Brana, Rickona i Hodora nie było caly sezon a raczej żyjąnatomiast aktor potwierdził, że nie wróci w kolejnym sezonie.
Brana, Rickona i Hodora nie było caly sezon a raczej żyjąnatomiast aktor potwierdził, że nie wróci w kolejnym sezonie.
Książki Martina to nie perfekcyjne arcydzieła ale Dzięki Bogu, że to Martin, a nie Ty, pisze cały cykl. "Srsly", zacytuje z Ciebie.Mnie przeciwnie, przy czym kompletnym nieporozumieniem jest to, że Balon w serialu jeszcze żyje. Szczerze, to wg mnie w książkach GRRM nadmiernie rozwinął wątki związane z the Iron Islands i Dorne, które zostały wprowadzone zbyt późno i są zdecydowanie wątkami peryferyjnymi. Moim zdaniem spokojnie można by je ograniczyć bez dużej straty dla fabuły. To jeden z głównych powodów, dla których FFC tak się dłużyło - zbyt dużo czasu marnowano na the II i Dorne, z którymi wiązało się wiele nowych, lecz niezbyt interesujących dla większości czytelników postaci. Zamiast więc skupić się na całej masie innych bohaterów i dążyć do rozwijania oraz domykania istniejących wątków, których i tak była cała masa, GRRM marnował czas na nowe, odciągając uwagę czytelników od znanych postaci i niepotrzebnie utrudniając sobie zadanie w kolejnych tomach (bo jak coś się wprowadziło, to będzie to trzeba pociągnąć do końca przecież). Takich rzeczy nie robi się w 4. tomie długiej serii. Na szczęście w TWoW zapewne będzie ciekawiej, gdyż akcja nabrała tempa, a wiele postaci pobocznych pewnie zginie lub znajdzie się w sytuacji, gdy przestaną być jakimikolwiek graczami.
Absolutnie nie zgadzam się z tym, że królowa matka "zasłużyła na swój los" w kontekście "pokuty", którą zgotowała jej banda fanatyków religijnych. To coś nie miało nic wspólnego ze sprawiedliwością, w dodatku Cersei została ukarana kompletnie nie za te czyny, za które powinna ponieść karę. Cudzołóstwo, srsly?!? Zarówno w książce, jak i w serialu ta scena sprawiła, że czułem się niekomfortowo. Generalnie nie lubię poniżania kobiet w ramach "kary". Co nie oznacza, że Cersei nie powinna zostać ukarana. Przeciwnie. Za spiski, zaaranżowane morderstwa, wrobienie Tyrellów i znaczny udział w doprowadzeniu królestwa na skraj upadu Cersei powinno się ściąć głowę i tyle. Bez drugich szans, bez znęcania się nad nią, bez tortur psychicznych czy fizycznych. Uciąć łeb gadzinie i sprawa załatwiona.
Gwoli ścisłości, realizacja VI sezonu jest już ustawiona na lipiec-grudzień (Oldtown udawać będzie prawdopodobnie hiszpańskie miasto), a scenariusze zostały domknięte w maju, także ciekawe, ile faktycznego VI tomu się tam znajdzie. Patrząc na to, że z IV/V wciąż zostały wątki Greyjoyów, Tarlych, Oldtown czy parę innych, trudno oprzeć się wrażeniu, że droga do mety będzie bardzo skrótowa, nawet, jeśli ostatecznie postawią na jakieś 75, nie 70 odcinków. Z drugiej strony, brak Aegona i uszczuplenie Martellów ułatwia wiele...Co do samej książki, jestem skłonny uwierzyć, że trafi ona do sprzedaży przed premierą szóstego sezonu (co nie znaczy że serial będzie jej wierny, wszak produkcja sezonu prawdopodobnie zacznie się jeszcze w tym roku) (...)
E, dożywocie starczy.Za spiski, zaaranżowane morderstwa, wrobienie Tyrellów i znaczny udział w doprowadzeniu królestwa na skraj upadu Cersei powinno się ściąć głowę i tyle. Bez drugich szans, bez znęcania się nad nią, bez tortur psychicznych czy fizycznych. Uciąć łeb gadzinie i sprawa załatwiona.
Zza więziennych krat też można pociągać za niektóre sznurki, więc dekapitacja ukróciłaby to pociąganie. Skutecznie.E, dożywocie starczy.
Szczerze, to dożywocie w Westeros pewnie łatwo mogłoby przerodzić się w torturę. Starczy pomyśleć o warunkach, w jakich mogą być przetrzymywani więźniowe. A już po nadejściu zimy to w ogóle.Zza więziennych krat też można pociągać za niektóre sznurki, więc dekapitacja ukróciłaby to pociąganie. Skutecznie.![]()
Gut. Ma wystarczająco dużo innych rzeczy na głowie, jak sądzęGaladh said:GRRM nie wraca
Generalnie od jesieni jestem przeciwnikiem kary śmierci. Drobne wyjątki może i by przeszły (Hitler, Breivik, Ramsay Snow), ale Cersei raczej bym do nich nie zaliczył. Gdyby nie dorastała w splendorze, w cieniu swego ojca i liczącej tysiące lat historii rodu, gdyby nie karmiono jej od dzieciństwa feudalizmem, jej charakter zapewne diametralnie różniłby się od obecnego. Bądźmy szczerzy - połowa z nas, gdyby dorastała w jej warunkach, okazałaby się nie lepsza. Trudno wymagać moralności od kogoś, komu od dziecka wpajano zasadę że coś mu się należy jedynie z racji urodzenia.Zza więziennych krat też można pociągać za niektóre sznurki, więc dekapitacja ukróciłaby to pociąganie. Skutecznie.![]()
Przyznajmy jednak, Cersei wychowana w innej rodzinie/epoce byłaby zupełnie inną Cerseinie zgadzam się też na powszechne psychologizowanie wszystkiego
Zawsze można skorzystać z wzorców Bizancjum. Uciąć język i rączki, bonusowo może jeszcze wyłupić oczkaZza więziennych krat też można pociągać za niektóre sznurki, więc dekapitacja ukróciłaby to pociąganie. Skutecznie.![]()
Jakieś konkretne wydarzenie wpłynęło na ową ewolucję poglądów?Generalnie od jesieni jestem przeciwnikiem kary śmierci.
<Wbija szpile> Zapewne głównym wydarzeniem było przejście z wieku młodzieńczej beztroski w wiek rozumu dojrzałego i obowiązków. <Wyciąga szpile>Jakieś konkretne wydarzenie wpłynęło na ową ewolucję poglądów?
Wg mnie to normalne, że gdy czytelnicy zagłębiają się w świat na tyle, by nie traktować postaci książkowych jedynie jako kukiełek w teatrzyku autora, to zaczynają rozmawiać o zachowaniu i motywacjach tych postaci, a także zastanawiają się, co-by-było-gdyby. Powiedziałbym wręcz, że to oznaka sukcesu autora, przynajmniej takiego z nieco większymi aspiracjami niż przeciętne.Blondyna jest taką a nie inną postacią, którą pisarz skazał na takie a nie inne postępowanie i wyznaczył jej karę. Wielu innych, dobrych i złych, w całym cyklu zostało równie nagrodzonych przez Martina. Wielu nawet bardziej, ponieważ zapłacili za to życiem.
Dlatego uważam, że nie trzeba koniecznie mieć do całej kary Cersei moralnego czy emocjonalnego stosunku.