Twoje zdanie masz do niego prawo, ale nie zakładaj od razu, że ludzie myślą podobnie. Na nic nie czekam chyba tak jak na nowy sezon. A na Winds of Winter to już całkiem.GOT wystawia się trochę na śmieszność
A ja mam wrażenie zmęczonego materiału i nie czekam już na nowe odcinki i sezony tak jak kiedyś. Nie, żebym nie chciał oglądać, ale entuzjazm jakby mniejszy.Twoje zdanie masz do niego prawo, ale nie zakładaj od razu, że ludzie myślą podobnie. Na nic nie czekam chyba tak jak na nowy sezon. A na Winds of Winter to już całkiem.
Dopiero teraz?Wiecie co? Zaczyna mi to zwisać.
Wiem. Od 2000 r. jestem z serią na bieżąco i strasznie jest to irytujące. Druga moja ulubiona seria czyli "Malazańska Księga Poległych" Eriksona liczy 10 tomów i wychodziły one co rok. Ośmielę się stwierdzić, że są jeszcze bardziej skomplikowane i trudniejsze niż cykl PLiO. To jednak mało ważne, ważne jest to, że Erikson pisząc te 10 tomów miał wszystko zaplanowane i rozpisane. Za to czytając ostatnie tomy Martina ma się nieodparte wrażenie, że fabuła się rozłazi. Nic dziwnego, że tak długo to trwa. Zakończenie to może i jest wymyślone, ale jak do niego dojść to jest wymyślane na bieżąco (tak wiem Sapkowski też tak pisał) i niepotrzebnie komplikowane. W takim tempie to jestem pewien, że ostatni tom będzie pisał już ktoś inny. Tak jak to było w przypadku Jordana i jego "Koła Czasu".Martin nigdy szybko nie pisał tej serii. Większość tomów dzieliło kilka lat, między Ucztą a Tańcem było ich aż sześć.
I też mu się rozlazło, a że niekoniecznie doszedł tam, gdzie chciał, to chyba nawet nie trzeba wspominać.(tak wiem Sapkowski też tak pisał)