźmina wydostało się przekleństwo, bo pochwa przeciwnika go w twarz smagła.Moment nie uwagi,===="nieuwagi" razem jedna zła decyzja,śmiercią niechybną się skończy i nie pomogą żadne dialogi, "umrę" w głowie króla pojawiła się wizja...Od ciosów i pchnięć, aż błyszczy, żaden nie ustąpi, lecz żaden zamiaru nie ma skonać,===========dlaczego "lecz"?to Geralt gardą zblokuje, to bezimienny zabójca w tył odskoczy, lecz ja ten wiersz chcę skończyć, a wiele jeszcze trzeba dodać.Wahanie na chwilę pojawiło się na Wilka twarzy, zabójca to wykorzystał szybko,i kopniakiem w plecy go obdarzył, do śmierci brakuje sekund kilka tylko...Aczkolwiek Geralt- wiedźmin pomysłowy, sakwę z orenami rzucił w twarz wrogowi,zaskoczył go wielce ten pomysł nowy, lecz co on nad tym się będzie głowił i sakwę przepołowił!Morze złota wytrysło, zabójcę oślepiło na chwil kilka,wiedźmin wykorzystał to momentalnie, wycelował w serce prosto, cała sala po ciosie umilkła.Następnie odkryto zabójcy obliczę,====="oblicze" nie "obliczę" już bez emocji i wyrazu,okazało się, że tak jak wiedźmin miał pionowe źrenicę, z tą wieścią wiedźmin do Kear'morhen powrócił od razu.====="Kaer Morhen" bez apostrofu
 
D

danser

Senior user
#11
Sep 9, 2008
Poprawione, ale co, do niektórych błędów to tak: Sztyletu właścicielem był zabójca, za to Geralt dysponował mieczem.Z tymi błędami typu "lecz" to przez moje rozkojarzenie. Już coraz mnie błędów robię, dobrze jest ;)PS: Za to mi twoja poprawka wcześniejszych wierszy umkła, dzisiaj się niewyraźnie czuję więc poprawie je jutro.
 
A

Aalaron

Forum veteran
#12
Sep 9, 2008
danser said:
Poprawione, ale co, do niektórych błędów to tak: Sztyletu właścicielem był zabójca, za to Geralt dysponował mieczem.Z tymi błędami typu "lecz" to przez moje rozkojarzenie. Już coraz mnie błędów robię, dobrze jest ;)PS: Za to mi twoja poprawka wcześniejszych wierszy umkła, dzisiaj się niewyraźnie czuję więc poprawie je jutro.
Click to expand...
Pobawię się w nauczyciela i powiem: "Praca Domowa na jutro-przekonać dansera żeby zrobił więcej wierszy i wrzucił je na Forum.Do wykonania od zaraz!"
 
D

danser

Senior user
#13
Sep 9, 2008
VeleradzWyzimy said:
VeleradzWyzimy said:
Poprawione, ale co, do niektórych błędów to tak: Sztyletu właścicielem był zabójca, za to Geralt dysponował mieczem.Z tymi błędami typu "lecz" to przez moje rozkojarzenie. Już coraz mnie błędów robię, dobrze jest ;)PS: Za to mi twoja poprawka wcześniejszych wierszy umkła, dzisiaj się niewyraźnie czuję więc poprawie je jutro.
Click to expand...
Pobawię się w nauczyciela i powiem: "Praca Domowa na jutro-przekonać dansera żeby zrobił więcej wierszy i wrzucił je na Forum.Do wykonania od zaraz!"
Click to expand...
Od zaraz to może być problem, bo na temat wiedźmina skończyły się mi pomysły, ale postaram się coś wymyślić.PS: Poprawiłem Alvina i Alchemika i nadal nie mam pomysłu na dalsze prace ;/
 
D

danser

Senior user
#14
Sep 10, 2008
Wiedźmin- niezwykła profesjaZaczyna się wszystko od niechcianego dziecka, podrzuconego pod Warownię Starego Morza,by zostać wiedźminem wiele je jeszcze czeka i jeszcze się nie spodziewa, że tyle umiejętności opanuje ile kolorów ma zorza.Dostanie pierwszy miecz stalowy, tak ja teraz na tym forum,dopiero jak będzie dorosły dostanie nowy, Kear Morhen do tego czasu będzie jego sacrum.Szkolony na wojownika będzie co ranek, południem o zielarstwie musieć słuchać,wieczorem obserwować jak Vesemir przygotuje eliksiru dzbanek, w nocy na kilka godzin pozwolą spać...Do Próby Traw się przygotować musi, podadzą mu eliksiry,kto wie może po nich się udusi... w żołądku mogą się zrobić kwasów wiry...Lecz próba traw łatwo poszła, inni padali jak muchy, on nie wzruszony stał,pionowe źrenice i jak mleko włosy białe, taka mutacja jest bardzo widoczna. On i tak przy treningach nowych i większych wymaganiach jako wiedźmin będzie trwał.Emocji przed światem będzie pozbawiony, śmiertelne eliksiry częściej pił niż temerską żytnią,bez możliwości pojęcia kogoś za żony, żołnierze, by przed nim uciec las z chęcią wytną...Żeby to się spełniło, uczyć się musi o potworach,bez umiejętności Znaków rzucania oczywiście, by się nie obyło, eliksiry ważyć w najgorszych warunkach.Wtedy dostanie miecze dwa, stalowy i srebrny,medalion w kształcie wilka- psiego lwa, na szlaku każdemu kupcu zszarpie nerwy...Taki już wiedźmina los, od miasta do miasta,by bogatym ludziom zmniejszyć monet stos, w końcu jego doświadczenie wzrasta.Trochę "na siłę" zrobiony, bo już pomysłów nie mam, a ten jak dla mnie nie ciekawy, a i informacji o nim zbyt wiele nie mam...
 
A

Aalaron

Forum veteran
#15
Sep 10, 2008
Zaczyna się wszystko od niechcianego dziecka, podrzuconego pod Warownie Starego Morza,====="Warownię"by zostać wiedźminem wiele je jeszcze czeka i jeszcze się nie spodziewa, że tyle umiejętności opanuje ile kolorów ma zorza.===========miodne :)Dostanie pierwszy miecz stalowy, tak ja teraz na tym forum,========="tak jak ja teraz" :)dopiero jak będzie dorosły dostanie nowy, Kear Morhen do tego czasu będzie jego sacrum.====jego co?Szkolony na wojownika będzie co ranek, południem o zielarstwie musieć słuchać,wieczorem obserwować jak Vesemir przygotuje eliksiru dzbanek, w nocy na kilka godzin pozwolą spać...Do próby traw się przygotować musi,====="Próba Traw" z dużych liter. podadzą mu eliksiry,kto wie może po nich się udusi... w żołądku mogą się zrobić kwasów wiry...Lecz próba traw łatwo poszła, inni padali jak muchy, on nie wzruszony stał,pionowe źrenice i jak mleko włosy białe, taka mutacja jest bardzo widoczna. On i tak przy treningach nowych i większych wymaganiach jako wiedźmin będzie trwał.Emocji przed światem będzie pozbawiony, śmiertelne eliksiry częściej pił niż temerską żytnią,bez możliwości pojęcia kogoś za żony, żołnierze, by przed nim uciec las z chęcią wytną...=======ło mamo. j/w-miodneŻeby to się spełniło, uczyć się musi o potworach,bez umiejętności znaków rzucania oczywiście, by się nie obyło,======"Znaków" z dużej litery eliksiry ważyć w najgorszych warunkach.Wtedy dostanie miecze dwa, stalowy i srebrny,medalion w kształcie wilka- psiego lwa, na szlaku każdemu kupcu zszarpie nerwy...Taki już wiedźmina los, od miasta do miasta,by bogatym ludziom zmniejszyć monet stos, w końcu jego doświadczenie wzrasta.
Trochę "na siłę" zrobiony, bo już pomysłów nie mam, a ten jak dla mnie nie ciekawy, a i informacji o nim zbyt wiele nie mam...
Click to expand...
Na siłę,Na siłę-zrzędzisz jak nie przymierzając kapłan Wiecznego Ognia gdy mu się przerwie modlitwę :D.
 
D

danser

Senior user
#16
Sep 10, 2008
Sacrum to po łacinie bodajże świętość, a kwestia Próby Traw to wynika z nie przeczytania książki "tak ja na tym forum" jakoś mi instynktownie podeszło.PS: Czy tylko Ty uczęszczasz się w Fan Fiction, bo spodziewałem się trochę więcej osób od komentarzy, tak po za tym cieszę się, że choć Tobie podobają się moje wiersze :beer: A ja zabieram się za czytanie Twoich dzieł ;)
 
D

danser

Senior user
#17
Sep 11, 2008
Płomień, który zabija..."Życie za Zakon, bo Zakon to życie, głoszą jedni, po tym wierszu będziecie wiedzieć, że Zakon to (prawie) sama śmierć..." Szara wioska jesienią, puste domy wszędzie,na głównym placu wszyscy się zbierają, oprócz wieśniaków zakonnicy chodzą gdzieniegdzie,Na podium przed palisadą, zakonny posłaniec monolog prawi,wczoraj na bitwie, każdy w czerwonej zbroi wykazał się odwagą, żadnego także bez medalu nie odprawi...Co to jednak dało, żeby atakować jeszcze elfickich cywili...Trzysta pięćdziesiąt wiewiórczych głów to za mało? Było wymagane, by zakonnicy tak cennych życia chwil im odjęli?Podczas audiencji wspomniano jeszcze, o degradacji jednego z braci,za to, że rzekł "Swego honoru nie zbezczeszczę!", "Na klęczkach go nie zabiję, lecz w równej walce, z chęcią sprawię, iż ta głowa mu odleci!"Oczywiście prawdę zatuszowano, tak to uogólniono, że nie słuchał rozkazów,honory rycerskie mu odebrano i dostał ze sto gorszych nakazów.Południem deszcz się rozpadał, wieśniakom kazano za życia ratunek,każdy trzy wiewiórcze głowy na palisadę nabijał, oraz rycerzowi wyczyścić musiał rynsztunek.Po godzinach kilku, po skończonej pracy,na palisadzie głów było bez liku, zaś na umór winem schlani, "życia wybawcy".Wojska odeszły, zostawiając smutek, oraz much cały rój,który nie szczędził robienia kupek, "Gdzie teraz płonie rycerzu ogień twój?"Wieśniacy tak pytali, w tym czasie rozrosła się plaga,a ludzie umierali, na cóż się zda przeciw insektom Zakonu odwaga?Tak więc rekrucie nowy, "Życie za Zakon oddaj..."lecz tylko wtedy, masz wyżej dowody, "... gdy on daje życie", na tę przestrogę uważaj! Mam głęboką nadzieję, że przemówi ten wiersz do rozsądku, niektórym zakonnikom szczególnie tym, którzy posyłają hasła typu "ZAKOOOON WYGRAA!!!", to tylko zabawa, a i w diamencie znajdzie się skaza ;). Żeby nie było, że nie lubię Zakonu.
 
A

Aalaron

Forum veteran
#18
Sep 11, 2008
Melduje się pełnoetatowy recenzent!Płomień, który zabija..."Życie za Zakon, bo Zakon to życie, głoszą jedni, po tym wierszu będziecie wiedzieć, że Zakon to (prawie) sama śmierć..." Szara wioska jesienią, puste domy wszędzie,na głównym placu wszyscy się zbierają, oprócz wieśniaków zakonnicy chodzą gdzieniegdzie,Na podium przed palisadą, zakonny posłaniec monolog prawi,wczoraj na bitwie, każdy w czerwonej zbroi wykazał się odwagą, żadnego także bez medalu nie odprawi...=============================znaczy się posłaniec nie odprawi? Tak?Co to jednak dało, żeby atakować jeszcze elfickich cywili...Trzysta pięćdziesiąt wiewiórczych głów to za mało? Było wymagane, by zakonnicy tak cennych życia chwil im odjęli?Podczas audiencji wspomniano jeszcze, o degradacji jednego z braci,za to, że rzekł "Swego honoru nie zbezczeszczę!", "Na klęczkach go nie zabiję, lecz w równej walce, z chęcią sprawię, iż ta głowa mu odleci!"Oczywiście prawdę zatuszowano, tak to uogólniono, że nie słuchał rozkazów,honory rycerskie mu odebrano i dostał ze sto gorszych nakazów.=========gorszych od czego?Południem deszcz się rozpadał, wieśniakom kazano za życia ratunek,każdy trzy wiewiórcze głowy na palisadę nabijał, oraz rycerzowi wyczyścić musiał rynsztunek.Po godzinach kilku, po skończonej pracy,na palisadzie głów było bez liku, zaś na umór winem schlani, "życia wybawcy".========najlepsza zwrotka :)Wojska odeszły, zostawiając smutek, oraz much cały rój,który nie szczędził robienia kupek, "Gdzie teraz płonie rycerzu ogień twój?"Wieśniacy tak pytali, w tym czasie rozrosła plaga,======"Rozrosła się" lub "rosła". Wybieraj.a ludzie umierali, na cóż się zda przeciw insektom Zakonu odwaga?Tak więc rekrucie nowy, "Życie za Zakon oddaj..."lecz tylko wtedy, masz wyżej dowody, "... gdy on daje życie", na tę przestrogę uważaj! Cud, miód i orzeszki jak to mówią. Bardzo sugestywny wiersz. Ja chcę jeszcze raz!E: A gdzie w ankiecie "Płomień, który zabija"? [/QUOTE]
 
D

danser

Senior user
#19
Sep 12, 2008
Posłaniec nikogo nie odprawi bez medalu, znaczy, że miał przekazać medal dla najodważniejszych, a co do "rozrosła" to przez pisanie na raz kilka zwrotek ;). Jeśli chodzi o nakazy to były gorsze, niż te "nie słuchanie rozkazów"Tak nawiasem mówiąc cieszę się, że ten wiersz się komuś spodobał, bo jednak trochę czasu i myśli mu poświęciłem.PS: Kto w ankiecie zagłosował "Wszystkie do bani"? mógłby uzasadnić...
 
M

melkor01

Senior user
#20
Sep 13, 2008
Ja.... zagłosowałem na "Wszystkie fajne"Powinieneś zmienić nazwę tematu, bo amatorszczyzną tego bym nie nazwał.I co się dziwisz, że nikt oprócz Velerada nie pisze, jak on wszystko pięknie skomentuje i poprawi. Nic dodać, nic ując.
 
  • 1
  • 2
  • 3
Next
1 of 3

Go to page

Next Last
Share:
Facebook Twitter Reddit Pinterest Tumblr WhatsApp Email Link
  • English
    English Polski (Polish) Deutsch (German) Русский (Russian) Français (French) Português brasileiro (Brazilian Portuguese) Italiano (Italian) 日本語 (Japanese) Español (Spanish)

STAY CONNECTED

Facebook Twitter YouTube
CDProjekt RED
  • Contact administration
  • User agreement
  • Privacy policy
  • Cookie policy
  • Press Center
© 2018 CD PROJEKT S.A. ALL RIGHTS RESERVED

CD PROJEKT®, Cyberpunk®, Cyberpunk 2077® are registered trademarks of CD PROJEKT S.A. © 2018 CD PROJEKT S.A. All rights reserved. All other copyrights and trademarks are the property of their respective owners.

Forum software by XenForo® © 2010-2020 XenForo Ltd.